Minimalizm w każdym aspekcie życia.

Wyłączyłam się. Przez dłuższy okres nie było mnie nigdzie, zajęłam się sobą i swoim rozwojem. Poświęciłam się skończeniem pracy licencjackiej oraz czemuś, co miejmy nadzieje ujrzy światło dzienne za jakiś czas, dodatkowo sporo uwagi przeznaczyłam na swoje zdrowie witalne i psychiczne. Tak, skończyłam pierwszy stopień studiów. Tak, zajęłam się sobą. Tak, jestem dumna, że minimalizm odgrywa tak ważna rolę w moim życiu. W każdym aspekcie. Zaczęłam żyć w sposób, który w dużej mierze poprawia moje życie i życie moich bliskich. Minimalnie w świecie wirtualnym, maksymalnie w realnym. Minimalistyczne życie.  


Kiedyś wspominałam o swojej historii minimalizmu, o której możecie przeczytać tu. Zaczęłam się pozbywać, rzeczy, które zajmują mi przestrzeń, ludzi, którzy sprawiali, że stałam w miejscu, przestałam robić rzeczy, które nie sprawiały mi satysfakcji, przestałam się zmuszać i nie robić czegoś, jeżeli faktycznie nie miałam w danej chwili na to ochoty. Wiele razy próbowałam usiąść i napisać tekst, jednak biała kartka, którą zastałam, pozostawała dalej białą kartką, do dzisiaj.

Nie pokazywałam co się u mnie dzieje, nie upubliczniałam swoich myśli, bo najpierw wszystko trzeba było uporządkować i nakreślić nowe cele i wyzwania do osiągnięcia w krótkim i długim terminie. Dzień po tym, jak obroniłam licencjat, wyjechaliśmy na Mazury, tylko po to, by poczuć ciszę i spokój, porozmawiać ze sobą i odciąć się od otaczającego świata. Pobyć z własną głową i swoim życiem. Zrozumiałam, jak niewiele potrzebuję do tego, by spełnić swoje najpilniejsze potrzeby i jak niewiele człowiek potrzebuje, by poczuć spokój. To nie są najnowsze samochody, nie jest to luksusowe mieszkanie ani nie jest to określona suma na koncie. Jest to po prostu wewnętrzny spokój, który daje Ci wolność. To właśnie dlatego zaczęłam się interesować minimalizmem, by być wolna od konsumpcji, wolna od ograniczeń, wolna od materializmu.

Półki z każdym dniem stawały się coraz bardziej puste, nie tylko te z ubraniami, ale również te, gdzie znajdowały się dokumenty czy kosmetyki. Kuchnia przeszła selekcję i dokładnie tak samo dzieje się teraz ze wszystkim wokół mnie. Robię selekcję w każdym aspekcie życia. Tego, co jest mi potrzebne, co kocham, co lubię, co chcę robić i co powinnam mieć. Tylko to, co faktycznie jest dla mnie. Co poprawia mnie lub ułatwia mi byt. Żyję na własnych warunkach, tak, jak tego chce ówczesna Kasia, czy Kasia za 5 lat. Oczywiście, zmienię się, ale chęć rozwoju siebie i poprawy jakości swojego życia, myślę, że nigdy.

Teraz żyję minimalistycznie, bo tak chcę i jest to zgodne ze mną i moim myśleniem. Wyrzuciłam wiele ze swojego życia, nie jestem w stanie powiedzieć, czy jest to już ponad 30% czy może 50%, nie wiem. Złapałam dystans do posiadania, nie ograniczam się w ilości posiadanych przedmiotów, wiele guru minimalizmu mówi o tym, że powinno się mieć 100 przedmiotów, jednak ja uważam, że jest to ograniczenie i popadanie w obsesję. Nie będę tak żyć. Nie będzie mnie nic ograniczać. To, ile masz przedmiotów, nie ma praktycznie żadnego znaczenia. Jednak znaczenie ma to, jak się z tym czuję.

Czuję się wolna.
Czuję się niezależna.
Czuję się zgodna.
Czuję się swoja.

1 komentarz:

  1. gratuluję ukończenia studiów, minimalizm nie jest moją mocną cechą niestety. ciężko jest mi się rozstawać z rzeczami jednak czuję,że bez nich byłoby mi lepiej, zawsze przy gruntownych porządkach włączam filmiki o minimalizmie

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger