Black Friday, moje zdanie.

Odkąd przybyło z Ameryki do Polski cieszy się coraz większym zainteresowaniem nie tylko ze strony konsumentów, ale również ze strony marek, które właśnie na ten dzień tworzą specjalne kody rabatowe, Black Friday, bo o nim mowa, czyli dzień, w którym najważniejszy jest zysk. Dotarło do Polski kilka lat temu i zostało na dobre, traktujemy go jako kolejny sposób na tańsze zakupy a jak wiemy, nikt nie lubi przepłacać za coś, co możemy kupić taniej na promocji. Wyprzedaże -20%, -30%, -40% zachęcają do wejścia i przejrzenia praktycznie każdego wieszaka, bo może znajdzie się coś ciekawego dla siebie. Podejrzewam, że dobrze wiesz, o czym mówię, gdy tłum w sklepie nie pozwala na swobodne poruszanie się po sklepie a znalezienie swojego rozmiaru graniczy z cudem, tak to właśnie w ten dzień ludzie idą na swoje łowy.

Możliwość kupienia czegoś zdecydowania taniej nakręca nas do wydawania więcej, bo myślimy, że udało nam się zaoszczędzić, ale jednocześnie nie mamy tych „zaoszczędzonych” pieniędzy w portfelu. Kiedyś też wpadłam w taką pułapkę, że myśl tego, że kupuję coś taniej pozwalała wydawać więcej i mieć więcej. Co sprawiało, że moje sumienie było w jakiś sposób czystsze i nie miałam wyrzutów sumienia, że wydawałam kolejne pieniądze na rzeczy, których nie potrzebowałam. W sklepach stacjonarnych i sieciówkach aktualnie kupuję już niezwykle rzadko z tego względu, że jakość ubrań w porównaniu z ceną nie wiąże się ani trochę. Oczywiście nie zawsze cena jest wyznacznikiem jakości, jednak kupienie kaszmiru, wełny lub jedwabiu wiąże się z wydaniem większej sumy, jednak Black Friday pozwala kupić to taniej.

Właśnie taki dzień zachęca osoby do robienia bardzo kompulsywnych zakupów, nie myślimy wtedy, czy jest to nam potrzebne, czy będzie to pasować do naszej szafy, czy ogólnie my czujemy się w tym dobrze i równie dobrze w tym wyglądamy, patrzymy jednak na coś zupełnie innego. Na to, że taka okazja się już nie powtórzy i nie będziemy już mieć okazji kupić czegoś taniej. Dlatego szturmem biegniemy do kasy z otwartym portfelem. Kolejna okazja bez okazji do pójścia na zakupy i spędzenia swojego wolnego czasu na buszowaniu po całych galeriach, czekamy na ten dzień, prawie jak na pierwszy śnieg a to tylko zakupy.

Sklepy oferują nam zniżki, z których my często korzystamy, nie myśląc o tym, co tak naprawdę się za tym kryje. Widzimy tylko piękne witryny sklepowe, w których widnieje ogromnymi literami „Black Friday” i zniżka, jaką możemy otrzymać. Przyznaję, że chętnie zaglądam do internetowych sklepów, by zobaczyć, co mają nowego w dobrej jakości, jednak zdecydowanie rzadko coś kupuję. Wszystko, co jest w mojej szafie jest bardzo przemyślane i zanim coś kupię zastanowię się z 20 razy zanim wcisnę „Kup” lub zanim podejdę do kasy z czymś nowym. Jeżeli czegoś nie potrzebuję, po prostu tego nie biorę.
 

Jak dla mnie Black Friday jest tylko świetnym chwytem marketingowym pozwalającym pozbyć się sklepom starych kolekcji i zrobienie miejsca na nowości ze świata mody, które znów za jakiś czas będą na wyprzedaży i tak w kółko. Machina się kręci. Odkąd inaczej patrzę na robienie zakupów i cały proces, który temu towarzyszy z przerażeniem patrzę na kobiety, które obładowane ubraniami stoją przy kasie lub co gorsza wyrywają sobie ostatnie sztuki z rąk. Wywołanie emocji i chęci posiadania nowości idzie sklepom całkiem dobrze, dlatego tak bardzo tego unikam. Nie chcę być manipulowana promocjami, wyprzedażami czy jakimiś fantastycznymi okazjami, które nie mają z tym nic wspólnego. 

Ten dzień to nie tylko same negatywy i wiem, że jedyną rzeczą, która przekonałaby mnie do skorzystania z tego typu zniżek, byłoby kupienie czegoś bardzo dobrze jakościowego za mniejszą sumę, jeżeli wiedziałabym, że to co chcę kupić, faktycznie jest mi niezbędne lub jest ponadczasowe. Wełniane swetry, kaszmirowe bluzki, dżinsy z dobrego materiału, skórzane buty czy jedwabne koszule po cenie, która spełniłaby moje oczekiwania, jak najbardziej. Impulsywnym zakupom, mówię stanowcze nie. Chyba, że chcesz mieć w szafie pełno ubrań, które do siebie nie pasują i nie pasują do Ciebie.

 A Ty co myślisz o tym dniu? Kupujesz, czy jednak nie wspierasz konsumpcjonizmu?

2 komentarze:

  1. Zdecydowanie zgadzam się z Tobą w 100 procentach! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To, co kobiety kochają najbardziej. :)
    W tym roku jednak odpuszczam.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger