Konjac, gąbeczka do mycia twarzy.

Konjac, gąbeczka do mycia twarzy.

Pielęgnacja twarzy to coś, co przez jakiś czas było przeze mnie zaniedbane przez co moja cera pogorszyła się w bardzo szybkim tempie, myślałam, że wystarczy tylko zmyć makijaż i wszystko będzie w jak najlepszym porządku, ale to nie było to. Patrząc na piękną cerę Koreanek raczej możemy mieć pewność, że odpowiednia kolejność i metody nakładania kosmetyków sprawdzają się u nich najlepiej. Od jakiegoś czasu mocno zaangażowałam się w koreańską pielęgnację. Mogę więc stwierdzić, że moje zainteresowanie przerodziło się wręcz w obsesję doprowadzenia swojej cery do stanu idealnego i dlatego, od tego czasu w mojej kosmetyczce pojawiło się sporo produktów do pielęgnacji twarzy i to na nią stawiam teraz o wiele bardziej niż na makijaż. 


Aktualnie rytuał pielęgnacji twarzy rano i wieczorem wprowadziłam do swojego codziennego życia aż weszło mi to w nawyk, teraz nie wyobrażam sobie pójść spać w makijażu, ani rano nie przemyć twarzy z sebum wydzielanego w nocy. Zmiana swojej pielęgnacji przede wszystkim zawdzięczam informacją zawartym w internecie na temat koreańskiej pielęgnacji, a raczej kolejności produktów. Nie skłamię, jeżeli powiem, że wcześniej używałam 2-3 produktów do pielęgnacji twarzy, teraz podejrzewam, że jest ich około 15, jak nie więcej i to nie tylko ilość produktów przełożyła się na poprawę mojej cery, ale również jakość używanych przeze mnie produktów. Zainteresowanie składnikami kosmetyków przełożyło się na to, że całkowicie zmieniłam swoje podejście w tym temacie i teraz zwracam uwagę na to, co nakładam na swoją twarz i jaki to ma na nią wpływ. 

Główną podstawą posiadania pięknej cery jest jej bardzo dokładne oczyszczenie. By w pełni móc oczyścić swoją twarz z makijażu postanowiłam wspomóc się dodatkowo gąbeczką typu Konjac. Pierwszy raz usłyszałam o niej w filmiku na Youtube na kanale Karoliny Sobańskiej i postanowiłam, że przy najbliższej wizycie w drogerii kosmetycznej zaopatrzę się w nią z ciekawości. Moja gąbeczka jest z Hebe kosztowała około 15 złotych i jest w przepięknym kształcie serca. Z początku zaskoczyła mnie swoją fakturą, bo była jak z kamienia, jednak po namoczeniu w wodzie robiła się mięciutka, co pozwalało na delikatne oczyszczenie cery z peelingiem. 

Używam jej już ponad 3 tygodnie i to, co zdecydowanie się poprawiło po takim okresie użytkowania to zmniejszenie "kaszki" na czole, co mnie zszokowało, bo nie mogłam się tego pozbyć od kilku miesięcy a wystarczyło odpowiednie mechaniczne oczyszczanie twarzy gąbeczką Konjac, by wszystko wróciło do normy. Zdarza mi się kupować różne produkty na próbę, które po czasie okazują się hitem i zastanawiam się, jak mogłam wcześniej żyć bez tego i to jest właśnie ten produkt. Gąbeczka, która pomogła w jednolitości cery, bo nie ma na niej już praktycznie żadnych grudek i wypukłości. Głębokie oczyszczenie, zmniejszenie "kaszki" sprawiły, że stan mojej cery z dnia na dzień jest coraz lepszy i jestem z tego powodu bardzo zadowolona, że produkt za 15 złotych może poprawić tak bardzo stan skóry twarzy.  

Jest to moja pierwsza gąbeczka tego typu i wiem, że nie ostatnia. Odkąd myję twarz tą gąbeczką zauważyłam same plusy i ogromną poprawę stanu mojej cery, dlatego chętnie zaopatrzę się w kolejne i zrobię porównanie kilku gąbeczek z różnych źródeł. 

A Ty miałaś już taką gąbeczkę i czy sprawdziła się u Ciebie, jeżeli tak koniecznie podziel się swoją opinią w komentarzu poniżej. Daj mi znać, jakie gąbeczki typu Konjac Ty polecasz i jakie według Ciebie są warte uwagi.  

Weekend w górach, Zakopane.

Weekend w górach, Zakopane.

Żyjemy nie po to, by zarabiać pieniądze, ale po to, by w odpowiedni sposób zarobione pieniądze przekładać na nasze szczęście. Uwielbiam podróżować, odkrywać nowe miejsca, jednak nie zawsze jest na to odpowiednia pora, dlatego dla mnie tak niezwykłym rarytasem są wyjazdy, głównie z tego względu, że mamy na nie naprawdę mało czasu i ciężko jest zgrać swoje dni wolne, jednak tym razem się udało. Postawienie MM przed faktem zarezerwowania i opłacenia noclegu na miesiąc przed sprawił, że udało nam się spędzić trochę czasu w otoczeniu gór.

Oboje preferujemy raczej aktywny wypoczynek, więc chodzenie godzinami po zakamarkach miasta i cieszenie się widokami, gdy jednocześnie mogliśmy spędzić czas razem to coś, co lubię. Krajobraz górski z jednej strony zawsze mnie fascynował, ale z drugiej strony niesamowicie przerażał. Dopiero podczas tego pobytu zdałam sobie sprawę z tego, że w porównaniu do natury, człowiek nie ma najmniejszych szans. Jesteśmy mali. I chyba to nas tak fascynuje. To, że możemy stać na szczytach gór i pokazać nie tylko sobie, o swoich możliwościach, ale również naturze, że jednak jesteśmy wielcy.


Udało nam się zarezerwować nocleg na weekend w pobliskiej miejscowości na miesiąc przed planowanym przyjazdem. Piątek spędziliśmy na wieczornym chodzeniu po mieście i zajadaniu się góralskimi przysmakami. Niezwykle rzadko jemy kilka razy w tej samej restauracji, jednak właśnie w Staro Izba w Zakopanem okazała się strzałem w dziesiątkę a nawet setkę. Smak dań, które otrzymaliśmy obojgu przypadł do gustu, że po sytym obiedzie, poszliśmy tam jeszcze na wieczorną kolację.



Niezwykle ciężko jest przekonać mnie do zjedzenia czegoś, za czym nie przepadam i właśnie mówię tutaj o słynnych i uwielbianych przez większość oscypkach. Jak nie jestem do nich przekonana, to akurat te mogę jeść i jeść. Nie wiem, co mają w sobie takiego, ale dla mnie to jest właśnie smak oscypka, który koi podniebienie. Samo miejsce miało swój klimat, szczególnie wieczorem, gdy trafiliśmy na zespół śpiewający góralskie piosenki. Z pewnością nie jest to nasza ostatnia wizyta w tym miejscu. 

Krajobraz górski w połączeniu z zaspami śnieżnymi daje piękny widok, który trudno zapomnieć. Nie mieliśmy określonego planu co robimy w ciągu dnia ani gdzie chcemy pojechać, co zwiedzić, raczej postawiliśmy na spontaniczność, jednak nie mogło zabraknąć turystycznej atrakcji w postaci wjazdu na Gubałówkę. Mimo tego, że było strasznie mgliście i praktycznie nic nie było widać, nie zawiedliśmy się, bo nawet zamglony krajobraz był piękny ukazując tajemniczość. 




 Wieczorem udaliśmy się do Tatrzańskiego Parku Narodowego, w którym byłam pierwszy raz, by chodzić po szlakach. Wybraliśmy jednak ten, który był najbliżej z tego względu, że robiło się już ciemno a oboje nie byliśmy w 100% przygotowani na taką wyprawę. Uświadomiłam się tylko w tym, że Polska naprawdę jest piękna a my często nie doceniamy tego, co mamy u siebie. Podziwiamy wielkie malownicze krajobrazy w obcym Państwie, którego kultury nie znamy, nie wiedząc jakie cuda kryją się u nas. 




Dopiero ostatniego dnia naszego pobytu, gdy mgła opadła zobaczyliśmy, że mamy widok z tarasu na Kasprowy Wierch. Coś pięknego. 



Mam nadzieję, że wpis przypadł Wam do gustu, często zdarza Wam się wyjeżdżać na weekendy, by odciąć się od innych i pobyć samemu?
Black Friday, moje zdanie.

Black Friday, moje zdanie.

Odkąd przybyło z Ameryki do Polski cieszy się coraz większym zainteresowaniem nie tylko ze strony konsumentów, ale również ze strony marek, które właśnie na ten dzień tworzą specjalne kody rabatowe, Black Friday, bo o nim mowa, czyli dzień, w którym najważniejszy jest zysk. Dotarło do Polski kilka lat temu i zostało na dobre, traktujemy go jako kolejny sposób na tańsze zakupy a jak wiemy, nikt nie lubi przepłacać za coś, co możemy kupić taniej na promocji. Wyprzedaże -20%, -30%, -40% zachęcają do wejścia i przejrzenia praktycznie każdego wieszaka, bo może znajdzie się coś ciekawego dla siebie. Podejrzewam, że dobrze wiesz, o czym mówię, gdy tłum w sklepie nie pozwala na swobodne poruszanie się po sklepie a znalezienie swojego rozmiaru graniczy z cudem, tak to właśnie w ten dzień ludzie idą na swoje łowy.

Możliwość kupienia czegoś zdecydowania taniej nakręca nas do wydawania więcej, bo myślimy, że udało nam się zaoszczędzić, ale jednocześnie nie mamy tych „zaoszczędzonych” pieniędzy w portfelu. Kiedyś też wpadłam w taką pułapkę, że myśl tego, że kupuję coś taniej pozwalała wydawać więcej i mieć więcej. Co sprawiało, że moje sumienie było w jakiś sposób czystsze i nie miałam wyrzutów sumienia, że wydawałam kolejne pieniądze na rzeczy, których nie potrzebowałam. W sklepach stacjonarnych i sieciówkach aktualnie kupuję już niezwykle rzadko z tego względu, że jakość ubrań w porównaniu z ceną nie wiąże się ani trochę. Oczywiście nie zawsze cena jest wyznacznikiem jakości, jednak kupienie kaszmiru, wełny lub jedwabiu wiąże się z wydaniem większej sumy, jednak Black Friday pozwala kupić to taniej.

Właśnie taki dzień zachęca osoby do robienia bardzo kompulsywnych zakupów, nie myślimy wtedy, czy jest to nam potrzebne, czy będzie to pasować do naszej szafy, czy ogólnie my czujemy się w tym dobrze i równie dobrze w tym wyglądamy, patrzymy jednak na coś zupełnie innego. Na to, że taka okazja się już nie powtórzy i nie będziemy już mieć okazji kupić czegoś taniej. Dlatego szturmem biegniemy do kasy z otwartym portfelem. Kolejna okazja bez okazji do pójścia na zakupy i spędzenia swojego wolnego czasu na buszowaniu po całych galeriach, czekamy na ten dzień, prawie jak na pierwszy śnieg a to tylko zakupy.

Sklepy oferują nam zniżki, z których my często korzystamy, nie myśląc o tym, co tak naprawdę się za tym kryje. Widzimy tylko piękne witryny sklepowe, w których widnieje ogromnymi literami „Black Friday” i zniżka, jaką możemy otrzymać. Przyznaję, że chętnie zaglądam do internetowych sklepów, by zobaczyć, co mają nowego w dobrej jakości, jednak zdecydowanie rzadko coś kupuję. Wszystko, co jest w mojej szafie jest bardzo przemyślane i zanim coś kupię zastanowię się z 20 razy zanim wcisnę „Kup” lub zanim podejdę do kasy z czymś nowym. Jeżeli czegoś nie potrzebuję, po prostu tego nie biorę.
 

Jak dla mnie Black Friday jest tylko świetnym chwytem marketingowym pozwalającym pozbyć się sklepom starych kolekcji i zrobienie miejsca na nowości ze świata mody, które znów za jakiś czas będą na wyprzedaży i tak w kółko. Machina się kręci. Odkąd inaczej patrzę na robienie zakupów i cały proces, który temu towarzyszy z przerażeniem patrzę na kobiety, które obładowane ubraniami stoją przy kasie lub co gorsza wyrywają sobie ostatnie sztuki z rąk. Wywołanie emocji i chęci posiadania nowości idzie sklepom całkiem dobrze, dlatego tak bardzo tego unikam. Nie chcę być manipulowana promocjami, wyprzedażami czy jakimiś fantastycznymi okazjami, które nie mają z tym nic wspólnego. 

Ten dzień to nie tylko same negatywy i wiem, że jedyną rzeczą, która przekonałaby mnie do skorzystania z tego typu zniżek, byłoby kupienie czegoś bardzo dobrze jakościowego za mniejszą sumę, jeżeli wiedziałabym, że to co chcę kupić, faktycznie jest mi niezbędne lub jest ponadczasowe. Wełniane swetry, kaszmirowe bluzki, dżinsy z dobrego materiału, skórzane buty czy jedwabne koszule po cenie, która spełniłaby moje oczekiwania, jak najbardziej. Impulsywnym zakupom, mówię stanowcze nie. Chyba, że chcesz mieć w szafie pełno ubrań, które do siebie nie pasują i nie pasują do Ciebie.

 A Ty co myślisz o tym dniu? Kupujesz, czy jednak nie wspierasz konsumpcjonizmu?
TOP 5 kosmetyków do 20 zł do pielęgnacji twarzy, które powinnaś znać.

TOP 5 kosmetyków do 20 zł do pielęgnacji twarzy, które powinnaś znać.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy w mojej pielęgnacji cery zmieniło się bardzo dużo, wszystko za sprawą tego, że moja cera w pewnym czasie nie wyglądała najlepiej i trzeba było ją reanimować. Będąc młodsza nie za bardzo zwracałam uwagę na to, jak wygląda moja cera i wolałam zakrywać niedoskonałości zamiast z nimi walczyć, podobny problem widzę też teraz właśnie u nastolatek, które zdecydowanie bardziej wolą kupić bardziej kryjący podkład niż iść do dermatologa i kupić właściwy do ich cery produkty do pielęgnacji. Co doskonale wykorzystują sklepy drogeryjne robiąc bardzo często promocje typu -40%, -50% na kosmetyki do makijażu, jednak rzadko spotykamy się z czymś takim, jeżeli chodzi o pielęgnację. Odkąd bardziej zainteresowałam się tym, jak naprawić stan swojej cery w mojej kosmetyczce pojawiło się wiele ciekawych produktów do pielęgnacji twarzy. 

Przetestowałam wiele kosmetyków, jedne z nich zostały ze mną na dłużej, inne poszły w odstawkę po kilku użyciach. Często myślimy, że to co tanie, nie może być dobre jakościowo, jednak spotkałam się z wieloma przypadkami, gdzie to właśnie te jedne z tańszych kosmetyków mają o wiele lepsze i bardziej naturalne składy niż niejeden kosmetyk z droższej półki cenowej, gdzie ich skład niejednokrotnie może być kilka razy dłuższy niż kosmetyków tańszych. Myślę, że im krótszy skład kosmetyków, tym lepiej dla naszej cery. Staram się kupować kosmetyki, które są jak najbardziej naturalne, dobre jakościowo oraz nie są testowane na zwierzętach, ciągle się uczę w tym temacie i nie zawsze dokonuję dobrych wyborów, ale czytając składy, możemy dowiedzieć się bardzo dużo na temat tego, co zamierzamy nałożyć na naszą twarz, ale te kosmetyki mogę Wam z czystym sercem polecić. Zaczynamy TOP 5 kosmetyków do pielęgnacji twarzy.


Półki w drogeriach zapełnione są przeróżnymi kosmetykami, jedne z nich to prawdziwe perełki a jeszcze innych lepiej nie dotykać. Odkąd pielęgnacja twarzy to dla mnie ważny codzienny rytuał próbuję szukać takich kosmetyków, które sprawdzą się u mnie w 100%. Jak dla mnie i mojej wrażliwej cery kosmetyki, które chcę Wam dzisiaj pokazać sprawdziły się świetnie i z pewnością te marki zagoszczą u mnie na dobre.

Nie zawsze produkty, które są tanie sprawdzają się gorzej od kosmetyków, za które zapłaciliśmy trochę więcej. Ciekawe składy możemy znaleźć nawet w kosmetykach, których cena nie przekracza 20 złotych. Dobroczynne oleje, kojące żele i odświeżające płyny to jedne z wielu produktów, które powinnyśmy znać, ale może nawet i posiadać je w swojej kolekcji.


PŁYN MICELARNY DO SKÓRY WRAŻLIWEJ, ŻEL PEELINGUJĄCY DO MYCIA TWARZY OD MARKI TOŁPA

Odkąd pierwszy raz użyłam dermokosmetyków polskiej marki Tołpa zakochałam się po uszy. W swojej kolekcji mam już kilka ciekawych produktów, między innymi ten płyn micelarny do mycia twarzy. Do demakijażu używałam już wielu kosmetyków, jednak jakoś nigdy nie mogłam się przekonać do płynów micelarnych, do czasu, aż w moje ręce wpadło to cudo. Kosztuje około 25 zł, jednak w promocji możecie go kupić już za niecałe 20 złotych. Moja cera aktualnie jest wrażliwa, więc najbardziej zależy mi na kosmetyku do demakijażu, który nie podrażni mojej skóry i dokładnie zmyje makijaż. Jego zapach jest praktycznie niewyczuwalny, więc jest to dodatkowym atutem. Oleje możemy spotkać już nie tylko w kuchni, ale również na dobre zagościły w naszej kosmetyce ze względu na dobroczynne działanie jakie jest w stanie przynieść nie tylko naszej skórze, ale również włosom i paznokciom. Właśnie tak samo jest w tym przypadku, płyn zawiera w sobie olej z lnu, który nawilża i zmniejsza utratę wody, co ogólnie poprawia kondycję skóry. 

Najbardziej z całej pielęgnacji uwielbiam peelingi, dlatego i u mnie nie mogło zabraknąć  peelingującego żelu do mycia twarzy. Jego cena regularna to około 17 zł, więc nie jest to dużo, jak na produkt dermokosmetyczny oraz tak wydajny. Zawiera w sobie olej z cytryny, który jest świetny dla cer trądzikowych, świetnie zmniejsza przebarwienia oraz reguluje produkcje sebum na twarzy. Seria kosmetyków do cery wrażliwej jest u niech naprawdę na wysokim poziomie, nie spotkamy w składzie substancji, które mogą podrażniać naszą cerę, produkty charakteryzują się tym, że są wolne od SLS, parabenów i alergenów, co tylko zwiększa możliwość zakochania się w tych produktach.


GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCY PEELING DO TWARZY MARKI EVREE

Mimo tego, że nie jest on stricte przeznaczony do mojej cery, bo jak już wspomniałam mam cerę wrażliwą, jednak produkt przeznaczony jest do cery tłustej z niedoskonałościami i to właśnie te ostatnie słowa sprawiły, że trafił on w moje posiadanie. Peeling głęboko oczyszczający który może przypasować również osobom, które są weganami. Tak, to właśnie kosmetyk wegański, który zawiera w sobie drobinki luffa i ekstrakt z kwiatu neroli, które mają za zadanie maksymalnie wygładzić i odświeżyć cerę. Głębokie oczyszczanie wcale nie oznacza, że produkt jest podrażniający, wręcz przeciwnie, delikatnie usuwa martwy naskórek, pozostawiając skórę gładką, dodatkowo jest wzbogacony o aromat pomarańczy, który sprawia, że peeling jest o wiele przyjemniejszy. A to wszystko możesz mieć za około 18 złotych.



OLEJ MIGDAŁOWY MARKI NATURIUM, SERUM DO TWARZY MARKI BIOLAVEN 

O dobroczynnych wartościach, które są w olejach już wspominałam, więc i u mnie nie zabranie produktów, które właśnie są o te składniki wzbogacone. 100% olej migdałowy możecie zakupić w drogerii Hebe już za około 15 złotych. Polecany do każdego rodzaju skóry, jednak w szczególności do skóry wrażliwej, wymagającej, podrażnionej oraz idealnie sprawdzi się do pielęgnacji niemowląt, ponieważ jest hipoalergiczny. Zaliczany jest do tzw. olei lekkich, co oznacza, że nie pozostawia odczucia lepkości na skórze, którego wręcz nie cierpię. Ma za zadanie nawilżać, wygładzać skórę i łagodzić podrażnienia, przez co idealnie sprawdzi się jako balsam po depilacji. 

Odkąd zaczęłam się bardziej interesować pielęgnacją koreańską, o której pewnie opowiem Wam w kolejnych wpisach, w moje ręce trafiło serum do twarzy marki Biolaven. Kupiłam go na promocji do wypróbowania za około 18 złotych w drogerii Natura, jednak w regularnej cenie kosztuje około 26 złotych. Zawiera w sobie olej z pestek winogron, który pozwala zmniejszyć zmarszczki oraz ograniczyć wypryski oraz olejek lawendowy, który stosuje się np. w przypadku trądziku, ale również posiadający wartości kojące i uspokajające. Wygodna pipeta pozwala nałożyć nam odpowiednią ilość produktu, więc nie musimy się martwić, że wylejemy sobie za dużo produktu na dłoń. Starcza na dobrych kilka miesięcy regularnego stosowanie, więc jak za takie pieniądze nic tylko używać.

Tym wpisem chciałam rozpocząć nową serię kosmetyczną, w której możecie się dowiedzieć, czego aktualnie używam, co polecam i jakie produkty się u mnie sprawdzają. Miałyście może któryś z produktów, jak Wam się sprawdzały? 
A może któryś jest Waszym ulubieńcem i nie możecie się z nim rozstać? Serdecznie zachęcam do podzielenia się swoimi opiniami w komentarzach poniżej.

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger