Uwierzyliśmy, że lepiej jest mieć więcej.

Bardzo sprytnie spece od marketingu przekonali nas, że zdecydowanie lepiej jest mieć więcej niż mniej. Co najgorsze, my w to uwierzyliśmy i żyjemy w iluzji coraz większych potrzeb. Kupujemy, by nie być w tyle, by nie czuć się gorszym, kupujemy w sumie nie dla siebie i swoich potrzeb, ale dla potrzeby niebycia zacofanym i wyśmianym. Media skrupulatnie wmawiają nam co powinniśmy mieć, co sezon zmieniać kupione chwile temu rzeczy na lepsze i nowsze modele, przecież zasługujemy na to co najlepsze a żyje się tylko raz. Wiele kobiet z ogromną zazdrością patrzy na zawartość szaf sławnych ludzi i też chcą się do nich choć trochę upodobnić. Piękne, duże garderoby to marzenie niejednej kobiety, sama pamiętam jako mała dziewczynka zachwycałam się filmowymi garderobami bohaterek seriali, które przebierały się kilka razy dziennie w inne kreacje, jednak cieszę się, że zachwyt mi przeszedł, tak samo jak chęć posiadania tak ogromnej ilości rzeczy.


Z ogromnym niedowierzaniem i szokiem patrzę na częste sytuacje w drogeriach kosmetycznych, gdzie napis promocja widnieje tam częściej niż zmywanie u mnie w domu. Kilka razy w roku możemy zobaczyć -50% na wszystko i wtedy dopiero zaczyna się szał i uwierzcie mi wiem, co mówię. Kobiety w przeróżnym wieku dosłownie rzucają się na każdą szafę z kosmetykami, tylko dlatego, że jest na nie promocja, wykupując kosmetyki w ilości takiej, że ja przez rok nie zużyję tylu produktów, co one posiadają w jednej chwili w swoim obładowanym koszyku zakupowym. Wrzucają wszystko, nie patrząc na datę ważności ani na to, czy produkt skierowany jest do ich skóry, to już nie gra roli. Ważne jest to, że można kupić coś taniej, nieważne, że potem będzie to leżeć i zużycie zajmie nam kolejne kilka miesięcy. 

Na wielu stronach możemy przeczytać o listach typu „must have”, czyli o tym, co każda z nas powinna w swojej szafie posiadać, zapomniano jednak o tym, że dla każdej z nas podstawa garderoby oznacza zupełnie coś innego. Kompletnie inna baza szafy będzie się sprawdzać, jeżeli będziemy Panią z korporacji a zupełnie inna baza będzie odpowiednia w przypadku kobiety, której praca to uprawianie sportu. „Must have” to jedno wielkie uogólnienie, które nie sprawdzi się w każdym przypadku. U mnie w garderobie bardzo ciężko znaleźć ubrania z tej listy, bo są one po prostu dla mnie niepraktyczne.

Kiedyś sama pisałam o modzie i pokazywałam swoje stylizacje, jednak stwierdziłam, że jednak to nie dla mnie a ciągłe podążanie za modą jest męczące. Wysyp blogerek modowych i innych influencerów sprawił, że więcej dziewczyn zwraca uwagę na to, co nosi i śledzą aktualnie zmieniające się trendy. Przecież blogerki mają idealne życie, podróżują, dostają ubrania i robią sobie zdjęcia, a taki styl życia dla wielu dziewczyn jest bardzo inspirujący i dążą do tego samego. Kupując coraz to więcej, by być na bieżąco i by być bardziej modną. 

Im więcej mamy, tym większy mamy bałagan. Podejrzewam, że gdybym miała jak jeszcze kilka lat temu 2 szafy, z których ubrania dosłownie wysypywały się miałabym codziennie ogromny dylemat co na siebie włożyć, jednak odkąd interesuję się minimalizmem i ograniczaniem ilości przedmiotów ten problem praktycznie zniknął. Mojemu facetowi zdarza się czasami usłyszeć ode mnie dobrze znany tekst „Nie mam się w co ubrać”, jednak jeżeli już to mówię to faktycznie nie mam się w co ubrać, bo po prostu nie mam tego w szafie. Ostatnio było tak z dżinsami. Nie miałam ani jednej pary długich spodni, ani jednych, które nadawałyby się do wyjścia do ludzi a nie tylko w psem na spacer, na szczęście z pomocą przyszedł SH, bo niestety oferta centrum handlowego jest niewystarczająca a szyte produkty mają nieforemne kształty! 


Rozsądnemu wydawaniu pieniędzy nie sprzyjają media, które kreują powszechnie akceptowalny i spopularyzowany wizerunek kobiety jako uroczej zakupoholiczki. Pokazuje to tylko, że zdecydowanie lepiej jest urzeczywistnić nasze wewnętrzne pragnienia za pomocą zakupów. I nikt nie widzi w tym nic złego, gdy chcemy poprawić sobie humor zakupami, przecież robiono tak nawet w wielu filmach. Dajemy się omotać sloganom „Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy”, mimo że jest to dla nas trochę śmieszne, jest w tym sporo prawdy o nowoczesnym modelu konsumenta. Daliśmy się wkręcić, że wydawanie pieniędzy to nie tylko świetna zabawa, ale również konieczność a pękająca szafa w szwach wcale nie sprawi, że będziesz lepiej wyglądać. 

Przecież każda okazja jest dobra, by wydać pieniądze. Niezależnie gdzie mieszkasz czy jest to malutka mieścinka czy większe miasto możesz zrobić zakupy zawsze, o każdej porze dnia i nocy a to wszystko za sprawą sklepów internetowych, gdzie promocje są bardzo często. A to dzień darmowej dostawy, a to wyprzedaż, a to nowa dostawa i rabacik. A co jeśli coś nie pasuje, możesz w każdej chwili oddać lub rzucić w kąt na długi czas i przypomnieć sobie dopiero o tym podczas cosezonowego przekładania ubrań z kąta w kąt, że masz coś z metką.

Wierzymy w to, że posiadając więcej jesteśmy lepsi, jednak moim zdaniem posiadając więcej jesteśmy więźniami przedmiotów, bez których nie wyobrażamy sobie życia. Im mniej mam, tym bardziej zauważam chaotyczne zachowania ludzi wierzących, że kolejne zakupy sprawią im przyjemność i poprawią standard życia. Uwolniłam się od przedmiotów, zaczęłam żyć bardziej świadomie i zaczęłam żyć bardziej, lepiej.

8 komentarzy:

  1. Im więcej mamy, tym więcej chcemy. Masz rację, jesteśmy więźniami, którzy co chwilę wpadają w nowe pułapki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pragnę zauważyć że nie tylko kobiety na to cierpią :). Wiem to z autopsji, sam taki byłem, lecz wyleczyłem się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie, nie chciałam zawęzić tego tylko do kobiet, jednak pisząc z perspektywy kobiety o wiele łatwiej pisać mi dla kobiet i większość moich czytelników to kobiety, dlatego forma również kobieca. ;)
      Super, że udało Ci się wydostać z tej pułapki :)

      Usuń
  3. Dzisiejsze życie to konsumpcja pełną parą i nie można temu zaprzeczyć. Wydajemy pieniądze ponad nasze podstawowe zapotrzebowanie co jeszcze nie jest najgorsze. Najgorsze jest kiedy zaczynamy tracić nad tym kontrole, zastanawiając się co dzieje się z naszymi pieniędzmi. A przecież sprawa jest porsta... :) Bardzo fajny wpis. Przeczytałem od A do Z. http://www.wrobelprzemek.pl/2017/08/czy-kontakt-z-drugim-czowiekiem-nadal.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tym masz dużo racji że nie kupujemy czegoś bo nam potrzebne tylko po to aby się zaspokoi emocjonalnie. Ja w sumie trochę miałem problemy ale jakoś od kilku lat to nie potrzebuje kupywanie tego co nie potrzebne tylko tego co mi naprawdę potrzebne. A to wszytko to media wykreowały wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy post. Od ponad 2,5 roku wcielam w życie idee minimalizmu oraz slow life i nie wyobrażam już sobie żyć w inny sposób - pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, taka prawda, gubimy się w tym wszystkim strasznie...:(

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger