Bałagan, główny powód gorszego samopoczucia.

Do przydomku perfekcyjnej pani domu jeszcze trochę mi brakuje, nie z tego względu, że wiecznie mamy bałagan, ale dlatego, że po prostu nie lubię sprzątania. Podejrzewam, że jak większość z Was mając przed oczami kuchnię zawaloną brudnymi garami żałuje, że nie ma przy sobie magicznej różdżki, za której skinieniem wszystko byłoby idealnie czyste. Traktujemy sprzątanie jako przykry obowiązek, który trzeba wykonywać by nie zalegnąć w otchłaniach naszego mieszkania zapominając przy tym, dlaczego to robimy. Przecież samo sprzątanie oczyszcza nie tylko naszą przestrzeń, ale również naszą głowę.


Wraz ze zwiększaniem liczby rzeczy w przestrzeni domowej zwiększamy szansę na to, że będzie tam coraz większy bałagan. Odczuwamy potrzebę zapanowania nad przestrzenią w domu, ponieważ ilość rzeczy jest tak ogromna, że trzeba ciągle sprzątać, układać, przecierać, by mieć poczucie czystości i schludności. Pewnie znasz to, gdy rano jest czysto, bo wysprzątałaś cały dom, pościerałaś kurze, umyłaś okna, jednak wieczorem patrzysz na cały otaczający się bałagan z ogromnym niedowierzaniem i pytaniem „Jak i kiedy?”. I wtedy wszystko zaczyna się od nowa a Ty masz wrażenie, że wiecznie sprzątasz.

GORSZE SAMOPOCZUCIE?

Wiele z nas, które nie do końca opanowały zasady i wyrobiły sobie nawyk regularnego sprzątania ma poczucie braku kontroli nad swoim życiem i swoją codziennością, która się nawarstwia. Natłok obowiązków życia codziennego zaczyna nas przytłaczać, przedmioty, które są w naszym domu stają się największym utrapieniem, bo jest ich o wiele więcej niż myśleliśmy. Jesteśmy przytłoczeni. Sama myśl, że trzeba to wszystko ogarnąć powoduje w nas niechęć do zrobienia tego, mimo że wiemy, że prędzej czy później będzie to nieuniknione. 

Dlatego czujemy się gorzej. Sama jak mam nieporządek nie potrafię nie skupić na tym, co chcę faktycznie zrobić. W brudnym i zasypanym rzeczami mieszkaniu nie potrafię odpocząć po cięższym dniu ani się zrelaksować, mając gdzieś z tyłu czyhający na mnie obowiązek. Męczymy się, gdy jesteśmy przytłoczeni rzeczami, które gromadziliśmy latami. 

Oczywiście, że wszystko zależy od człowieka, jeden będzie mógł z chaosie zrobić wszystko, drugi nic. Pamiętam, że jak byłam mniejsza w zupełności nie przeszkadzał mi bałagan i to, że trzeba coś jeszcze zrobić w domu, jednak odkąd mieszkam sama i wiem, że nikt za mnie niczego nie zrobi to chaos w otaczającej mnie przestrzeni sprawia, że odechciewa mi się wszystkiego. Zdecydowanie wolę mieć porządek, jednak rzeczy, które nie mają swojego stałego miejsca ciężko jest utrzymać w równowadze i harmonii, przekładamy je z miejsca na miejsce myśląc, że tym razem jest dobrze. 


I wracamy tu do jednego z wiodących tematów mojego bloga a mianowicie minimalizm. Odkąd przedmiotów jest mniej i mniej rzeczy trzeba koło nich robić odczułam ulgę. Posiadając mniej, robimy mniej bałaganu, dlatego nie znajdziesz u mnie pamiątek z podróży w każdym kącie mieszkania, gazet i czasopism, które zabierają mi miejsce, ogromnej ilości książek, które tylko ładnie wyglądają na półkach a już dawno zostały przeczytane. Minimalizm to jedno z narzędzi do równowagi, nie rozwiązaniem samym w sobie.

Osoby, które interesują się minimalizmem z pewnością kojarzą Kasię Kędzierską z bloga www.simplicite.pl , która jakiś czas temu opublikowała wpis o prawie 50 rzeczy, których możesz się pozbyć od razu Nie ze wszystkimi rzeczami co prawda się zgodzę, ponieważ niektórym rzeczom można nadać drugie życie i nie zaśmiecać tym samym środowiska, jednak większość jest jak najbardziej trafna i warto się z nią zapoznać, jeżeli choć trochę chcemy uporządkować przestrzeń wokół siebie i poczuć trochę luzu. 

BAŁAGAN W DOMU, BAŁAGAN W GŁOWIE

Wychodzę z założenia, że dom jest miejscem, gdzie się regenerujemy, nabieramy siły i czujemy się dobrze a nie przestrzenią, która jest dla nas utrapieniem i męczarnią, która wywołuje u nas negatywne odczucia co do własnej przestrzeni. Wiele psychologów twierdzi, że osoby, które nie potrafią utrzymać porządku w swojej przestrzeni i mają co do tego beztroskie podejście, nie potrafi również podjąć dostatecznej kontroli nad swoim życiem. Nie potrafiąc zapanować nad tym, co się dzieje w jego czterech ścianach, nie potrafią sobie poradzić na innych płaszczyznach życia, małżeństwie, finansach czy pracy. 

Jest w tym trochę prawdy, bo to jaki jest nasz dom, pokazuje jacy jesteśmy my. Zadbanie o swoje otoczenie sprawia, że czujemy się od razu lepiej, dlatego jeżeli chcesz poczuć się odrobinę lepiej uprzątnij szpargały i ciesz się życiem! 

Jeżeli spodobał Ci się ten artykuł koniecznie podziel się nim z innymi za pomocą przycisków poniżej. Opowiedz mi w komentarzu, jakie Ty masz doświadczenie w sprzątaniu i jakie masz zdanie na temat tego czy faktycznie bałagan ma wpływ na to, jak się czujemy. Zobacz również inne teksty na blogu!

6 komentarzy:

  1. Ja w bałaganie nie potrafię się uczyć i spać. Zawsze czuję się taka otoczona przez te wszystkie rzeczy. Świetny post.
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Bałagan naprawdę potrafi zdemotywować do działania i rozwijania się w życiu. Nie chcę się robić nic jeśli widzi się stertę "potrzebnych rzeczy", które leżą gdzieś i nie jest to miejsce gdzie powinny się znajdować. Sama po sobie wiem, że gdy mam wszystko poukładane lepiej jest mi się skupić i czuje taki wewnętrzny spokój.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam, że jestem chyba jednym z niewielu ludzi na ziemi, którzy lubią sprzątać, oczywiście są napady lenistwa, ale podczas sprzątania ja odpoczywam
    Pozdrawiam, Madda

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy jakieś spotkanie z fanami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie mam zbyt dużo fanów, dlatego wydaje mi się, że nieprędko 😊

      Usuń
    2. Szkoda ;( ale i tak blog super i pozdrawiam cieplutko =]

      Usuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger