3 powody, przez które nigdy nie masz się w co ubrać.

Każda z nas chociaż raz w swoim życiu wypowiedziała te słowa „Nie mam się w co ubrać”, mimo że szafa po prostu pęka w szwach i ledwo się domyka. Jestem przekonana, że spotkało Cię coś takiego nie raz, bo mnie tak. Półki w szafie, które ledwo wytrzymywały ciężar ubrań i butów a ja stojąca z ogromnym dylematem i lamentem, że jak zwykle nie mam co na siebie założyć. Po jakimś czasie zaczęłam myśleć, że jest to całkowicie normalne i po prostu trzeba przywyknąć, jednak nie. To był problem, a problemy się rozwiązuje!

Sieciówki każdego sezonu wyprzedzają się o coraz modniejsze kolekcje i atrakcyjne promocje, co zachęca nas do zakupu rzeczy, które niekoniecznie są nam potrzebne. Często przy zakupie kierujemy się tylko tym, czy coś nam się podoba czy nie, tak szybko jak zmieniają się trendy, tak szybko zmieniają się nasze upodobania, dlatego ubrania po kilku sezonach koczowania „bo może je jeszcze założę” nie podobają się nam. Zatem, jakie są główne powody, przez które nigdy nie mamy się w co ubrać?

MASZ ZA DUŻO UBRAŃ

 

Pamiętam czasy, gdy moje dwie szafy wręcz uginały się od ubrań a mama co chwile powtarzała mi, jak to nie masz się w co ubrać skoro masz dwie szafy, no właśnie, chyba w tym był cały problem. Miałam aż 2 szafy, które były pełne ubrań. Niekoniecznie dopasowane do mnie, do mojego stylu życia, do tego w czym wyglądam dobrze a w czym niekoniecznie. Do tej pory nie wiem, jak mogłam nosić żółty babciny sweterek, w którym wyglądałam jakbym miała 40 lat mając zaledwie 16. 

Wszystko sprawiło, że po pewnym czasie wkradł się tam niemały chaos i bałagan, przez który nie wiedziałam co gdzie jest i czy rzecz, której potrzebuję faktycznie jest jeszcze w szafie a jeżeli tak, to gdzie. Wtedy zaczynamy myśleć o tym, że żeby to wszystko ogarnąć potrzebujemy nowej szafy, kolejnych półek, by mieć wszystko poukładane, jednak prawdziwym rozwiązaniem i jedynym słusznym rozwiązaniem jest ogarnięcie swojej szafy do tego stopnia, że faktycznie wiemy co tam się znajduje a niepotrzebne rzeczy wyrzucić, sprzedać lub inne rzeczy, które możesz zrobić z ubraniami, których nie nosimy przeczytasz w tym wpisie.
 
MASZ ZA MAŁO UBRAŃ

Jakiś czas temu wspominałam o tym, że nie mam spodni, jednak nie dlatego, że po prostu gdzieś były ale nie podobały mi się, ale dlatego, że faktycznie nie miałam ani jednej pary, która nadawałaby się do czegoś więcej niż wyjście z psem na spacer. Zdarza się tak, że mamy za mało bazowych ubrań, przez co mamy poczucie, że nie mamy co na siebie włożyć, bo wtedy faktycznie nie mamy. 

O wiele łatwiej jest się ubierać, gdy większość Twojej szafy co najmniej 60 % będzie się składała z ubrań bazowych dla Ciebie. I wbrew pozorom wcale Twoje ubrania bazowe nie muszą się zgadzać z tym co znajduje się w magazynach, a mianowicie „Co każda z nas powinna mieć w swojej szafie”, bo takich artykułów znajdzie się cała masa i w każdym będzie coś innego. Nie muszą być to białe koszulki, dżinsowe spodnie, baleriny (których nienawidzę) czy czarna klasyczna sukienka. I nieważne czy ubraniem bazowym będzie biała klasyczna koszula czy dresy, ma być wygodnie nam i pasować do nas. 

Częstym problemem w ubieraniu się jest brak bazy, wyobraźmy sobie sytuację, gdy kupujesz piękne srebrne szpilki, które wyglądają obłędnie i myślimy, że to zakup idealny i będziemy nosić do wszystkiego, przecież w sklepie wyglądało tak szałowo, jednak w domu okazuje się, że nie możesz ich z niczym skompletować i pierwszą myślą w naprawieniu błędu są kolejne zakupy, a to nie zakupy są problemem tylko brak bazy w szafie. Zdecydowanie bardziej wolimy wydawać pieniądze na rzeczy bardziej efektowne, właśnie jak srebrne szpilki, niż na takie bazowe zwyklaczki, jednak właśnie bez tych zwyklaczków nie będzie efektownie.


UBRANIA, KTÓRE NIE PASUJĄ DO TWOJEGO STYLU ŻYCIA

Wiele kobiet ma w swojej szafie masę butów, szczególnie tych na wysokim obcasie, które przecież wyglądają tak efektownie i robią czasem całą stylizację. Zapominając o tym, że buty na obcasie zakładamy tylko wtedy gdy musimy i ogólnie bolą nas nogi od wysokich szpilek, mimo to mamy ich w szafie całkiem sporo. Jest tak, że nie mamy kiedy w tym chodzić i gdzie, sama miałam ten problem właśnie z wysokimi butami, było ich całkiem sporo, jednak nie miałam gdzie w nich chodzić, bo głównymi miejscami, do których uczęszczałam każdego dnia była uczelnia lub szkoła i zajęcia sportowe, gdzie raczej stawiamy na wygodę niż na powalający wygląd. Okazało się, że nie mam żadnych butów, które mogę nosić spokojnie na uczelnię czy na trening a pozostałam z pięknymi, efektownymi szpilkami z noskiem w których bolą mnie nogi.

Wydawanie pieniędzy na ubrania czy dodatki, w których niekoniecznie mamy gdzie chodzić i z czym łączyć nie sprawią, że codzienny dylemat „nie mam się w co ubrać” zostanie rozwiązany, wręcz przeciwnie dalej nie będziemy miały co na siebie włożyć a nasz portfel będzie błagał o dodatkowe nadgodziny w pracy. 

Powodów, przez które nigdy nie mamy się w co ubrać jest o wiele więcej, jednak według mnie właśnie to są te główne, których powinnyśmy mieć świadomość. Kupując ubrania zestawmy je w głowie z co najmniej 3 rzeczami, ale takimi w których faktycznie chodzimy i dopiero później zdecydujmy się na zakup, wtedy oszczędzimy sobie impulsywnych zakupów i problem „Nie mam co na siebie włożyć” zmniejszy się.

11 komentarzy:

  1. Teraz rozumiem dziewczyny kiedy to mówią "nie mam w co się ubrać kiedy szafa ledwo się utrzymuje z natłoku ubrani" a tak serio to przepraszam za żenujący żart, Super wpis.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś w tym jest! 😀
    Infinita-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Też kiedyś miałam z tym problem, pełno niepasujących do niczego ubrań, totalnie nie w moim stylu, potem trafiłam na podobny artykuł i nastawiłam się na rzeczy bazowe oraz na zakupach bardziej kieruje się tym, że będe miała to do czego założyć. Chociaż dalej mam problem z butami i mimo, ze szpilki zakładam od święta uwielbiam je kupować, bo jak to mówią z butów się nie wyrasta
    Pozdrawiam, Madda

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację. Najlepiej jest mieć niedużą i dobrze zgraną szafę, w której wiele rzeczy do siebie pasuje. Pozdrawiam! https://sowkaplomykowka.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Super post! Muszę pokazać go mojej mamie ;D! Ona zawsze narzeka, że nie ma co ubrać.
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama wiem jak to jest, niekiedy zdarza mi się, że przez głowę przebiega mi myśl, że powinnam wymienić całą zawartość szafy i zacząć uzupełniać ją od nowa... ale niestety ciężko rozstać się z niektórymi rzeczami.

    Dziękuje za komentarz u mnie, w wolnej chwili serdecznie zapraszam ponownie na nowy post! ❤
    modaiurodawedlugjulii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. doskonale wiem, o czym mówisz :) problem niedomykającej się szafy i jednoczesnego braku ubrań był mi doskonale znany. Ostatnio udało mi się trochę nad tym zapanować, choć i tak nie jest jeszcze idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. dodaję blog do obserwowanych, na pewno do Ciebie z przyjemnością będę zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że pierwszy powód jest tym najpopularniejszym :) Wybór jest tym ciężej podjąć, im więcej jest opcji. Posiadanie małej szafy jest oszczędniejsze pod względem zajmowanego miejsca, wydanych pieniędzy i jeszcze czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. kiedyś miałam większy problem z tym w co się ubrać, ostatni punkt jest wyjątków trafiony

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytasz mi w myslach. 😊 od kilku miesiecy co rano przed szafa zaczyna sie lament.
    Stwierdzam, ze moim glownym problemem jest wlasnie brak bazy. Musze dobrze zaplanowac wszystkie zakupy przez najblizsze miesiace tak aby uzupelnic szafe.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger