Ile naprawdę kosztuje studenkie życie?

Ile naprawdę kosztuje studenkie życie?

Ostatnio przeczytany artykuł "Ile kosztuje studencie życie?" zdecydowanie przykuł moją uwagę, pewnie ze względu na to, że sama jestem studentką. Kwestie finansowe interesują mnie już jakiś czas, więc prowadząc budżet domowy wiem, ile pieniędzy potrzebuję na utrzymanie siebie. Na blogu możesz przeczytać wiele artykułów na tematy finansowe począwszy od oszczędzania, do tego, że nie powinniśmy wstydzić się zarabiać pieniądze. Finanse to dla wielu z nas trudny temat, jednak chcę Wam go przedstawiać w sposób, gdzie nie trzeba się go bać. Seria finansowa trzyma się naprawdę dobrze na moim blogu, dlatego rozszerzmy ją o kolejne wpisy dla Ciebie.


Artykuł powiadał, że łączne koszty utrzymania studenta wynosi 1000 zł, czy to dużo, czy to mało, zależy od nas samych. Od razu zauważamy, że koszty są po najmniejszej linii oporu, mieszkanie w akademiku, studia na państwowej uczelni. Priorytety ludzi są różne, sytuacja rodzinna również i doskonale to rozumiem, jednak jak dla mnie kwota 1000 zł na utrzymanie się jest stanowczo za mała, szczególnie biorąc pod uwagę to, że nie mieszkam w akademiku. Wielu studentów również podejmuje się pracy w trakcie studiów co usprawnia ich budżet, jednak pamiętajmy, że im więcej zarabiamy tym więcej jesteśmy skłonni wydawać.

MIESZKANIE

Akademik, pokój, kawalerka czy apartament kosztuje. Nie ma co ukrywać, że opłaty za mieszkanie to znaczna część naszych wydatków. Dach nad głową musi mieć każdy i to od nas samych zależy jaki koszt chcemy ponieść. Najtańszą opcją jest pokój w akademiku, jednak akademiki mają ograniczoną ilość miejsc a studentów ciągle przybywa. Wynajęcie akademika miesięcznie to koszt około 300-400 zł (mówię o Łodzi), pokój 500-700 zł, kawalerka 900-2000 i w górę. Odnośnie apartamentów się nie orientowałam, jednak pewnie jest to kwota przekraczająca 2500 zł miesięcznie. Jak widzimy mieszkając w kawalerce już przekraczamy pułap 1000 zł miesięcznie na utrzymanie a co z resztą?
 
JEDZENIE

Koszty jedzenia są bardzo zróżnicowane ze względu na przyzwyczajenia żywieniowe. Jestem zwolenniczką przygotowania potraw w domu, głównie ze względu na smak, ale zarazem jest to tańsze rozwiązanie niż regularne uczęszczanie do restauracji. Koszty żywności w artykule są relatywnie niskie bo jest to tylko 350 zł, gdzie nie mówimy o wyjściach do restauracji. Więc koszt dzienny to 11,66 zł, gdzie za taką kwotę zjedz chociaż śniadanie, obiad i kolację. Raczej niemożliwe, jednak do zrobienia przez planowanie posiłków na dłuższy czas i wszystkie produkty znajdują swoje zastosowanie i możemy wykorzystać coś z poprzedniego dnia.

350 zł jak dla mnie to za mało, chyba, że bierzemy pod uwagę jedzenie, które dostajemy od rodziców, dziadków. Jest to dobre rozwiązanie, gdy chcemy oszczędzić trochę pieniędzy, jednak branie słoików na dłuższą metę może być dla rodziny delikatnie irytujące. Zdecydowanie preferuję samodzielne gotowanie w domu, nie dość, że sprawia przyjemność to jeszcze wychodzi taniej. 

ROZRYWKA
Osobą imprezową nie jestem, dlatego akurat ten wydatek jest dla mnie bardzo ograniczony. Jednak studenci słyną z rozrywkowego trybu życia, nie ma co ukrywać jest to spory koszt. Wejścia do klubów, alkohol, urodziny znajomego, kino są to „przyjemności”, na które nie oszczędzają. W rozrywkę możemy doliczyć koszty związane z chodzeniem na siłownię, basen czy tenisa. Ceny karnetów są zróżnicowane, jednak zaczynają się od 100 zł. 


UBRANIA

Zmieniając lokum czasem po prostu nie ma miejsca na zabranie ze sobą wszystkich ubrań, dlatego część z nich zostaje w domu, inne sprzedajemy, oddajemy. Zostają z nami te najpotrzebniejsze, jednak z upływem czasu wszystko się niszczy. W tym zestawieniu utrzymania studenta nie ma wcale wzmianki o odzieży, jednak moim zdaniem powinna być. Aktualnie okres jesienny wymusza na nas zakup płaszcza, kurtki, kozaków, czapki czy szalika a nie ma co ukrywać, jest to spory wydatek. Cena zależy od tego z jakiego materiału jest dana rzecz, jeżeli chcemy rzeczy porządniejsze cena będzie większa, więc zestaw zimowy może wynieść ponad 1000 zł. Głównie kobiety chcą dobrze wyglądać i lubimy kupować sobie nowe ubrania, dlatego uwzględnienie tego w zestawieniu utrzymania studenta jest ważne. 

KURSY I SZKOLENIA

Spora ilość studentów angażuje się nie tylko na uczelni, jednak inwestuje również w inne formy doszkalające. Kursy językowe, szkolenia sprzedażowe czy studia podyplomowe poszerzają naszą wiedzę, ale również zmniejszają zasobność naszego portfela. Dla studentów są ciekawe zniżki, ciekawe kursy językowe można znaleźć już od 500 zł za semestr, natomiast studia podyplomowe to już większy wydatek rzędu paru tysięcy złotych. 

KOMUNIKACJA

W zależności od tego jakim środkiem transportu się poruszamy nasze koszty są różne. Studencki bilet 3 miesięczny w Łodzi kosztuje niecałe 100 zł, natomiast jeżdżąc samochodem koszty są zdecydowanie większe, zależy jakie nasze auto ma spalanie i jaka jest droga do przebycia.
Jeżeli na uczelnię czy do pracy nie jest daleko, możemy jeździć rowerem, co znacznie zmniejszy koszty za dojazdy a dodatkowo poprawi naszą kondycję. 

OCHRONA ZDROWIA

Kolejna pominięta kwestia to zdrowie, pieniądze na leki, lekarzy, czy ubezpieczenie zdrowotne to kolejny wydatek. Jeżeli przykładowo tak jak ja nosisz aparat ortodontyczny, płacisz co miesiąc za wizytę u specjalisty co prawda niecałe 100 zł, jednak to kolejny wydatek ponoszony przez nas.Każdy z nas od czasu do czasu choruje, jednak to już nie zostało uwzględnione w artykule a przecież w zdrowym ciele zdrowy duch!



Jak widzimy 1000 złotych jest kwotą małą biorąc pod uwagę wszystkie powyżej wymienione czynniki. Podliczając najmniejszą kwotę za miesięczne utrzymanie studenta wynosi około 1800 zł, który bierze udział w kursie językowym, jeżeli nie ta kwota maleje do 1300 zł. Sami oceniamy jaka kwota jest nam potrzebna do utrzymania się, według Ciebie to dużo czy mało? Czy jest z czego oszczędzić?

 Jeżeli tekst był dla Ciebie przydatny proszę podziel się tym z innymi. Myślę, że byłoby warto zajrzeć dodatkowo tutaj i dowiedzieć się dlaczego warto oszczędzać, co nam to daje, ale jeżeli co do oszczędzania masz odmienne zdanie i ciągłe wymówki, które uniemożliwiają odłożenie pieniędzy, warto zajrzeć do posta dlaczego jeszcze nie oszczędzasz.
Zarabianie pieniędzy to nie wstyd.

Zarabianie pieniędzy to nie wstyd.

Lubię pieniądze. Myślę, że jak każdy, tylko większość się do tego nie przyzna, by nie wyjść na chciwego, zarozumiałego i łapczywego. Ciężej jest mi jednak stwierdzić czy w takim razie jest to wadą czy zaletą. Z jednej strony chęć posiadania pieniędzy pokazuje to, że jesteśmy osobami, które potrafią poradzić sobie w życiu i chcemy poprawić sobie standard naszego dotychczasowego życia, jednak z drugiej strony zdarza się, że otoczenie ma problem z tym, że „oni mają a my nie” i pojawiają się różne często nieprawdziwe spekulacje na temat źródła posiadanych dobrodziejstw, które ukazują nas w negatywnym świetle, tylko dlatego, że nam wyszło.



Przecież pieniądze są pochodną naszej ciężkiej pracy, wyrzeczeń i wstawania bardzo wcześnie rano, więc czemu mamy się tego wstydzić. Mogłabym się wstydzić, że nie robię zupełnie niczego, ale nie tego, że pracuję, że zarabiam pieniądze i, że sobie radzę. Nikt nie powinien wstydzić się ambicji, szczególnie, gdy poprawia ona jakość naszego życia, gdzie nie musimy martwić się czy starczy nam pieniędzy do kolejnej wypłaty. 


Sama uwielbiam otaczać się i czytać o osobach, które osiągnęły w życiu sukces, często przysłowiowo od zera do milionera, bo to pokazuje, że udało im się zaryzykować własne, bądź cudze pieniądze i dostali to, o czym marzyli i uzyskali to ciężką pracą i swoim pomysłem, czemu nie możemy brać z nich przykładu tylko ich szykanujemy, bo nie jesteśmy w stanie przeżyć, że komuś się udało a mi nie. Według mnie właśnie historie takich osób powinny dawać nam ogromnego kopa do działania, bo pokazują, że można osiągnąć naprawdę wiele posiadając jedynie pomysł, trochę pieniędzy i chęci, jednak polska mentalność zakłada, że jak komuś się udało i osiągnął sukces, który niejedno ma imię, to z pewnością ukradł lub zdobył w inny nielegalny i niemoralny sposób. Nie patrzymy wcale na to, że właśnie ta osoba musiała poświęcić swój wolny czas, który mogła spędzić z rodziną na dopracowaniu swojego dzieła. Nie zwracamy uwagi na wyrzeczenia, tylko na efekt końcowy i to właśnie jego krytykujemy nie szczędząc na nim nawet suchej nitki.


Pieniądze są dla nas przede wszystkim ułatwieniem i możliwością dalszego rozwoju, nie ma co ukrywać, jednak bez nich nie damy sobie rady. Nie zapewnimy przyszłości dzieciom, jeżeli nie będziemy mieli gdzie mieszkać, co jeść i za co ubrać naszego dziecka. Jednak to już nie chodzi o zapewnienie przyszłości innym, lecz sobie. Mamy marzenia i to właśnie je spełniamy często poprzez posiadaną gotówkę na koncie, przecież w życiu trzeba być trochę egoistą. Mieć coś dla siebie, od siebie. Pieniądze są koniecznością a zarabianie ich nie jest żadnym wstydem, lecz dumą, bo jesteśmy zaradni. 


Odkąd pamiętam zamiast siedzieć w wakacje i nie robić zupełnie niczego wręcz ciągnęło mnie do pracy, bo nie wyobrażam sobie siedzieć na tyłku i nie robić nic. Kurczę, no nie. Zawsze w wolnym czasie (nawet, gdy myślałam, że nie mam czasu, na pracę zawsze go się znalazło) wolałam zarobić parę groszy niż siedzieć z założonymi rękoma niczym księżniczka licząc, że albo pieniądze spadną mi z nieba, albo będę mieć bogatego męża. No way. Pracowałam na różnych stanowiskach, robiąc przeróżne rzeczy za stawki bardzo małe i takie o, których niektórzy mogą pomarzyć, by zarobić tyle w jednym dniu. Praca daje nam pieniądze a zawziętość daje pracę. 



Nasze ambicje są bardzo różne, tak samo jak nasze doświadczenie zawodowe. Nieważne czy dopiero wkraczasz i rozpoczynasz swoją karierę zawodową, czy masz już kilkuletni staż na jakimś stanowisku, nie wstydź się tego, że zarabiasz. Nie wstydź się tego, że potrafisz sobie poradzić. Próbuj swoich sił na wielu płaszczyznach w różnych branżach. Sprawdź w czym jesteś dobry, na czym możesz zarabiać, co daje Ci nie tylko pieniądze, ale również satysfakcję. Niektórzy mówią, że jeżeli praca jest Twoją pasją, nigdy nie będziesz czuł, że pracujesz. Czy to prawda, okaże się na przestrzeni roku, gdy to sama spróbuję swoich sił w przełożeniu pasji na pracę. Pracowanie w różnych miejscach, zarabianie różnych pieniędzy pozwala nam dowiedzieć się, gdzie nigdy nie chcemy pracować, a co nam się podoba i gdzie chętnie złożymy swoje CV.


Jeżeli spodobał Ci się wpis koniecznie zajrzyj do innych na blogu, będzie mi miło, jak wyrazisz swoją opinię w komentarzu. Pokaż też innym ten tekst za pomocą przycisków poniżej. Chcesz być ze mną w kontakcie, zapisz się koniecznie do mojego newslettera!
Rozsądne pakowanie w 6 krokach.

Rozsądne pakowanie w 6 krokach.

Jedna z najbardziej pożądanych i ulubionych pór roku, lato. To właśnie czas najlepszych podróży do egzotycznych krajów, szukamy ciekawych miejsc, lotów i hoteli, gdzie możemy najdogodniej dla nas wypocząć. Biura podróży serwują nam różne formy wypoczynku, to w jaki sposób chcemy właśnie w tym roku spędzić czas zależy tylko od nas. Jednak przed całym wyjazdem należy spakować to, czego potrzebujemy. Dla jednych jedna z ulubionych rzeczy, dla drugich ogromna udręka. Osobiście lubię się pakować, jednak w drodze powrotnej nie zwracam już uwagi na jakość pakowania i czasem ciężko jest domknąć walizkę.

Rok temu wraz z moim mężczyzną byliśmy na wakacjach, gdzie tak naprawdę nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy, bo postanowiliśmy nic nie planować i po prostu spakować się, odstawić samochód i ruszyć w podróż bez najmniejszego planu na to gdzie będziemy, co będziemy robić, gdzie będziemy spać i na jaki okres czasu. Zarys był, jednak walizka musiała zostać zapakowana na różne ewentualności. Wiadomo przecież, że polskie lato nie ma za dużo wspólnego z latem w krajach egzotycznych. Wiele z nas planuje teraz swoje wakacje i właśnie szuka porad dotyczącą pakowania się. Zatem zaczynajmy. 



UNIWERSALNE UBRANIA

Wybierając ubrania nie wrzucajmy do walizki byle czego, skutkuje to tym, że potem mamy masę ubrań, które ciężko połączyć. Pakując się staraj się robić zestawy ubrań w jakich będziesz chodzić. Niech rzeczy do siebie pasują i będą uniwersalne. Jak wiemy spodnie, spódnice, spodenki dłużej „trzymają świeżość” niż bluzki, topy itd. Dlatego ja pakując się stosuję zasadę 1 dół = 2 góry (co u mnie jest teraz niewyobrażalnie ciężkie, ponieważ większość rzeczy w mojej mikro garderobie to sukienki a o dobre jakościowo góry moja szafa płacze). W ten sposób oszczędzamy miejsce w walizce na potrzebne rzeczy. Pasujące kolorystycznie ubrania nie pozostawią nas w sytuacji, gdzie mamy przed sobą bluzkę w kolorze żółtym, spodenki w dziwnym zielonkawym odcieniu i do tego różowe buciki, no way. Zawsze wszystko pasuje i nie musimy się martwić o faux-pas. 


RZECZY NIEZBĘDNE

Czasem zapominamy o najważniejszych rzeczach tyko dlatego, że wydają nam się oczywiste. Ja tak mam w przypadku soczewek, opakowań do nich i płynów. Pamiętam o wszystkich rzeczach o dokumentach, ładowarkach, lekach a o tym zapominam, bo wydaje mi się to oczywiste. Dlatego warto zapisać sobie gdzieś te rzeczy, które będą nam potrzebne w podróży, czy to są jakieś bilety, inne wtyczki do kontaktów, jak lecimy do innego kraju czy chociażby mapa. Zapisując najważniejsze rzeczy unikamy stresu dotyczącego czy aby na pewno wzięłam wszystko i nie zapomniałam niczego.


MAŁA WALIZKA

Prosta zasada mała walizka = mniej miejsca. Gdy mamy mniej miejsca pakujemy mniej rzeczy, z reguły tylko te potrzebne. My tak naprawdę pakowaliśmy się w jedna dużą torbę podróżną, jednak byłby to zdecydowanie mniejszy bagaż, gdybyśmy wiedzieli, jaka będzie pogoda. Tak naprawdę sierpień jest dość specyficznym miesiącem jeśli chodzi o kwestię temperatury, dlatego trzeba było się przygotować na każdą ewentualność a mała walizka nie pozwoliłaby dobrze zabezpieczyć się przed tym, że może nam czegoś brakować. 
 
NIE KUPUJ SPECJALNIE NA PODRÓŻ

Tak naprawdę nowa sukienka, strój kąpielowy czy nowe buty w podróży są jedynie niepotrzebnym wydatkiem, który można spożytkować inaczej. Zamiast kwoty 300 zł przeznaczonej na zakupy w centrum handlowym na ubrania na podróż, zastanów się czy nie warto za ta kwotę np. iść do ZOO, zjeść regionalny obiad, pójść na gokarty czy na paintballa. A to wszystko w tej samej cenie co nowa sukienka, strój i buty. Skoro masz już masę ubrań wykorzystaj je a pieniążki zagospodaruj na coś innego, co nie popsuję się i nie zużyje a zostanie w Twojej pamięci i będziesz dobrze się bawić.


PAKUJ SIĘ RAZ

Może brzmi banalnie, ale jeżeli pakujesz się raz w swojej walizce znajdziesz tylko najpotrzebniejsze rzeczy i dlatego jest to najlepsze rozwiązanie. Pakując się na kilka razy zawsze dorzucimy coś  do walizki, co będzie tylko dodatkowym ciężarem i jest to pewne, że dopakowując się dorzucamy zbędne przedmioty, przecież nie potrzebujesz suszarki, gdy zamierzasz spać w hotelu. 


MINIATURKI KOSMETYKÓW

Okres podróżniczy jest dobry dla miniaturek. Nie potrzebujemy pełnowymiarowego produktu szamponu, odzywki czy lakieru do włosów, miniaturki świetnie się sprawdza. W drogeriach można kupić za parę złotych buteleczki na takie rzeczy, są nie tylko świetne do samolotu, zajmują mało miejsca ale również są o wiele lżejsze !


Wybierasz się gdzieś na wakacje? Spakowałeś już swoją walizkę? A może masz jakieś inne rady, jeżeli tak, zostaw swój komentarz poniżej!

 Mam nadzieję, że wpis przypadł Ci do gustu, będzie mi niezmiernie miło, gdy podzielisz się nim z innymi i pomożesz innym w ich pakowaniu. Zapraszam również na inne wpisy na blogu. 

Listy „to do”, zrób lepiej, nie więcej.

Listy „to do”, zrób lepiej, nie więcej.

Właśnie niedawno wróciłam z pracy i zamiast usiąść i wygodnie odpoczywać zajadając się pyszną zrobioną przeze mnie tartą z bananami i kiwi na czekoladowym spodzie, przede mną trochę więcej zaplanowanych zadań. Napisanie właśnie tego wpisu, który czytasz i jeszcze godzinna nauka angielskiego. Staram się, by mój dzień nie polegał tylko na pracy i spaniu, ale na zrobieniu czegoś dodatkowego, czegoś lepiej, co pozwoli rozwijać przy tym siebie i stawić siebie wyżej na schodach swojego sukcesu. Jak już ostatnio pisałam sukces niejedno ma imię, więc czym jest dla Ciebie możesz przeczytać TU


 Popularne stały się listy „TO DO”, które z jednej strony są bardzo dobre, bo zachęcają ludzi do robienia coraz to więcej rożnych rzeczy, bo głupio tak zostawić tam wolne kartki i fajne uczucie ogarnia nas na koniec dnia patrząc na poskreślane zadania, które udało nam się wykonać. Sama bardzo często stosuję tę metodę, do zaplanowania sobie działań, ale z drugiej strony… No właśnie.
Staramy się robić coraz więcej często nie zwracając uwagi zupełnie na jakość tego, co mamy wykonać, bo po prostu czekamy z niecierpliwością aż będziemy mogli odhaczyć z ogromną satysfakcją kolejną wykonaną rzecz na naszej liście zadań do zrobienia. I w głowie mieć „Tak, zrobiłam kolejną rzecz, jest super, co następne?”. 

Czytając przykładowe listy „TO DO” widzimy masę rzeczy, które każdego dnia stawia sobie dana osoba, ale czy faktycznie ilość idzie w parze z jakością? Mogę to porównać do kilku ubrań gorszej jakości, ale zdecydowanie tańszych, do jednej, fantastycznej jakości, ale droższej. Robimy wiele rzeczy byle jak, zamiast skupić się na jednej a dobrze. Daje nam to oczywiście poczucie, że robimy wiele, jednak nie patrzymy na to, jak to robimy.

Odkąd mam wakacje i takie przedmioty jak np. angielski nie będą już widziane na moim kierunku, podchodzę do niego zupełnie inaczej. Wcześniej były jedną z pozycji na liście rzeczy do zrobienia, o treści „napisz streszczenie, napisz cv, naucz się słówek” itp. i było to robione tak, by po prostu mieć z głowy, ale odkąd wiem, że zamierzam używać tego języka inaczej moja nauka wygląda inaczej. Tak, uczę się w wakacje. I nie, nikt mnie nie zmusza. Wygląda to tak, że po prostu siadam i przez dokładnie godzinę zamykam się w danym temacie, raz taki, raz inny, najpierw podstawy, później rozszerzenia tematu. I tak codziennie. Czy to sprawia, że mój angielski jest lepszy? Zdecydowanie. 

Czy robię lepiej, nie więcej? Zdecydowanie tak. 



Robienie nie polega na tym, że po prostu to robimy, ale polega na tym, by robić to, jak najlepiej możemy. Zabrzmiało nutką perfekcjonizmu, który jest zły czy dobry? W tym wypadku dobry, bo jeżeli za jakiś czas wrócę do tego wpisu i będzie on dla mnie dalej dobry, nie będę się rozwijać, będę stać w miejscu. Bo zawsze możemy zrobić coś lepiej, im więcej coś robimy, tym lepiej nam to wychodzi, więc za jakiś czas wrócę do tego wpisu i będzie on dla mnie beznadziejny. 

Bo chcę się rozwijać i robić rzeczy lepiej, nie więcej. 

PYTANIE: Co Wy na to, by wyprodukować własnoręcznie zrobiony planer, gdzie możecie zapisywać sobie najważniejsze rzeczy do zrobienia i planować swój sukces dzień po dniu? 
Sukces niejedno ma imię, czyli czym dla Ciebie jest sukces?

Sukces niejedno ma imię, czyli czym dla Ciebie jest sukces?

Właśnie zakończyła się letnia sesja na studiach przez którą udało mi się przejść bez większych problemów, co w jakiś sposób jest dla mnie kolejnym sukcesem. Co za tym idzie, mamy wakacje. Czas beztroski, czy raczej czas na podjęcie pracy, staży i praktyk zawodowych. Jedno jest pewne, nieważne co byśmy robili w wakacje, ważne, że każdy z nas w życiu chce osiągnąć swój sukces. Sama definicja sukcesu mówi o działaniach na najwyższym poziomie danej jednostki, w kierunku spełnienia marzeń i pragnień zachowując przy tym balans na innych płaszczyznach życia. Sukcesy jednych, nie będą sukcesami innych.



Mówiąc o sukcesie nie sposób wspomnieć o tym, że dla każdego sukces znaczy zupełnie coś innego. Szastamy na prawo i lewo tym słowem, które kryje za sobą pewne niedopowiedzenia budzące szacunek wśród innych. Dążymy do sukcesu, często za wszelką cenę, ale przecież to nie ilość sukcesów świadczy o człowieku a to jakim jest się człowiekiem i co jesteś w stanie dać drugiej osobie od siebie, jednak budujemy  nasze poczucie wartości właśnie na sukcesach i niestety to one są wyznacznikiem wartości człowieka, dlatego bardzo łatwo możemy wpaść w wyścig szczurów zapominając, że tak naprawdę jesteśmy tylko albo i aż człowiekiem. 

To, co dla jednych jest sukcesem nie oznacza, że druga osoba będzie uważać to za dokładnie to samo. Jesteśmy inni, nasze priorytety różnią się i dlatego nasze sukcesy również. Dla kogoś sukcesem może być praca na wysokim stanowisku w korporacji a dla innych własna firma, ukończenie kilku kierunków studiów a dla innych poświęcenie się rodzinie, posiadanie wielu rzeczy lub bycie minimalistą, podróżowanie po całym świecie lub znalezienie swojego małego miejsca na ziemi. Szkoda tylko, że zdarza się tak, że jedne grupy patrzą na inne z politowaniem, z wywyższeniem, ponieważ to one osiągnęły sukces a ktoś dla kogo sukcesem jest zupełnie coś innego uważany jest za gorszego. 

Szkoda. 

Wspinanie się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej i zdobywanie coraz większej sumy pieniędzy na swoim koncie potrafi uzależniać. Chcemy być doceniani, zbierać różne tytuły i nasza praca to niekończący się wyścig z własnymi możliwościami, by ten sukces osiągnąć. Każdy kij ma dwa końce, dlatego zastanów się, czy aby nie ma goryczy po drugiej stronie. Czy może za Twoim sukcesem nie stoją znajomi, rodzina, pieniądze innych. Czy to jest Twój sukces, czy może zasługa innych? Zatracając się w pracy zapominamy o tym, co najważniejsze, o zdrowiu. Bez niego nie byłoby niczego. 

Mylimy porażkę z rezygnacją, która blokuje nas do działania i podejmowania ryzyka. Nikt nie jest z góry skazany na sukces, sukces się tworzy a by coś stworzyć trzeba zaryzykować. Koło się zamyka. Sukces jest efektem ciężkiej pracy, jednak nie osiągniemy go siedząc na kanapie i oglądając kolejne odcinku serialu przegryzając raz na jakiś czas chipsy, które zapijacie słodką colą. Nie. Sukces to wasze działania, wasza chęć! 



ZATEM CZYM JEST DLA MNIE SUKCES? 

Uważam, że to co udało mi się do tej pory osiągnąć to sporo, jednak porównując to, do tego co chcę osiągnąć w życiu to niewiele. Mam wspaniałego faceta, który dba o mnie, wspiera i popiera moje decyzje. Moja rodzina nie rzuca mi kłód pod nogi i nie bagatelizuje moich działań. Znajomi, którzy popychają Cię do przodu, żadnych toksyczności, żadnych zazdrości, żadnego podcinania skrzydeł. Tylko osoby, które z wzajemnością się wspierają. O swoim sukcesie napiszę kiedy już go osiągnę, ale kiedy to będzie, nie wiem. Na wielki sukces składają się małe rzeczy. O tych mniejszych opowiadać będę na bieżąco. 

A czym dla Ciebie jest sukces? Jak dążysz do swojego celu? Podziel się tym ze mną w komentarzu! Będzie mi niezmiernie miło, jak pokażesz ten wpis innym i zachęcisz do zaglądania do mnie na bloga. Zapoznaj się również z innymi wpisami i zagłosuj w ankiecie wyżej, to dla mnie bardzo ważne.

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger