Jak cienka jest granica pomiędzy skąpstwem a oszczędzaniem?

Przyznanie się do tego, że nie mamy pieniędzy lub musimy oszczędzać dla niektórych jest wręcz nie do pomyślenia i jest równoznaczne z tym, że nie radzimy sobie nie tylko finansowo, ale również z naszym życiem osobistym. Zdarzają się sytuacje podbramkowe, że przez miesiąc, dwa, trzy trzeba naprawdę zacisnąć pasa, ale wydaje mi się to normalne. Nie każdy ma stałą pracę, nie każdemu na wszystko wystarcza. Nie ma co ukrywać, ale pieniądze są jedną z ważniejszych rzeczy w naszym życiu, bez nich nie mamy gdzie mieszkać, co jeść, jak się przemieszczać na dłuższe odległości w szybkim tempie, jak spełniać swoje marzenia czy realizować swoje hobby, dlatego moim zdaniem mówiąc, że pieniądze nie są ważne w naszym życiu, oszukujemy siebie. Możemy nie przykładać wagi do statusu materialnego, ale pieniądze są potrzebne do życia. 

I kiedy zastanawiam się, jaka dokładnie jest różnica między skąpstwem a oszczędzaniem, dochodzę do wniosku, że skąpstwo mogę zaklasyfikować jako chorobę, która wyklucza z życia społecznego. Przecież kawa na mieście kosztuje, wyjście ze znajomymi na wieczór do klubu również i to czasem nie małą sumę, a przecież my nie planowaliśmy takiego wydatku w tym miesiącu, dlatego lepiej siedzieć w domu. Przecież nie zjemy pysznego łososia z sosem kurkowym na obiad, bo jest nam szkoda wydawać pieniędzy na składniki, które mogą kosztować więcej niż fast-food. Wyżej wymienione zachowania skąpstwa możemy zaobserwować w naszym gronie znajomych, ludzi, z którymi przebywamy na co dzień, jednak osoby oszczędne biorą pod uwagę jakość a nie ilość.



PRESJA SPOŁECZEŃSTWA

Nie jest łatwo sprostać oczekiwaniom ludzi, którzy oszczędzanie na swoją przyszłość mają po prostu gdzieś i nie są w stanie zrozumieć, jak możesz myśleć o tym, co będzie za kilka lat, skoro żyje się tu i teraz. Dostosowując się do innych czujemy się źle sami z sobą, jednak nie chcemy zostać wykluczeni z grupy, więc kolejne wydane pieniądze nas bolą, natomiast nie działa to w drugą stronę, że to właśnie Twoi znajomi nie są w stanie dostosować się do Ciebie. 

Ze strony otoczenia możemy słyszeć różne dogryzki przez co, po jakimś czasie po prostu zostajesz oddalony od ludzi, bo nie wydajesz pieniędzy na to co oni, na najdroższego hamburgera, chociaż wiesz, że robiąc je u siebie w domu zrobiłoby się je o wiele smaczniejsze i zdrowsze czy na kawę, która jak dla mnie nie ma żadnego smaku i po prostu mi nie smakuje. 

Niestety często osoba, która jest oszczędna jest zaszufladkowana również jako osoba skąpa, zupełnie niesłusznie. Różnica pomiędzy osobą skąpą a oszczędną jest ogromna, sknera zawsze będzie szukał rozwiązania najtańszego, znajdzie najtańsze bułki, najtańsze jajka i mleko, nieważne czy będzie musiał jechać po nie na drugi koniec miasta czy nie, ważne, by były one najtańsze, w przeciwieństwie do osoby oszczędnej, która będzie chciała kupić produkt dobry jakościowo, bo nie potrzebne jej są buble. Oszczędzanie dla sknerusa wiąże się z tym, że chce mieć jak najwięcej pieniędzy i nie chce się nimi z kimkolwiek dzielić, natomiast osoby, które oszczędzają wydają pieniądze na realizację swoich marzeń i potrafią dzielić się tym co ich.


NIE OCENIAJ

Od oceniania ludzi trzymam się z daleka, nie tylko tego powierzchownego, ale również tego finansowego, nie chcę oceniać czyjegoś portfela, dlatego, że prowadzi to do uproszczeń, które mogą być dla innych krzywdzące. Zawsze staram się poznać człowieka osobiście i dopiero wtedy określić swoje zdanie na czyjś temat, nie na podstawie opinii innych ludzi, którzy słyszą plotki, bo nigdy nawet z Tobą nie rozmawiali, tylko samemu.  

Co do oszczędzania, nie oznacza to, że jemy jedzenie ze śmietnika, tylko z góry mamy zaplanowany budżet i plan finansowy. Dlatego drażni mnie, kiedy ktoś później mówi za plecami a z pewnością mówią a ten to sknera, oszczędza na wszystkim, nie ma na to, nie ma na to, a tamten to skąd ma pieniądze, pewnie ukradł, albo od mamusi i tatusia. 

Nikt nie pomyśli o tym, ile wyrzeczeń i konsekwencji w działaniu kosztowało kogoś pojechanie na upragnione wakacje, na które zbierał kilka dobrych miesięcy. Nikt nie pomyśli o tym, ile godzin ktoś musiał pracować na to, by kupić sobie z własnych pieniędzy samochód, który był jego marzeniem. Nikt nie pomyśli o tym, ile rzeczy ktoś musiał sobie odmawiać przez jakiś czas, by starczyło mu na coś dla kogoś, na nowe mieszkanie dla dzieci, na rower, na samochód.


KAŻDY CZŁOWIEK MA INNĄ HISTORIĘ

Nie każdy rodzi się w bogatej rodzinie i nie każdy z nas ma tak dobrze, żeby nie martwić się o to, czy starczy nam pieniędzy do końca miesiąca. Jesteśmy inaczej wychowywani, dla każdego pieniądz ma różną wartość, w każdym domu inaczej postrzegane są kwestie finansowe. Nie każdy ma dylemat czy kupić sobie nowe buty, bo stare są już na skraju wytrzymania czy może za te pieniądze kupić sobie jedzenie. Mam świadomość, że oszczędzanie jest procesem długim, jednak daje ogromne poczucie kontroli nad sobą. 

Pamiętam jak dziś dni, w których to wyciągałam ostatnie pieniążki ze skarbonki jako mała dziewczynka tylko po to, bo chciałam sobie coś kupić, jedną małą pierdołę, teraz już jako prawie 21 letnia kobieta inaczej postrzegam tę kwestię. Skarbonka, do której będziemy wkładać nawet dziennie po 2-3 zł po czasie będzie miała w sobie naprawdę ciekawą sumkę, którą można przeznaczyć na dowolny cel, jednak w oszczędzaniu istnieje zasada : KONSEKWENTNOŚĆ.



NIE MYŚL O TYM, CO TRACISZ TERAZ, ALE POMYŚL O TYM, CO MOŻESZ ZYSKAĆ W PRZYSZŁOŚCI

Odkąd mój zakupoholizm odszedł już dawno w odstawkę, jestem czujniejsza na różnego rodzaju promocje i okazje. Kilka złotych tu, kilka złotych tam i całkiem pokaźna sumka nam się tworzy na rzeczy, których normalnie byśmy nie kupili. Dla mnie wydawanie pieniędzy jest koniecznością, gdy naprawdę coś jest mi potrzebne i nie mogę tego jakkolwiek zastąpić i gdy przemyślę to 10 razy, że faktycznie tego potrzebuję. 

Dobrym przykładem na pokazanie tego, co teraz tracisz a później możesz zyskać, jest kupowanie słodyczy. Dla mnie mogłyby nie istnieć, nie mam żadnej potrzeby ich spożywania, dlatego dobrym sposobem na uzbieranie pokaźnej sumki jest odkładanie pieniędzy za każdym razem, gdy będąc w sklepie pomyślimy o tym, by kupić sobie coś na osłodę. Oczywiście nie ulegajcie pokusom, tylko faktycznie konsekwentnie odkładajcie pieniążki. Ja tak wyzbyłam się pragnienia chipsów, polecam, działa!

Granica pomiędzy byciem sknerą a byciem oszczędnym zależy od nas, dojście do poziomu żeby oszczędzanie obyło się bez skąpstwa wymaga ogromnej ilości czasu, by było to automatyczne i płynęło z nas. Poczucie kontroli nad swoimi wydatkami pozwala nam na swobodne planowanie swojej przyszłości. Osobiście nie myślę o sobie w kwestii finansowej w kategorii tu i teraz, bardziej myślę o sobie, jako o inwestycji, która wymaga sporego nakładu pracy i czasu, dlatego tak ważne jest, by wiedzieć na co chce się odkładać pieniądze, znając swój cel jest nam o wiele prościej  odmówić sobie czegoś teraz, by w przyszłości zdobyć to, na co się pracowało przez dłuższy okres. 

Jeżeli spodobał Ci się wpis koniecznie podziel się swoim komentarzem poniżej, będzie mi niezmiernie miło, gdy pokażesz ten wpis innym za pomocą przycisków poniżej. Zajrzyj też na inne wartościowe wpisy na blogu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger