Znajomi, których już nie ma. Eksperyment na ludziach.

Pamiętam, jak dziś dzień, w którym zrobiłam mały „eksperyment” dotyczący ludzi. Miałam dość tego, że do każdej osoby, z którą chciałam mieć kontakt odzywałam się tylko ja, praktycznie zawsze, ale uwierzcie mi, ile można. Ile można pisać pierwszą, ile można naciskać na spotkania, które i tak nie będą miały miejsca, ile można prosić się o kontakt, ile można. Eksperyment miał na celu sprawdzić, ile ludzi samych z siebie napisze do mnie bezinteresownie, po prostu zapytać, co u mnie słychać. Pewnie znacie już odpowiedź, praktycznie nikt. Z nikim nie miałam kontaktu przez kilka dni, pomijając mojego chłopaka, który jest zawsze obok. Dosłownie z nikim i od tego momentu postanowiłam nie angażować się tak w znajomości z osobami, które piszą do mnie tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebują. Postanowiłam nie wyciągać ręki do ludzi, którzy na mnie żerują.


Podstawą każdej znajomości, przyjaźni, związku jest wzajemność, w której to raz ja, raz Ty, oczywiście to nie przymus, jednak wiecie o co chodzi. Tak to już jest, że na pewnym etapie zaczynamy sami z siebie ograniczać kontakty, mamy inne priorytety i inne rzeczy sprawiają nam przyjemność. Pozostają tylko osoby najbliższe, z którymi kontakt mamy na uczelni, w pracy. Odkąd wyjechałam z rodzinnego miasta na studia widzę, jak bardzo zmienił się krąg moich znajomych, których ubyło w zastraszającym tempie, jednak jak sobie przypomnę to w większości to właśnie ja wyciągałam do nich pierwsza rękę. O wzajemności nie było co mówić.




Ile czasu zajmuje napisanie wiadomości? 10 sekund, 15? I nie uwierzę, że ktoś w ciągu dnia nie miał nawet 10 sekund na to, by napisać Ci „Cześć.”. Po prostu nie uwierzę. Nie ma czasu w ciągu dnia, tygodnia, miesiąca, roku a potem słyszymy różne wymówki, bo nie miałem czasu, pracowałam, miałam do Ciebie pisać, ale.., jakoś nie było okazji. Nie wiem, czy chcesz w to wierzyć. Ja mam tę świadomość, że w takim wypadku, ktoś ma Cię gdzieś. Jeżeli ktoś nie odzywa się do Ciebie, to po prostu oznacza, że albo nie chce mieć z Tobą kontaktu, albo nie szanuje Cię i Twojego czasu, albo ma Cię po prostu w dupie. Wszystko składa się na to, że po prostu nie ma go w Twoim życiu i raczej nie będzie okazji, by był. 

Wydaje mi się, że zmieniając pewien etap w swoim życiu, w moim wypadku są to studia, nowe pasje, inne aspiracje ludzie postrzegają nas zupełnie inaczej. Jako innego człowieka, który nie ma nic wspólnego z tamtą wersją siebie, którą pamiętają z ubiegłych lat. Rozwijamy się, dokształcamy, poznajemy siebie, poznajemy swoje role w życiu, poznajmy to, co chcemy robić, jak wyglądać, jak się zachowywać, z kim przebywać i niekoniecznie pasuje to naszym starym znajomym. Znając się z osobami młodszymi od siebie o kilka lat, oni widzą Cię jako kogoś bardziej inteligentnego a nikt nie chce czuć się głupszym, dlatego odsuwają się od Ciebie, mimo że nie zdają sobie sprawy jak wartościowymi ludźmi się otaczają. Osoby starsze zaczynają nas postrzegać jako potencjalnego partnera do rozmowy, bo wiemy więcej na przeróżne tematy i mamy ogromny motor do działania. 

Wychodzę z założenia, że nie ma sensu utrzymywać relacji z innymi na siłę, jeżeli ktoś nie chce i nie wykazuje inicjatywy na to, by mieć z Tobą kontakt, nie warto angażować się bardziej. Przecież o wiele łatwiej utrzymać znajomość, gdy widzi się kogoś na co dzień, a jeżeli dzieli już Was większa odległość to pojawia się problem, bo nie ma czasu na spotkania i inne wymówki. 

I to nie jest tak, że jestem samotnikiem, a może i trochę racji w tym jest, jednak na co mi ludzie, którzy piszą, gdy czegoś potrzebują, na co mi ludzie, którzy nie chcą w głębi serca mieć ze mną kontaktu, na nic. Tak naprawdę, gdybyśmy chcieli mielibyśmy z dnia na dzień coraz więcej znajomych, przecież mamy możliwość poznawania ludzi praktycznie wszędzie, na uczelni, w pracy, w autobusie, na przystanku, idąc ulicą, na imprezach, na zawodach, na zajęciach sportowych, tylko, że chyba nie chcemy, by nasza znajomość wyglądała tak, że to zawsze wszystko pierwsi my, my się odzywamy, my wyciągamy pierwsi rękę, my chcemy się spotkać.



Zachęcam Cię do zrobienia sobie takiego eksperymentu, sam dowiesz się, ilu ludziom zależy na kontakcie z Tobą a ile z nich ma Cię gdzieś. Podejrzewam, że osoby, które przeczytały wpis mają podobną refleksję, że nic na siłę. Nikt nie zmusza Cię do pisania, nikt nie zmusza Cię to spotkania, od Ciebie zależy jakich znajomych możesz mieć obok siebie, jednak to czy zostaną zależy tylko i wyłącznie od nich. Kto będzie chciał znajdzie czas, by mieć z Tobą kontakt, kto nie będzie chciał, po prostu się od Ciebie odsunie. 

Jeżeli spodobał Ci się wpis koniecznie podziel się swoim zdaniem w komentarzu. Zachęcam również do podzielenia się tym wpisem z innymi za pomocą przycisków poniżej. Zajrzyj też do innych postów na blogu.

9 komentarzy:

  1. Miałam dokładnie tak samo! Z perspektywy czasu rezygnacja ze znajomych wiele mi dała, zobaczyłam ile czasu traciłam na osoby które nie wnosiły żadnej wartości w życiu, a spotkania ze mną potrzebne im były chyba tylko po to by móc w innym towarzystwie komentować każdy mój ruch. ULGA, prawdziwa ulga ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mądry wpis i dotyczy nie tylko młodzieży, ale też dorosłych. Cztery miesiące temu moja mama miała wylew (aktualnie jest w stanie wegetatywnym, czyli reaguje jedynie na ból), potem okazało się że mama nie ma emerytury ani ubezpieczenia, a jeszcze potem wykryto u mnie nowotwór kości. Prosiłam znajomych o zorganizowanie jakiejś fundacji - nikt nie miał czasu, prosiłam "przyjaciółkę" znającą niemiecki o pomoc w napisaniu podania o rentę wdowią dla mojej mamy (jej mąż był Niemcem) - ale jej się nie chciało.
    Święta spędziłam w szpitalu przy mamie, bo nikomu nie wpadło do głowy, by choćby zadzwonić czy wpaść. Więc zerwałam kontakty ze wszystkimi znajomymi i bardzo dobrze się z tym czuję, lepiej być samej niż otoczoną fałszywymi istotami! Poza tym zawsze mogę liczyć na bezinteresowną miłość moich dwóch psów i kota! :)
    Dodaję Twój blog do obserwowanych i zapraszam do mnie: https://altealeszczynska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogę powiedzieć, że od długiego czasu obserwowałem jak nikt się do mnie nie odzywał za co szczerze dziękuję, bo zyskałem czas na poznanie siebie i określenie pierwszych dróg rozwoju

    OdpowiedzUsuń
  4. To prawda, że kiedy spędzamy ze znajomymi mniej czasu "w realu" ( np po zakończeniu liceum), urywa nam się po części kontakt. Tylko z niektórymi znajomymi pozostajemy w kontakcie. Kiedy zaczynamy wkraczać w dorosłe życie, wydaje mi się że mamy coraz mniej czasu na przyjemności i utrzymywanie kontaktu ze wszystkimi znajomymi. Miałam podobnie, ale prawda jest taka że w życiu co chwilę poznaję kogoś nowego i mam dużo koleżanek z którymi utrzymuję stały kontakt. Raz ja się odzywam do nich, raz one do mnie. Spotykamy się co kilka tygodni/miesięcy, pomimo tego że każda ma swoje życie i zainteresowania, co jakiś czas zgadujemy się spontanicznie. Nie miałam tak nigdy, że pisałam pierwsza do wszystkich znajomych, a żaden nie dał znaku życia. To jest raczej u mnie niemożliwe :D A pomyśl co by było, gdyby każdy czekał aż ta druga osoba się odezwie i nigdy nie miał zamiaru odezwać się pierwszy? Nikt by z nikim nie rozmawiał. Gdy zależy nam na znajomości z kimś, chęć utrzymania kontaktu wychodzi sama z siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą, nie warto utrzymywać kontaktu z osobami do, których zawsze my musimy pisać i zaczynać rozmowę. Widać wtedy gdzie takie osoby nas mają... Gdybyśmy byli naprawdę dla nich ważni to znaleźli by chwilę aby dowiedzieć się co u nas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie mnie dręczy fakt dotyczący nowych znajomości. Czy to nie jest tak że ludzie są zbyt nieśmiali, bądź zamknięci by obcej osobie powiedzieć cześć? Nic nie warte znajomości zgadzam się, że po czasie tracą wartość ale przecież "stare" znajomości można zastąpić "nowymi" czyż nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak jest, że jesteśmy po prostu nieśmiali albo po prostu nie chcemy nawiązywać kontaktu. Stare znajomości powinny być pielęgnowane przez obie strony, jednak nie zawsze jest to robione. Czy stare znajomości można zastąpić nowymi, to zależy od Ciebie, czy tego chcesz, czy to Ci pasuje, czy chcesz poznawać nowe osoby i jakim jesteś człowiekiem ;)

      Usuń
  7. A ja się z tym nie zgadzam. Mam 2 serdeczne przyjaciółki już od 20 lat!, jedna z nich mieszka piętro niżej. I tak spotykamy się raz na 3 miesiące, rzadko piszemy do siebie, a żadna z nas nie ma tej drugiej w dupie. I uwierz mi, że czasem ciężko jest w ciągu dnia znaleźć 10 czy 15 sekund żeby napisać wiadomość. Brutalne, ale prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wlasnie sobie uświadomiłam że jest kilka osób ktore nue koniecznie mnie lubia chociaz ja je lubię �� i napewno przesyane naciskac swiat jest pelen super ludzi

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger