Zamień MUSZĘ na CHCĘ

Założenie mojego bloga było dla mnie pewnym wyzwaniem sprawdzenia swojej regularności w pisaniu tekstów, do których często po prostu się zmuszałam, bo wiedziałam, że muszę coś napisać na bloga i zobligowałam się do wstawiania tekstów w poniedziałki i czwartki. Rzeczywistość pokazała, że po dłuższym pisaniu tekstów, do których przemóc się nie mogłam, straciłam chęć pisania. Pewnie zauważyliście tygodniowy przestój w dodawaniu postów na bloga, to już wiecie czym było to spowodowane.

Pisząc ten tekst dla Was jestem w trakcie remontu, który idzie delikatnie mówiąc, jak krew z nosa (nie polecam zdrapywania ze ścian struktury, trwa to wieki), zaczął się 4 semestr studiów, które są dla mnie priorytetem i wiem, że chce teraz poświęcić się w większej mierze studiowaniu i poprawianiu swojej wiedzy z różnych zakresów tematycznych, natomiast ja tego nie muszę, po prostu chcę.

 
GDY COŚ MUSISZ, NIE ZROBISZ TEGO Z SATYSFAKCJĄ

Zacznijmy od tego, że samo słowo „muszę” jest odbierane przez nas jako negatywne, kojarzy nam się źle, z czymś co koniecznością, przymusem i wypowiadając je za każdym razem nasza motywacja i determinacja do zrobienia czegokolwiek oscyluje w okolicach 0. Zostało to nam zakodowane już od małego „Musisz to zrobić albo..”, dlatego jest to kojarzone z karą i czymś złym.

Pewnie znasz sytuację, gdy musiałeś się czegoś nauczyć, każdy napierał ze wszystkich stron, żeby było to zrobione na określony deadline a Tobie po prostu się nie chciało. I tak jest, jak mamy coś narzucone z góry robimy to z dużo mniejszą satysfakcją niż gdybyśmy robili to z własnej woli. Sama złapałam się na tym, że czytanie książek, które „musiały” być przeczytane przeze mnie, nie zostały nawet ruszone (oprócz tematyki II wojny, obozów koncentracyjnych, bo to mnie bardzo interesuje), po kilku latach sięgam po różną literaturę z tego względu, że po prostu chcę dokształcać się w różnych dziedzinach. 

Sytuacja, w które zmuszasz się do czegoś, czego nie masz ochoty robić powoduje, że nie robisz tego dobrze. Przykładowo musisz się nauczyć na egzamin, który zaliczasz tylko po to, by mieć wpis do indeksu sprawi, że Twoja wiedza nie będzie tak skuteczna jak wtedy, kiedy po prostu byś usiadł, kiedy masz ochotę i zaczął przyswajać wiedzę z tematu, który faktycznie Cię interesuje.
Dzień w dzień chodzisz do pracy, która jest Twoją zmorą i wchodząc do biura zastanawiasz się, ile godzin jeszcze masz siedzieć w tym bezsensownym biurze wykonując śmieszną pracę za którą dostajesz śmieszne pieniądze, odechciewa Ci się na samą myśl, że masz tam iść i spędzać czas z ludźmi, których nie lubisz, którzy płacą Ci mało, a Ty po prostu idziesz tam by odbębnić swoje i wyjść, nieważne czy dobrze, czy źle, przecież ma być tylko zrobione.


ZMIEŃ MYŚLENIE Z MUSZĘ NA CHCĘ

W porównaniu do słowa „muszę” słowo „chcę” ma zupełnie przeciwny wydźwięk, który jest jego przeciwieństwem. Kojarzy nam się z czymś pozytywnym, przepełnione motywacją i chęcią do zrobienia czegoś, nauki. 

A gdyby zmienić myślenie i iść do pracy z innym nastawieniem niż dotychczas zauważysz, że od razu Twoja praca zaczyna mieć sens, dobrze wykonana praca odbije się na Twoim lepszym wynagrodzeniu przez co będziesz chodzić tam chętniej i będziesz chciał się rozwijać. 

To jak czujemy się w danej sytuacji determinuje nasze „chcę” i „muszę”, możesz za każdym razem gdy masz coś do zrobienia zmuszać się do tego i wywoływać u siebie negatywne emocje a możesz zastąpić to pozytywną dawką emocji właśnie poprzez zamianę tego słowa na proste „chcę” lub „mogę”. Tak niewiele a ile zmienia.




Podejrzewam, że teraz moje wpisy będą pojawiały się inaczej niż dotychczas, już nie będzie muszę, ale chcę. Ciebie też zachęcam do robienia rzeczy właśnie dlatego, że chcesz a nie po prostu są one Twoimi obowiązkami i nudzisz się i liczysz czas do ostatniej minuty. Niekoniecznie długi tekst, jednak wiem, że potrzebowałam podzielić się tym z Wami, mam nadzieję, że uszanujecie i zrozumiecie, że nic na siłę. Gdy robisz coś z pasji, wychodzą z tego rzeczy, o których nawet nie śniłeś przy okazji odkrywając w sobie mnóstwo determinacji i motywacji, o której istnieniu wcześniej nie wiedziałeś.

Jeżeli spodobał Ci się wpis będzie mi niezmiernie miło, gdy skomentujesz go oraz podzielisz się nim z innymi, jednocześnie zapraszam do innych tekstów na moim blogu i mojego FP na Facebooku, gdzie dowiesz się o nowościach kosmetycznych, których aktualnie używam i wiele innych.

9 komentarzy:

  1. Dokładnie! Nie możesz się zmuszać do czegoś czego nie chcesz. A z pisaniem jest jak ze wszystkim, raz się ma wenę, a raz nie :) Ale ona przyjdzie prędej czy póżniej. Więc rób to co chcesz a nie to co powinnaś :)
    Mimo wszystko, nie opuszczaj nas na długo kochana!
    ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Już dawno zmieniłam swoje podejście na chcę ;) Piękne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze ze zmienilas podejscie! Ja też łapalam sie na tym ze chcialam cos napisac na bloga bo uwazalam ze musze. Tak naprawdę teraz wiem, ze o wiele lepiej pisze mi sie gdy naprawde mam czas i chęć. Pisanie z przymusu rzadko kiedy dobrze wychodzi. (Chociaz jesli Twoje poprzednie wpisy byly pisane troche z przymusu to super wyszlo!). Pozdrawiam i czekam jak zawsze na Twoje kolejne wpisy.
    http://przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. zmiany zawsze na tak! Super wyglądasz! <3

    Zapraszam do mnie: http://roxyolsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Teoretycznie to fajnie to brzmi. Praktycznie wiele w tym prawdy,ale też nie można tego brać tak w pełni i wierzyć,że pomoże to w każdej sytuacji. Bo przecież zdarzają się takie sytuacje,wcale nie mało ich,gdzie niekoniecznie coś co musimy chcemy. I wiem (chyba) o co chodziło w poście,ale zaznaczam,że próby zastosowania na siłę tego schematu mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny wpis. Niby to takie oczywiste, ale często o tym zapominamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. A co by się stało, gdyby tak jeszcze zamienić "muszę" na "chcę" trochę bardziej dosłownie? Ja na przykład gdy uważałam, że muszę pisać teksty na bloga, bo tak trzeba i w ogóle najlepiej jakby początkujący bloger publikował siedem razy w tygodniu, to w końcu nieco się wypaliłam. Zdarzały mi się dwutygodniowe przerwy. W końcu usiadłam, przemyślałam sprawę i pomyślałam, że przecież ja CHCĘ się rozwijać i CHCĘ tworzyć wartościowe treści dla innych, a więc CHCĘ publikować przynajmniej raz w tygodniu i dlatego też stworzyłam cykl 52 Tygodni Pozytywności u siebie. Teoretycznie "muszę"/"powinnam" publikować te treści raz w tygodniu, ale prawda jest taka, że ja bardzo CHCĘ je publikować. :D A dzięki tej zmianie nastawienia często w drugiej połowie tygodnia pojawia się u mnie w całkowicie niewymuszony sposób druga notka. <3 Trzymam kciuki za Ciebie i życzę, żeby Ci się chciało! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wszedłbym w polemikę ;) Zmieniłbym ,,powinienem" na ,,muszę". A ,,chcę" zostawił gdzieś tam hen daleko. I akurat przykład z pisaniem tekstów jest dobry. A przynajmniej mój przypadek stanowi odwrotność Twojego. Gdybym pisał tylko wtedy kiedy bym chciał, tj. ,,miał wenę"... O matko jedyna, cóż to by było. Jeden tekst napisany na rok? Na półtorej?

    Pablo Ruiz Picasso miał kiedyś powiedzieć - inspiracja istnieje, ale musi cię zastać w czasie pracy - to jest clue. Imo to trochę jak z treningiem - w pewnym momencie pojawiają się zakwasy. Nie wiem jak bardzo czułaś się wypalona; może byłaś po prostu niezadowolona ze swoich tekstów. Ja nie byłem z żadnego. Tj. widziałem w nich niedoskonałości, ale pomimo tego byłem zadowolony z progresu.

    Zawaliłem sprawę, bo odstawiłem pisanie na jakiś czas (akurat mnie przygniotło parę innych spraw); wypadłem z wprawy; zamiast muszę, wróciło powinienem - no i zagubił się rygor. A warto nadawać sobie rygor. Myślę, że rozumiem o co Ci chodzi w Twojej notce (nie bądźmy własnym katem, nie zarzynajmy się przy rzeczach, których nie chcemy robić) - ale myślę, że znacznie lepiej jest mówić o tym, że dla pewnych rzeczy warto się zarzynać :D

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger