6 rzeczy, których już nie kupuję

Nasze mieszkanie nie jest zbyt przestronne, dlatego dokładanie kolejnych partii niepotrzebnych rzeczy wydaje się ogromnym zaśmiecaniem naszych czterech kątów. Odkąd interesuję się minimalizmem sporą uwagę przykładam do tego, co jest wokół nas i jak to wpływa na nas samych. Zdecydowanie lepiej żyje się nam w mieszkaniu, które jest czyste, schludne i uporządkowane niż w mieszkaniu, gdzie wszystko jest zagracone i ubrania, przedmioty, kosmetyki, zabawki psa porozrzucane są po całej przestrzeni.


 
W ostatnim czasie przestałam kupować wiele zbędnych przedmiotów, jest to dla mnie forma wyzwania a z moim walecznym charakterem, nie lubię przegrywać ani się poddawać. Regularnie robię przegląd tego, co posiadam w mieszkaniu i pozbywam się rzeczy, które niepotrzebnie się nagromadziły. Makulaturę oddaję, ubrania sprzedaję, tak samo jak książki. Nie zdajemy sobie sprawy, ile pieniędzy wydajemy na takie drobne przyjemności, które służą tylko temu, że wyglądają.


Magazyny (modowe, naukowe)

Jako mała dziewczynka kolekcjonowałam rożne młodzieżowe magazyny, byłam ich wielką fanką, dlatego moja kolekcja była ogromna. Pewnie kojarzycie te znane magazyny młodzieżowe (Bravo, Popcorn), nie wątpię, że nie jedna z Was właśnie je czytała. Z wiekiem zaczęłam widzieć, że te magazyny tylko leżą i wtórnie nie zaglądam do nich, by się czegoś dowiedzieć, dlatego przestałam je kupować a nadmiar rzeczy po prostu wyrzuciłam. Od tamtej pory nie znalazł się u mnie żadnej magazyn, to samo mamy w sieci wystarczy poszukać, dodatkowo jest to za darmo i nie zalega nam później na półkach, gdzie musimy sprzątać osiadający się kurz i dodatkowo w każdej chwili powtórnie możemy do tego wrócić. 

Dekoracje do domu

Mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu nie wyobrażam sobie mieć masy dekoracji, które miałam zmieniać co sezon. Oczywiście, że ładnie wygląda mieszkanie, które jest zaaranżowane, jednak ja w swoim mieszkaniu nie mam miejsca na masę bibelotów. Dodatkowo zmieniając mieszkanie w przyszłości nasze dodatki do mieszkania mogą nie pasować, co naraża nas na wyrzucenie starych i zakup nowych a ja chcę tego uniknąć.

Kosmetyki kolorowe

Od czasu, gdy postanowiłam ogarnąć swoją kosmetyczkę, nie ma w niej za dużo rzeczy, szczególnie jeśli chodzi o kosmetyki kolorowe. Nieużywane palety cieni, jakieś pojedyncze egzemplarze kosmetyków, które po prostu leżą czy próbki kosmetyków nie witają już mojej kosmetyczki. Co prawda z kosmetykami do pielęgnacji jest inaczej, bo mam ich więcej, ale to z tego względu, że większą uwagę przykładam do pielęgnowania swojej twarzy i ciała niż do malowania się. Aktualnie testuję również kosmetyki do pielęgnacji, więc o efektach porozmawiamy w niedalekiej przyszłości. Kupując kosmetyki sprawdzam dokładnie co jest w moich zasobach i uzupełniam na bieżąco, nic nie czeka na swoją kolej i nie mam otworzonych kilku tuszy do rzęs jednocześnie. Zużywam, kupuję. 


Nadmierna ilość książek

Moją słabością są fajne książki, mam ich trochę. Od małego uwielbiam czytać i staram się to robić w miarę możliwości czasowych. Książki podróżnicze, poradniki, książki psychologiczne, kryminały (zresztą moje ulubione), książki językowe, jest tego sporo, jednak staram się ograniczać. Głównie ze względu na zajmowane przez nie miejsce, ale również dlatego, że po przeczytaniu bardzo rzadko do nich wracam, dlatego postanowiłam również powoli sukcesywnie pozbywać się pojedynczych egzemplarzy, może komuś innemu się przydadzą. Bardziej ekonomiczniejszym rozwiązaniem będzie udanie się do pobliskiej biblioteki i wypożyczenie interesujących nas materiałów.

Słabej jakości ubrania

Staram się kupować ubrania, których jakość jest relatywnie wysoka. Co prawda od czasu do czasu natrafiam na nieudany zakup, jednak ciężko jest ocenić, czy dana rzecz będzie wyglądać tak samo dobrze po kilkunastu praniach. O każdym większym wydatku myślę jeszcze długo przed tym zanim stanę przed kasą sklepową z gotówką w ręku. Słaba jakość ubrań na co dzień to akryl, który nie grzeje w porównaniu do wełny. Na chwilę obecną nie posiadam nic z domieszką tego włókna, tak samo jest w przypadku poliestru, sprawdza się on i jego pochodne jedynie przy odzieży sportowej.

Pamiątki

Pamiętam, jak jadąc na wycieczkę szkolną mama mówiła, bym kupiła sobie coś z wyjazdu i za każdym razem, gdy wracałam miałam ze sobą jakąś drobną rzecz, która przypominałaby mi o wyjeździe. Z czasem nazbierało się tego sporo i nie było już tego gdzie składować, dlatego teraz wyjazdy traktuję jako kolekcjonowanie wspomnień niżeli rzeczy z wyjazdów. Do tej pory mam w domu rodzinnym jakieś niewielkie pamiątki na półkach, jednak nie w takiej ilości, jak kiedyś. Warto jest zrobić sobie jedno miejsce, gdzie pamiątki będą przechowywane, zdjęcia, figurki, bilety, mapy można schować do pudełka i schować. 


Jak widać niektóre rzeczy wcale nie są nam tak potrzebne, jak myślimy. Wydajemy nasze pieniądze na rzeczy, które możemy mieć w inny sposób. Pomyśl sobie ile kosztowały Twoje kosmetyki, których nie używasz, jak wiele pieniędzy wydałeś na książki, które przeczytałeś tylko raz, jak wiele ubrań poszło w śmietnik, dlatego, że po kilku praniach były szmatami. Wszystko kosztuje, możesz odzyskać część pieniędzy, które wydałeś na przedmioty i zapisać się chociażby za tą kwotę na jakiś kurs, który polepszy Twoje kompetencje a nie marnować pieniądze. 

Jeżeli podoba Ci się wpis koniecznie podziel się nim z innymi za pomocą przycisków poniżej. A Ty jakich rzeczy już nie kupujesz? Dodatkowo zachęcam do zapoznania się z innymi postami na blogu! 

14 komentarzy:

  1. Niestety po uświadomieniu sobie ile pieniędzy wydajemy na kosmetyki, ubrania czy magazyny można przeżyć lekki szok. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie jestem fanką kupowania pamiątek. Co do ubrań też się zgodzę, lepiej kupić raz a porządne:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś kolekcjonowałam różnego rodzaju figurki. Kiedy już trochę podrosłam i zrozumiałam, że jest ich za dużo wszystkie wywaliłam chociaż z lekkim bólem serca. Ten sam problem potem miałam z książkami bo miałam ich mnóstwo. Potem uznałam, że większości z nich nie przeczytam już kolejny raz i oddałam je do biblioteki zostawiając dla siebie tylko te naprawdę najlepsze. Teraz już nie przepadam za gromadzeniem różnych rzeczy bo potem nie umiem tego wszystkiego ogarnąć. Ale zanim to zrozumiałam musiałam trochę ze sobą powalczyć żeby nie dokupywać nowych rzeczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie zbędna jest większość z rzeczy, które wymieniłaś. magazyny i książki czytam online, bibeloty to dla mnie zwykłe łapacze kurzu, makijaż tez jest u mnie rzadkością, jednak uwielbiam przywozić pamiątki z rożnych miejsc (najczęściej w formie magnesów, kieliszków a także całkiem innych, ale przydatnych rzeczy.

    Pozdrawiam,
    Urban Vagabond

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojj też sobie mówię,że za dużo mam tych gazetek i sama postanowiłam już ich nie kupywać:) Czasem warto zaoszczędzić pieniądze i wydać na coś bardziej pożytecznego :)
    http://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny raz uświadomiłaś mi jak bardzo lubię Twój blog. Uwielbiam czytać Twoje teksty, przeważnie robię sobie notatki, żeby później móc skomentować to co chciałam.

    Na pierwszy ogień pójdą wspomniane przez Ciebie gazety, które czytałam będąc nastolatką. Tak jak Ty czytywałam Bravo ale najbardziej lubiałam FunClub była to moja ulubiona gazetka! Jaka to była radość gdy dołączyli błyszczyk, którym strasznie się cieszyłam, a potem leżał nigdy nie używany. Dobrze, że z tego wyrosłam, chyba wiele dziewczyn przeżywało taki czas.

    Nie mogłabym nie wspomnień o jakości ubrań, jest to coś na co naprawdę zwracam uwagę i ludzie, którzy mnie znają doskonale o tym wiedzą (chociaż dla niektórych nadal jest to dziwne i niepotrzebne). Wspomniana przez Ciebie wełna jest jednym z moich ulubionych materiałów zimowych. Mam wełnianą czapkę i nie wyobrażam sobie bez niej zimy. Jest mi mega ciepło i trochę współczuję ludziom, którzy narzekają (w tym również rozmawiając ze mną) że im zimno a na swojej głowie mają akrylową czapkę jeszcze na dodatek "grubo dzierganą"(mają duże oczka).

    Nie wiem czy byłby to dobry temat na Twoim blogu ale z miłą chęcią poczytałabym na temat wynajęcia mieszkania. O tym jak Ty to widzisz pod kątem finansowym i oszczędności.

    Pozdrawiam! ➥ przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajny wpis :)

    jeżeli chodzi o ubrania, to mam takie samo zdanie. Wolę kupić jedną porządną rzecz raz na jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja zawsze jako pamiątkę kupuję tylko magnes bo też nie lubię masy zbędnych pamiątek:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy byłam młodsza czytałam Bravo i Popcorn, teraz nie kupuję już praktycznie żadnych gazet, czytam jedynie to co kupi mama. Ozdób w domu mam już bardzo dużo i niestety nie wszystko pasuję, od kosmetyków kolorowych też muszę sobie zrobić chwilową przerwę, książki zawsze pożyczam w bibliotece, pamiątki kupuję rzadko a jeśli już to coś małego.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja też uwielbiam minimalizm. zachwycają mnie zdjęcia w tym poście!
    kiedyś miałam ogromnego bzika na punkcie pamiątek - teraz zastąpiłam je zdjęciami ; )

    ciemoszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Magazyny już dawno przestały robić na mnie jakiekolwiek wrażenie, choć nie ukrywam czasem zdarza mi się kupić coś na temat zdrowego trybu życia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. W 100 procentach się zgadzam :) wiele niepotrzebnych rzeczy leży w domu, a można lepiej spożytkować pieniądze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam się w 100% do kupowania rzeczy słabej jakości (np. ubrań itp.) ... często się mowi, że "nie stać mnie na kupowanie słabych i tanich rzeczy". Szybko się zepsuja lub przestaną dobrze wyglądać i trzeba kupić nowe. Świetny artykuł! :*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger