Od konsumpcjonizmu do minimalizmu

Racjonalne finansowanie dla wielu z nas jest prawdziwą katorgą. Z każdej strony napierają na nas reklamy, zniżki, wyprzedaże co ma nas zachęcić do chęci posiadania coraz większej ilości rzeczy. Do pewnego okresu czasu zdarzały mi się wyskoki na nieplanowane zakupy pt. „zobaczę co jest w sklepach” i wracałam z niepotrzebnymi rzeczami, jednak od momentu gdy się wyprowadziłam od rodziców i usamodzielnienie wzięło górę, doszłam do wniosku, że jednak posiadanie mniejszej ilości rzeczy zdecydowanie ułatwia np. przeprowadzkę i jest ogromnym odciążeniem dla naszego portfela.


Ideą konsumpcjonizmu jest zdobywanie rzeczy materialnych bądź usług, które świadczą o naszym statusie materialnym i jakości życia. Każdy z nas chce pokazać się od jak najlepszej strony, zjednać sobie ludzi, dlatego reklamy tak mocno uderzają w nasze ego. Wyróżnianie się jest dla nas jakimś priorytetem. Dla mnie też było, jednak czas, gdy zarabiasz na siebie i ważniejsze dla Ciebie jest by zapłacić wszystkie rachunki i mieć co zjeść niż to czy przez kolejny miesiąc nie kupisz sobie nowej torebki. 


Jest to nie tylko ogromne szarpnięcie dla naszego portfela, ale ciągłe kupowanie przeistacza się w pogoń za nowościami. Zakupoholizm jest chorobą XXI wieku, gdzie możecie przeczytać o tym np. TU (http://www.uzaleznieniabehawioralne.pl/zakupoholizm/objawy-zakupoholizmu/ ) Sama dopiero z czasem zetknęłam się, że idę sobie coś kupić na poprawę humoru i wreszcie powiedziałam STOP. Tak jest do tej pory i moja przygoda z kupowaniem stała się już po prostu uzupełnieniem braków w niezbyt pokaźnej garderobie.

Kim jest minimalista?

 Jest to osoba, która eliminuje z życia przedmioty, których nie używa. Tak jest w moim wypadku, jak już wspomniałam moja szafa nie jest zbyt pokaźna, tylko i wyłącznie z tego względu, że posiadam tylko to, w czym czuję się dobrze i wiem, ze będę nosić.

 Oszczędność czasu – brak dylematu w co się ubrać, nie stawi już problemu ze względu na to, że większość ubrań do siebie pasuje i nieważne co założysz rano w pośpiechu do pracy czy na uczelnię wyglądasz dobrze, oszczędność czasu wiąże się również z czasem spędzonym na zakupach

 Oszczędność pieniędzy – to chyba największy plus bycia minimalistą, oszczędzamy pieniądze bo nie robimy zakupów często, tylko uzupełniamy garderobę potrzebnymi rzeczami, nasz portfel oddycha a my dalej mamy co na siebie założyć 

Oszczędność miejsca – mieszkanie to azyl, gdzie nie mam ochoty, by niepotrzebne przedmioty mnie przytłaczały, mała garderoba nie drażni oka a może być ciekawym dodatkiem do wystroju, oszczędzamy w ten sposób miejsce a zarazem nie jesteśmy atakowani nadmiarem przedmiotów w mieszkaniu

Wcześniej przez konsumpcjonizm miałam ogromną ilość ubrań, która leżała w szafie bezczynnie, aczkolwiek zgodnie z zasadą Pareto (80/20) , w moim wypadku, że przez 80% czasu nosimy tylko 20% swoich ubrań, zrobiłam ogromną rewizję szafy, pozbyłam się niepotrzebnych ubrań, wyrzucając, sprzedając czy oddając. I tak z ogromnej szafy zostały tylko te elementy, które faktycznie noszę. 

Absolutnie minimalista nie jest osoba żyjącą w ascezie, jednak osoba, która wie, co jest jej potrzebne w życiu. Zakupoholizm jest naszą zmorą, który prowadzi tylko do gromadzenia przez nas rzeczy, a nie ich faktycznego użytkowania. Zastanów się, jak Ty podchodzisz do tej sprawy, czy może tak jak ja w porę udało Ci się zorientować, że coś jest nie tak? 

Sama ciągle uczę się zarządzać swoimi finansami i swoim życiem, dlatego nie mogę nazwać siebie minimalistką, jednak idę w dobrym kierunku. Jeżeli spodobał Ci się mój post i myślisz podobnie jak ja, podziel się tym w komentarzu.

6 komentarzy:

  1. hmm. Ja osobiście stopniowo dążę do minimalizmu, ale przy małym dziecku jest to utrudnione. Zawsze ktoś coś zbędnego przyniesie i tak już zostaje. Ba! sam czasami łapię się na tym, że kupuje zupełnie zbędne przedmioty.. hehe:) Co do gospodarki finansami, to zawsze dokładnie planujemy zakupy. Staramy się kupować tylko to co faktycznie jest niezbędne, chyba że jak wspomniałem wcześniej coś mnie najdzie;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z tobą w 100% . Przy okazji piękne zdjęcie :)
    Pozdrawiam Niecoinna

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej zawsze staram się kupować racjonalnie :) Nie mam problemów z zakupoholizmem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w 100%! Żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym, w którym mass media narzucają nam modę i pewne upodobania. Gdyby nie te reklamy, to ludzie by przykładali mniej wagi dla rzeczy materialnych. Ale zobacz jak niektóre bloggerki to propagują, pisząc o modnych rzeczach albo co kupiły :D zapewne wpływają też na innych ludzi. Pozdrawiam i dzięki za życzenia dla mamy ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale wyglądasz, śliczny masz uśmiech :)
    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mądry post i sama żyje bardzo podobnie. Też sama finansuje swoje zakupy ale nie to było moją motywacją do zaprzestania "kupowania byle czego". W pewnym momencie mojego życia stwierdziłam, że IM MNIEJ TYM LEPIEJ. Miałam bardzo dużo ubrań tak, że nie raz gubiłam ulubioną bluzkę i zapominałam o niej na jakiś czas dopóki znowu jej nie "odnalazłam". Chciałam coś z tym zrobić dlatego wywaliłam wszystkie rzeczy, które tylko leżą w mojej szafie i "czekają" nie wiem na co. O wiele lepiej mi się żyję i zwracam dużą uwagę na to co kupuję i jakiej jest to jakości. Najważniejszym kryterium dla mnie jest to czy tego potrzebuje. Fajnie spotkać w Internecie kogoś kto myśli podobnie. Obserwuje z przyjemnością.
    przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger