Czym jest dla mnie proste życie?

Wyobrażenie o swojej przyszłości ma każdy, różne kroki podejmujemy do wyznaczanych przez nas samych celów. Niektóre udaje nam się zrealizować, niektóre nie. Czasami nie jesteśmy w stanie wpływać na nasze otoczenie, jak np. to gdzie się rodzimy, jednak jesteśmy w stanie wpłynąć na to, jakie życie chcemy mieć i jakie priorytety są najważniejsze. Świadomość o tym, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić i jakie warunki bytu chcemy mieć powinno samo napędzać nas do osiągania celów i zapewnienia sobie przyszłości z naszych marzeń.


Proste życie to dla mnie odpowiednik lepszego życia. Każdy z nas ma indywidualne podejście do prostego życia, dla niektórych jest to utrapienie, gdzie nie chcą się w pewien sposób ograniczać a dla innych prostota życia jest otworzeniem umysłu na spokój wewnętrzny i zewnętrzny.



Jak wyglądało kiedyś moje życie? 

Otaczające mnie przedmioty wysypywały się z szaf (tak, miałam dwie). Ogromne biurko, gdzie notesy, zeszyty i inne nieznane przedmioty zalegały na dnach szafek. Twierdziłam, że jak posiadam dużo rzeczy, to moje życie jest proste i lepsze. Dużo ubrań miało ułatwić codzienny dobór strojów a nadmiar kosmetyków zachęcić do pogłębiania wiedzy i eksperymentowania z makijażem. Nie wiem, po co trzymałam zeszyty z podstawówki czy gimnazjum, chyba tylko po to, by w przyszłości śmiać się z bzdur, jakie pisałam w wypracowaniach i jak bardzo teksty były ambitne na mój wiek. W sumie jedno z najdurniejszych wypracowań pamiętam do dziś. Przedmioty różnego rodzaju, których nie miałam, gdzie trzymać, tak szczególnie ubrania, których późniejsza sprzedaż zajęła mi dobrych kilka miesięcy. 

Niby nie miałam zbyt dużo obowiązków, jednak ciągle mój dzień był rozbity i nie miałam motywacji, by kończyć rozpoczęte sprawy, jednocześnie chciałam robić wiele nie mając na to ochoty. Czas uciekał, jak przez palce, nie odzyskam go, ale mogę teraz wyciągnąć wnioski i lepiej zagospodarować swój czas teraz.

Dlaczego proste życie? 

Chyba po prostu z wygody. Nie lubię, gdy przytłacza mnie masa rzeczy, dlatego staram się ograniczać je do minimum. Nie chcę wracając do domu patrzeć na sterty ubrań porozwalanych po całym mieszkaniu, chcę po prostu w ciszy i spokoju odpocząć. Nie chcę patrząc na swoje mieszkanie, myśleć o tym, że muszę tu ciągle sprzątać, bo jest tu tyle przedmiotów.

Mamy 24 h, nie mniej, nie więcej, doba nigdy się nie kurczy ani nie rozszerza, dlatego musimy ją jak najlepiej zagospodarować, coraz więcej obowiązków, pracy, pośpiechu przyczynia się do stresu, którego chcę uniknąć, wiedząc ile mam czasu mogę spokojnie rozplanować dzień, posiłki, sprzątanie i nie martwić się, że mam jeszcze masę pracy do zrobienia po powrocie do domu. Stawiam na wygodę, dlatego najłatwiej i najefektywniej pracuje mi się, gdy mam wszystko rozpisane w notesie, który sama sobie zrobiłam (żaden nie był wystarczający), plany na wpisy dla Was, rozpisane posiłki na cały tydzień, egzaminy, pracę, wyjazdy. Preferuję zapisanie wszystkiego, bo wtedy mam spokojną głowę i mogę racjonalnie zagospodarować swój dzień i jak wiele czasu zajmie mi dana czynność.

Jak wygląda teraz moje życie?
 
Sama świadomość, że posiadam mniej usprawnia moje życie. Nie czuję się otoczona przez rzeczy mogę w spokoju odpocząć. Aby coś zmienić trzeba przede wszystkim chcieć. Można wprowadzać zmiany powoli, jednak systematycznie, co wymaga większego nakładu pracy, ale większość z nas chce widzieć efekty już od razu dziś, teraz, zaraz.. Niestety tak to nie działa. 

W pewnym momencie postanowiłam pozbywać się rzeczy do tego stopnia, że ilość moich ubrań może spokojnie zakończyć się na 40 a kosmetyki zużywane są na bieżąco, nic nie zalega, nic się nie marnuje. To samo jest z żywnością, kupowanie, konsumpcja. Chcę wykorzystywać w 100% produkty, które są w mojej przestrzeni. Wykonuję czynności w kolejności priorytetowej, co sprawia, że jestem efektywniejsza, ciągle uczę się zagospodarowywać swój czas, czytam odpowiednią literaturę i poświęcam swój czas na coś co mnie interesuje, by dzielić się tym z Wami. 

Spokojne życie i spokojna głowa to dla mnie raj, gdzie wiedząc co muszę zrobić, jaki czas muszę na to poświęcić jest mi o wiele lżej. Życie z notesem w ręku daje mi wolną głowę na inne ważne projekty, nie muszę się zastanawiać czy o czymś zapomniałam i co jest kiedy. 

Warto zajrzeć do innych wpisów z tej tematyki, zachęcam do przeczytania wpisu odnośnie mojej drogi od konsumpcjonizmu do minimalizmu oraz  o tym, jak samodzielnie podejmować decyzje.  Jeżeli spodobał Ci się mój post zapraszam do wyrażenia swojej opinii poniżej oraz podziel się z innymi tym wpisem klikając przyciski poniżej.


3 komentarze:

  1. Spokojna glowa i ciągłe planowanie to dla mnie bardzo wazne. Moja zona przed ciaza, tez miala caly skladzik kosmetykow;) teraz ma powiedzmy wystarczajaca ilosc;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post, sama nieraz przyłapuję się na marnowaniu całego dnia, chociaż wiem że mogłabym go wykorzystać inaczej. Muszę koniecznie zacząć robić sobie taką dzienną rozpiskę, wtedy łatwiej się zmobilizować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czas płynie, a my niestety często trwonimy go na głupoty. Ja tak robiłam i niestety nie raz robię. W następnym roku (tak wiem głupie podejście, że "od nowego roku coś zmienię) będę bardziej planować swój czas. Mam nadzieje, że pomoże mi to w osiągnięciu swoich celów. Uwielbiam czytać takie wpisy jak ten bo wiele z tego o czym piszesz jest zgodne z tym co ja uważam. Też zmieniłam swoje podejście do przedmiotów i posiadania. Wole mieć mniej ale lepszej jakości. Lubię otaczać się tylko tym co potrzebuje. Niepotrzebne rzeczy po prostu zaczęły mnie męczyć.
    przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger