Szkła kontaktowe a okulary korekcyjne, co wybieram?

Szkła kontaktowe a okulary korekcyjne, co wybieram?

Pamiętam jak dziś, dzień w którym dowiedziałam się, że muszę nosić okulary, kończyłam wtedy  4 klasę podstawówki i był to najgorszy dzień w moim dotychczasowym życiu. Było to dla mnie niekomfortowe nie tylko ze względu na to, że muszę je nosić, ale raczej z samego faktu, że nie widzę dobrze. Gdy założyłam pierwsze okulary, nie sądziłam, że to właśnie tak powinnam widzieć przez co byłam w ogromnym szoku i cieszyłam się, że wreszcie mogę widzieć prawidłowo.
Zaakceptowanie siebie wymaga czasu i przede wszystkim ogromnego nakładu naszego samozaparcia. Pomoc w zaakceptowaniu swojego wyglądu może być trudna, jednak akceptacja jest potrzebna do naszego zdrowego funkcjonowania. Moja akceptacja wymagała czasu, jednak opłacało się wytrwać w swoich przekonaniach dla ogromnej pewności siebie, którą przez to zyskałam. 



OKULARY KOREKCYJNE
Zaczęłam nosić okulary pod koniec 4 klasy podstawówki, miałam około 10 lat, co za tym idzie moja twarz ciągle się zmieniła i niestety moja pewność siebie wylądowała gdzieś w obszarach podłoża. Nie czułam się dobrze w nowym wydaniu, miałam wrażenie, że wyglądam po prostu dziwnie, nie chciałam być postrzegana przez inne dzieci jako „odmieniec”, jednak z czasem przyzwyczaiłam się do swojego nowego wyglądu, w sumie chyba do wszystkiego idzie się przyzwyczaić po dłuższym okresie czasu.
Po 3 latach będąc już w gimnazjum zmieniłam okulary na inny model, niestety moja wada się pogłębiła, jednak pewność siebie delikatnie się podniosła. Nie ma co ukrywać, że okulary bardzo zmieniają twarz, wyglądamy dojrzalej, co w sumie mi pasowało, jednak przed balem gimnazjalnym stwierdziłam, że czas na jakąś zmianę. Nie chciałam iść na bal w okularach, nie chciałam by ktoś mi je przypadkowo strącił tańcząc obok, dlatego nadszedł czas na inne rozwiązanie.

SZKŁA KONTAKTOWE
Dopiero mając 16 lat przed balem gimnazjalnym zdecydowałam się na zakup soczewek kontaktowych, które noszę już 4.5 roku. Pierwsze zmagania z założeniem soczewek były tragiczne, bałam się włożyć sobie soczewkę do oka, więc zakładanie soczewek trwało ok. 30 min podobnie jak ze zdjęciem jej wieczorem, jednak z czasem czas malał. Po takim okresie czasu nie mam już problemów z zakładaniem czy zdejmowaniem soczewek, jednak nie ma co się oszukiwać jest to dość kosztowny proces.
W przypadku soczewek jest to koszt comiesięczny, natomiast w przypadku okularów jednorazowy, o ile nasza wada się nie zmienia bądź model okularów nam się nie znudzi. Jednak coś za coś, nie ma co ukrywać, że bez okularów czuję się najlepiej i najpewniej. Nikt nie widzi tego, że masz soczewki, chyba, że sama mu o tym nie powiesz, możesz w spokoju kroić cebulę nie martwiąc się o to, że będziesz płakać oraz przede wszystkim okres zimowy przechodzisz bez parowania okularów wchodząc do ciepłego pomieszczenia. Natomiast okres letni, gdzie okulary przeciwsłoneczne są obowiązkiem, by chroniły nasze oczy, nie ma problemu z założeniem ich na nos posiadając soczewki.
Wygoda i komfort jest dla mnie na pierwszym miejscu, dlatego jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że wtórnie będę nosić tylko okulary korekcyjne, nie jestem w stanie na ten moment zrezygnować całkowicie z soczewek i nie chcę tego robić, jednak zmęczenie oczu szczególnie w późniejszych porach dnia dało się odczuć. Oczy przekrwione, zmęczone były codziennością, dlatego właśnie zdecydowałam się na zakup okularów.

TERAZ
Na co dzień noszę soczewki i nie przewiduję, by się to zmieniło, jednak by dać odpocząć oczom wieczorami lub w dni, gdzie nie muszę wychodzić z domu zakładam okulary, do których zakupu zabierałam się ponad rok. Jednak nastał dzień, w którym zamówione okulary do mnie przyszły, moje pierwsze wrażenie po tym jak pierwszy raz prawie od 5 lat założyłam okulary było dziwne. Czułam się nieswojo, powoli przyzwyczajam się do „przestrzeni niewidzącej” nad okularami, pod i po bokach, jest mi bardzo ciężko się do tego przyzwyczaić, jak masz świadomość, że w soczewkach widzisz wszystko. Mimo to nie mam nic przeciwko w chodzeniu po domu w okularach.

SOCZEWKI VS. OKULARY
Ogromnym plusem noszenia soczewek jest wygoda, nie martwimy się o to, czy okulary nam spadną, potłuką się czy porysują. Nie czujemy soczewek, co przekłada się na komfort noszenia, dodatkowo nikt tego nie widzi, jak dla mnie jedynym minusem jest koszt soczewek w porównaniu do okularów.
Okulary są o tyle wygodne, że nie ingerują bezpośrednio w nasze oczy przez co nie męczą się tak, jak w przypadku soczewek. Dodatkowo koszt okularów jest jednorazowy, więc wydajemy raz pieniądze a okulary możemy nosić latami. Jednak dla mnie ogromnym minusem jest to, jak w okularach się czuję, dlatego ja nie nigdy całkowicie nie zmienię soczewek na okulary.

Warto zastanowić się jaką formę wybieramy, spróbować obu i zdecydować, dla mnie zdecydowanie wygodniej jest w soczewkach, jednak by moje oczy odpoczęły okulary są zbawieniem. Jestem ciekawa jakie Wy mieliście doświadczenia związane z wadą wzroku, wolicie nosić okulary czy soczewki i dlaczego, byłoby mi miło, gdybyście podzielili się swoimi refleksami w komentarzu. 

Natomiast jeżeli spodobał Ci się post, podziel się nim z innymi, niech inni skorzystają, poniżej masz przyciski do udostępnienia, więc do dzieła ! Dodatkowo zapraszam do innych postów na moim blogu, można dowiedzieć się ciekawych informacji w sekcji z lumpeksami, bądź kosmetykami!
Jestem brzydka i piękna

Jestem brzydka i piękna

Przeglądając się w lustrze widzimy dosłownie każdy detal naszego ciała, jesteśmy wobec siebie bardzo krytyczni, dlatego większość rzeczy w naszej sylwetce czy twarzy nam się nie podoba. Im dłużej stoimy przed lustrem, tym więcej mankamentów naszej figury jesteśmy w stanie sobie wymyśleć. Czy to za duże biodra, czy za mały biust, za wysoka, za niska, za chuda, za gruba, nie taki nos, nie taki zgryz, oczy jakieś dziwne, włosy za krótkie, palce za grube. Zawsze coś. Każde ciało da się zmienić, by czuć się lepiej i wyglądać zdrowiej, jednak największym problemem w tym wszystkim jest zaakceptowanie swoich wad i przerobić je na nasze atuty.


Każde ciało jest inne, każda psychika jest inna. Jedni z nas nie przyjmują krytyki, dla innych nie jest to problemem, jednak każdego z nas w jakiś sposób to dotyka, mniej czy bardziej. Przez to osoby ze słabszą psychiką często wpadają w kompleksy. Napędzają to również gazety i różne inne media, które mają swój określony ideał piękna. Chuda, wysoka, specyficzna uroda. Najlepiej jakby każda z nas wyglądała, jak z okładki, gdzie ogromna ilość makijażu i photoshopa robi z Ciebie bóstwo. 



Sama w swoim kierunku słyszałam rożne uwagi, że jestem za chuda, że za gruba, za niska, za mało wyrazista. Powinno mnie to chyba wprowadzić w jakieś kompleksy, jednak nie udało się. Akceptowanie siebie i znajomość naszego ciała pomaga w odbieraniu krytyki dotyczące naszego wyglądu. Nie będziemy podobać się każdemu i nie każdy będzie podobał się nam. 

Tak, jestem brzydka i zarazem piękna, jestem głupia i mądra, jestem lekkomyślna i rozsądna, jestem egoistyczna i empatyczna, jestem chamska i pomocna, jestem biedna i bogata, jestem agresywna i łagodna, jestem głośna i cicha, jestem chciwa i hojna, jestem obojętna i przejęta, jestem apatyczna i pełna życia, jestem skromna i pewna siebie, jestem władcza i usłuchana, jestem tchórzliwa i odważna, jestem ulegająca i uparta, jestem skąpa i rozrzutna, jestem nerwowa i ułożona, jestem ironiczna i życzliwa, jestem zamknięta i elokwentna, jestem bezczelna i łagodna, jestem lękliwa i dzielna, jestem ostrożna i przebojowa. 

Mamy nie tylko zalety, ale również wady, które powinno się akceptować, ewentualnie je poprawiać. Wtedy stwierdzenie przez kogoś, że jesteśmy głupi nie będzie nas urażać, bo znamy swoją wartość. Nie dogodzisz każdemu i to co dla innych w Tobie jest piękne, dla kogoś innego może być przyczyną stawiania Cię w negatywnym świetle. 

Sama świadomość, że nie dogodzisz każdemu też pomaga w akceptacji siebie. Nie każdemu musisz pasować, pod względem wyglądu, czy pod względem Twojej postawy, zawsze będziesz krytykowany, zawsze zrobisz coś, co komuś nie będzie się podobać. Zawsze będziesz coś „za bardzo”.

Pewnego razu, gdy mój blog jeszcze nie powstał, napisałam post dotyczący mojej akceptacji po operacji na Facebooku, wtedy napisała do mnie pewna kobieta. Jej największym problemem było zaakceptowanie swojego wyglądu a konkretnie wagi. Jest bardzo, bardzo szczupłą kobietą i czuła się z tym niekomfortowo ze względu na to, że otoczenie ciągle ją krytykowało za to jak wygląda, że jest za chuda, że robi sobie krzywdę. Tak ogromna presja otoczenia wprowadziła ją w kompleksy do tego stopnia, że jej pewność siebie zniknęła. Na ratunek na szczęście przyszedł jej mąż, który odbudował jej pewność siebie, po rozmowie z nią zaczęła uświadamiać sobie, że tak naprawdę najważniejsze jest by podobać się sobie i swojemu mężowi a nie innym. Jeżeli ktoś Cię akceptuje, pomaga i wspiera w tym co robisz, to taka osoba jest prawdziwym skarbem. 

Nie zapominajmy o bliskich, gdy potrzebujemy pomocy, oni z pewnością nam pomogą, wyrażą chęć, pocieszą czy po prostu będą obok, nie jesteśmy ze wszystkim sami, zawsze mamy rodzinę, znajomych, którzy jeżeli ich o to poprosisz pomogą Ci. 

Jesteśmy dualni, dlatego zaakceptowanie siebie, pozwala nam wyzbyć się kompleksów i traktować je jako ciekawy element naszej urody. Czasem jest to długa droga, jednak warta swojej ceny, dlatego zacznijmy akceptować swój wygląd a jeżeli nam nie odpowiada to zmieniać go na lepsze. Pamiętaj, że jesteś i piękna i brzydka, nie dogodzisz każdemu, ideału piękna w normalnym świecie nie ma jednego, każdy z nas jest tym swoim ideałem, jedynym i niepowtarzalnym. 

Warto zajrzeć do innych postów na blogu, przede wszystkim do ważnego dla mnie tematu a mianowicie o testowaniu kosmetyków na zwierzętach. Jeżeli wpis Ci się podoba, proszę przekaż go dalej za pomocą mediów społecznościowych.
Jak kupować w lumpeksach?

Jak kupować w lumpeksach?

Moja przygoda z lumpeksami zaczęła się już dawno, dawno temu, gdy to z mamą jako mała dziewczynka zmierzałam do takowych sklepów w poszukiwaniu perełek. Jednak dopiero z wiekiem przekonałam się o cudowności takich miejsc. Zdecydowanie bardziej preferuję zakupy w lumpeksie niż w centrum handlowym, nie tylko ze względu na cenę, ale również na zaskakujące zakupy, bo nigdy nie wiesz na co trafisz. Taka adrenalina mi się podoba i dlatego dziś postanowiłam podzielić się z Wami moimi poradami dotyczącymi zakupów w lumpeksach!

Zacznijmy, że każdy z nas ma inne zdanie na temat lumpeksów. Jedni je kochają, inni nienawidzą. Jednak by się przekonać o tym w której grupie jesteśmy, trzeba się do nich udać, nie ma co ich skreślać, jak jeszcze nie wiemy, jakie skarby możemy w nich znaleźć. 



1.       Nie kupuj dlatego, że tanie
Zaczynając swoją przygodę z lumpeksami na wstępie widzimy już, że ceny są zdecydowanie niższe niż w centrum handlowym, co skłania do kupowania więcej i więcej. Sama jeszcze w młodszym wieku wpadałam i wychodziłam z masa ubrań, której nie miałam nawet kiedy nosić, jednak świadomość, ze te ubrania są w mojej szafie sprawiała, ze czułam się dobrze. Dopiero z czasem nauczyłam się, jak wykonywać zakupy w lumpeksie racjonalnie. Jednak należy pamiętać o tym, by nie wpadać w szał zakupowy, bo wszystko jest np. po 5 zł. Ubrania nienoszone to stracone pieniądze, nieważne czy duże, czy małe, jednak to pieniądze, które trzeba szanować.

2.       Cierpliwość
Przebieranie w ogromnej ilości ubrań, przepychanie się przez ludzi i stanie w długiej kolejce do przymierzalni może być delikatnie nurtujące. Jednym dobrym rozwiązaniem jest cierpliwość, bez tego ani rusz w second-handach. Musimy się nastawić na przewertowanie całości, czasem nasza cierpliwość się opłaci, bo znajdziemy świetne ubrania w jeszcze lepszej cenie. Musimy tylko uzbroić się w ogromną cierpliwość i nie zniechęcać się za pierwszymi nieudanymi próbami.

3.       Nie nastawiaj się na coś
Nastawianie się na znalezienie konkretnej rzeczy stawia nas od razu na straconej pozycji, ponieważ w głowie mamy tylko to by znaleźć np. idealną koszulę dżinsową i myślimy tylko o tym, nie zwracając uwagi na inne ubrania, które mogą nas zainteresować. Nigdy nie udało mi się znaleźć czegoś w lumpeksie jak szłam z zamiarem kupienia konkretnej rzeczy. Jednak od czasu do czasu uda nam się znaleźć te rzeczy zupełnie przypadkiem, tak było w przypadku mojej ulubionej oversizowej kurtki dżinsowej z Levisa. 

4.       Systematyczność
Jeżeli faktycznie chcemy zaopatrywać się w lumpeksach powinniśmy chodzić do nich co jakiś czas, w moim wypadku jest to akurat sobota, jednak teraz nie zamierzam kupować nowych rzeczy, dlatego teraz odpuściłam, jednak w soboty towar przeważnie jest najtańszy i możemy kupić świetne ciuszki zupełnie za grosze. Może być to każdy inny dzień, ja wybrałam sobotę, bo wtedy mam więcej czasu dla siebie i chętnie wybieram się do ulubionych second-handów w poszukiwaniu nowości. Oczywiście im częściej chodzimy, tym większe prawdopodobieństwo, że znajdziemy coś idealnego dla nas. 

5.       Ulubione lumpeksy
Znalezienie lumpeksów, gdzie są fajne ciuszki w większych miastach graniczy z cudem, jednak istnieją trzeba jedynie poszukać. Mam kilka swoich ulubionych lumpeksów w Łodzi i w Piotrkowie, gdzie regularnie się pojawiam i przeważnie znajduję coś dla siebie. Asortyment powinien być wymieniany dość często i powinniście się tam również dobrze czuć, by nie było sytuacji, gdzie ktoś was pośpiesza albo źle się patrzy. Znajdź ulubione lumpeksy i do dzieła !

6.       Kreatywność
W takich sklepach rzadko znajdujemy idealnie dopasowane ubrania w naszym rozmiarze, dlatego ten punkt jest niesamowicie istotny. Powinniśmy myśleć otwarcie w takich sklepach, spodnie zawsze można zwęzić, skrócić, w płaszczu zmienić rękawy a z sukienki zrobić świetną spódnicę, wystarczy tylko mieć pomysł na ubranie. Sama ostatnio znalazłam świetną sukienkę, niestety delikatnie na mnie za dużą, jednak nie było to przeszkodą by ją wziąć i z pomocą niezawodnej ręki mamy zwęzić ją by była idealna na mnie, zobaczcie sami na zdjęciu w poście.

7.       Szukanie na wszystkich działach
Nigdy nie wierzę osobom układającym ubrania w second-handach, dlatego zawsze zaglądam do działów męskich i czasem nawet dziecięcych. Można upolować fajne koszulki lub zapodziane gdzieś perełki, tak było i w przypadku tego kombinezonu, który był zakopany gdzieś pomiędzy męskimi spodniami a dla mnie okazał się strzałem w dziesiątkę, jest to mój ulubiony kombinezon, czuję się w nim fantastycznie i jest on jednym z lepszych zakupów w lumpeksie. Dlatego tak istotnym jest, by zawsze zaglądać do innych działów, bo czasem można znaleźć zakopane smaczki pomiędzy wieszakami z ogromnymi męskimi spodniami.

Szukanie w lumpeksach to sztuka, jedni orientują się w nich doskonale inni wychodzą zawiedzeni. Zdecydowanie zaliczam się do pierwszej grupy, uwielbiam lumpeksy i po takim czasie już wiem, w jaki sposób szukać i kiedy chodzić. Otwarty umysł w takich sklepach to podstawa, dlatego otwórzmy się na coś nowego i zaglądajmy do lumpeksów.
Jeżeli podobał Ci się post, byłoby miło gdybyś podzielił się tym w komentarzu. Zachęcam do podawaniu adresów Waszych ulubionych lumpeksów i czy kupujecie w takich sklepach? Jakie są Wasze perełki lumpeksowe? Dodatkowo zapraszam na post, gdzie mówię dlaczego warto kupować w lumpeksach.
Testowanie na zwierzętach

Testowanie na zwierzętach

Przemysł kosmetyczny jest opięty otoczką idealnego wyglądu, kosmetyki, które zrobią z Ciebie bóstwo sprzedawane są na każdym kroku, drogerie stacjonarne, internetowe wyprzedzają się w pokazywaniu nowych produktów. Jednak druga strona medalu nie jest już taka kolorowa, a kryje się za nim ból, cierpienie i śmierć niewinnych zwierząt, o którym niechętnie jest mowa.


Zanim kosmetyki trafią na rynek poddawane są wielokrotnym testom pod względem tego, czy są bezpieczne, czy nie podrażniają, nie wywołują żadnych alergii. Badają w jakim stopniu kosmetyki są wchłaniane przez ciało, czy mają jakieś składniki rakotwórcze bądź czy nie zagraża to naszej płodności czy rozwojowi potomstwa. Niestety do dnia dzisiejszego takie testy są prowadzone na zwierzętach! 


KONSUMENCI

Niczego nieświadomi konsumenci sami napędzają tę machinę, wydając kolejne pieniądze na kosmetyki, które są testowane na zwierzętach. Kupując kosmetyk nie zastanawiamy się, jak były te kosmetyki testowane, tylko patrzymy na właściwości kosmetyku, kolor i inne czynniki, jednak nie myślimy o tym, że by ten produkt stał na półce w sklepie musiały cierpieć stworzenia. Żebyś Ty mogła nałożyć na siebie kolejny kosmetyk, musiało zostać poddane badaniom na zwierzętach.
Cierpią nie tylko szczury, myszy czy króliki, ale również psy, koty, małpy i wiele innych zwierząt, które są trzymane w klatkach czekając na swoją dawkę tortur. Chciałabyś żeby to właśnie Twój pies, czy kot cierpiał, żebyś Ty mogła kupić sobie nową szminkę? 

Ogromne pieniądze ładowane w testach pogoni za pięknem mogłyby być inaczej spożytkowane, a przyczyniają się do bólu i nieodwracalnych zmian na zwierzętach. W internecie jest masa zdjęć pokazująca zmiany skórne, jakie powstały u zwierząt podczas badań w laboratoriach. 

ROZSĄDNOŚĆ

Nie ma sensownego wytłumaczenia na to, by wykonywać testy na zwierzętach, skoro są metody alternatywne do tego zabiegu. Coraz częściej używa się sztucznej skóry, które dają lepsze możliwości oszacowania, jak głęboko przenika dany kosmetyk niż w testach na zwierzętach. Męczenie zwierząt jest nierozsądne, skoro istnieją inne metody do badań kosmetyków. Nie możemy zapominać, że skóra zwierząt jest inna niż skóra ludzka, są podobne, jednak nie takie same, dlatego kosmetyki, które przeszły testy na zwierzętach mogą się nie sprawdzić u ludzi.

ZAKAZ TESTOWANIA NA ZWIERZĘTACH

Dopiero od niedawna istnieje całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach w Europie, bo od 11 marca 2013 roku jest całkowity zakaz na terenie Unii Europejskiej importu oraz sprzedaży kosmetyków i składników testowanych na zwierzętach. Zakaz nie dotyczy leków, suplementów diety i samych składników chemicznych. 

Dystrybucja kosmetyków jest na całym świecie, nie tylko w Europie. W jednych krajach obowiązkiem jest przeprowadzać testy na zwierzętach, dla przykładu niektóre firmy, które w Europie nie testują swoich kosmetyków na zwierzętach, posiadają dystrybucję w krajach, gdzie taki zakaz nie obowiązuje, co świadczy o tym, że takie testy są wykonywane na zwierzętach. Jednak takie firmy często gwarantują, że nie testują swoich kosmetyków na zwierzętach, nie wspominając już o dystrybucji w krajach, gdzie takie testy są wykonywane. 

Zakaz dotyczy jedynie nowych kosmetyków wprowadzonych na rynek i sprzedawanych w drogeriach, dlatego nie zniknęły te produkty z półek drogeryjnych i wciąż tam są. 
 
ŚWIADOMOŚĆ

W kosmetyczce często znajdują się produkty różnych marek, warto zorientować się, które z nich były testowane na zwierzętach a które nie. Wydaje mi się, że warto wpierać firmy, które są wolne od okrucieństwa zwierząt, dlatego sama postanowiłam nie kupować więcej kosmetyków, które testują na zwierzętach. Nie chcę przyczyniać się do okrutnego traktowania zwierząt, jeżeli chcemy coś zmienić, najlepiej zacząć od siebie, gdyby każdy tak myślał, większa ilość firm nie testowałaby swoich produktów na niczemu winnych zwierzętach. 

Jeżeli chcesz coś zmienić zacznij od siebie, dlatego nie chcę wspierać przemysłu kosmetycznego, który niehumanitarnie traktuje zwierzęta. Nie są one eksperymentem, są to stworzenia do kochania, a nie do wcierania w nie różnych substancji, by sprawdzić czy działają czy nie! 

Liczę, że skłonię Was do refleksji następnym razem, gdy będziecie stać w drogerii i robiąc kolejne zakupy pomyślicie nie tylko o sobie, ale również o zwierzętach, które przyczyniły się do tego, że ten produkt jest na rynku i jednak wybierzecie ten bardziej przyjazny humanitarnemu traktowaniu zwierząt. Postem pomocnym może być dla Was wpis o tym, jak ograniczyć kupowanie kosmetyków
Jeżeli masz podobne zdanie do mojego proszę o podzielenie się z innymi tym wpisem klikając ikonki poniżej!

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger