Stań w tym biegu zwanym życiem

Stań w tym biegu zwanym życiem

Im jestem starsza tym częściej zaczynam dostrzegać to, jak szybko czas przepływa mi przez palce. Ledwo co miałam 18 lat i żyłam nieprzejmując się niczym a teraz mam prawie 21 i na głowie praktycznie wszystko. Często bierzemy na siebie tak wiele obowiązków, że nie wiemy od czego zacząć, by nie zwariować. Nawet pisząc dla Ciebie ten post powinnam się uczyć na jutrzejszy egzamin i dopracować prezentację. Ostatnio moje życie przypomina delikatny wyścig z czasem, w którym wszystko kumuluje się i miesza w jednym wielkim garnku obowiązków. 

Zdarza mi się słyszeć, że ja przecież "tylko studiuję", jednak rzeczywistość jest troszkę inna. Od zawsze lubiłam brać na siebie masę różnych obowiązków, nie wiem czemu, ale w większym stresie lepiej mi się pracuje, dlatego im mam więcej do zrobienia, tym szybciej i łatwiej to robię. Tegoroczny maj, który jeszcze się nie skończył dał mi w kość, bo takiej masy pracy nie miałam od dawna. Pomijam już studia, które są priorytetem w tym momencie, praktyki zawodowe, które trwały przez większą część maja, zdarzała mi się praca w weekendy (pomimo że powiedziałam sobie, że w maju nie będę pracować, bo nie mam na to fizycznie czasu a jednak się znalazł!), nie ukrywam, że blog również zajmuje jakąś część mojego życia, nie wiecie jak czasem jest ciężko znaleźć właściwy temat, który będzie przez Was czytany, czasem z pozoru rzeczy normalne, zwykłe mogą okazać się tymi, które zabierają Ci najwięcej czasu i nie każdy je widzi mówiąc, że robisz "tylko to". 



CIĄGLE BIEGAMY 

Nasze życie powoli zaczyna przypominać niekończący się bieg po coś, czego nawet nie potrafimy nazwać. Rzeczywistość wymaga od nas coraz więcej, próbujemy sprostać każdemu i zawsze, nawet kosztem siebie i swojego zadowolenia. Żyjemy w coraz szybszym tempie, bo mamy świadomość, że trzeba się wysilić, by osiągnąć sukces, nieważne czym jest. Pragnienie osiągnięcia kariery jest tak duże, że jesteśmy w stanie poświęcić naprawdę wiele, tylko po to, by mieć coś więcej niż inni. 

Biegniemy po lepsze życie, po wyższą pensję, po większe mieszkanie, po większe auto, po to, by móc się pokazać innym od jak najlepszej strony. Szukamy swojej drogi kariery, która ma nam zapewnić lepsze życie. Zatracamy się w pracy i dopiero po jakimś czasie zauważamy, że w swoim mieszkaniu przebywasz jako gość w hotelu (zjeść, umyć się, spać) i widzisz, że tylko istniejesz a nie żyjesz. Zdarza mi się rozmawiać z ludźmi, którzy nigdy na nic nie mają czasu, bo ciągle gdzieś biegną tracąc przez to ludzi, którymi się otaczali. W tym czasie można przecież zarabiać pieniądze a nie spotykać się z innymi. 

Przecież nie stać nas na marnotrawstwo pieniędzy, a przecież czas to pieniądz, który w naszym świecie pokazuje "wartość człowieka", dlatego tak bardzo chcemy je gromadzić. Zabójcze tempo życia nie pomaga w cieszeniu się tym, co jest teraz. Często zapominamy o sobie w tym całym chaosie, który tylko nam wydaje się uporządkowany. Aby znaleźć się w tym wszystkim potrzebujemy się zatrzymać i złapać oddech. 

ZAOPIEKUJ SIĘ SOBĄ

Natłok obowiązków nie pozwala nam myśleć o tym, żeby zaopiekować i zająć się sobą, bo zawsze jest coś do zrobienia. A to napisać artykuł, a to wziąć się za nowy projekt, a to iść zarobić dodatkowe pieniądze i w tym wszystkim zapominamy o tym, że najważniejsi jesteśmy my. Nasze zdrowie i nasze samopoczucie. 

Nie samą pracą człowiek żyje, dlatego zajmij się wreszcie sobą. Stań w tym całym swoim życiu i popatrz na siebie z boku. Usiądź w kawiarni i napij się herbaty patrząc na ludzi, odłóż laptopa, maile nie uciekną a Ty odpoczniesz. Naciesz się spacerem z psem po parku, w którym jest pełno różnych ludzi, roślin, zwierząt, popatrz na nie. Zrelaksuj się w domu, poczytaj książkę, zrób sobie gorącą kąpiel czy zrób sobie paznokcie. Naciesz się chwilą, stań w miejscu i zobacz, jak świat wokół Ciebie jest aktywny, czy Ty też chcesz taki być? 

Może to skrajny przypadek, jednak nie chcesz być przecież bogaty i umierający, bo całe życie poświęciłeś temu jednemu celowi. Znajdź coś co ma też inną wartość niż materialną a zobaczysz jak bardzo jest to w stanie Cię uszczęśliwić. Może wolontariat albo praca w schronisku, domu dziecka czy pomoc dzieciakom w szkole w nauce, sposobów jest mnóstwo, jednak żeby cieszyć się tym, co jest teraz musisz się na chwilę zatrzymać. 


Dlatego zatrzymaj się na chwilę i zastanów się nad swoim życiem, czy aby nie za szybko ono przelatuje Ci przez palce. Czasu nie cofniesz, dlatego przemyśl swoje decyzje, by jak najmniej go marnować. Znajdź czas nie tylko na pracę, ale również dla siebie, bo jeżeli właśnie Ty nie będziesz dobrze funkcjonować, to nawet fakt, że jesteś bogaty nic nie zmieni. 

Będzie mi niezmiernie miło, jak skomentujesz wpis i podzielisz się nim z innymi za pomocą przycisków poniżej. Wierzę, że Ci się spodobał jeśli dotrwałeś do końca. Zachęcam do zajrzenia również na inne wpisy na moim blogu, jakie są przeszkody do osiągnięcia sukcesu oraz czy istnieje moment idealny

(Nie)idealny moment.

(Nie)idealny moment.

Wracając dziś z poczty z zamówioną kilka dni temu paczką na moje przyszłe małe marzenie, które zrealizuję już w niedługim czasie zaczęłam się zastanawiać, czy to aby nie za wcześnie na zrobienie czegoś takiego, czy zdążę wszystko zrealizować, czy uda mi się odpowiednio tym zarządzać i czy dam sobie sama radę. Doszłam do wniosku, że nie ma idealnego momentu na podjęcie tego ostatecznego kroku, który ma przesądzić o tym, co chcesz robić. Nigdy nie będzie w 100% przygotowani na coś nowego, bo nie wiemy, czego mamy się spodziewać. I dokładnie tak samo jest w życiu. 

Nawet pisząc dla Ciebie dzisiejszy wpis czuję, że nie jest to dobry czas na to, bo mogłabym robić zupełnie inne rzeczy. Nie dlatego, że mi się nie chce, jednak czuję że w innym czasie mogłabym ten tekst napisać zdecydowanie lepiej, dać Ci więcej przykładów czy przygotować go inaczej, ale mimo wszystko zdecydowałam się napisać go teraz, bo nie zamierzam czekać na idealny moment, który nigdy nie nastanie. W myśl zasady zrobione jest lepsze od doskonałego i nie mam tu na myśli bylejakości, której nie cierpię, ale fakt, że zawsze można coś poprawić, coś zmienić.  



ODWLEKANIE W NIESKOŃCZONOŚĆ

Znam masę ludzi, którzy chcieliby zrobić wreszcie coś swojego założyć własne firmy, napisać książkę, schudnąć, przytyć, zacząć ćwiczyć czy znaleźć pasję, jednak odwlekają to, bo czekają na właśnie ten idealny moment, aż wszystkie czynniki będą perfekcyjne. Świat próbuje nam wmówić, że ciągle robimy za mało, za mało wiemy, za mało mamy doświadczenia, za mało pieniędzy, za mało wszystkiego. Czekamy na to, kiedy będziemy mieć wystarczająco dużo czasu, będziemy mieć ukończone wszystkie możliwe kursy, uzbieramy odpowiednią ilość pieniędzy i wtedy możemy zaczynać. Jednak wiemy, jak to wygląda w praktyce, nawet jeżeli wszystko mamy zaplanowane i idzie po naszej myśli, coś musi się zepsuć i nasz idealny moment nie nastaje nigdy. 

I to nie jest tak, że to my nie jesteśmy w stanie czegoś zrobić, ale wszyscy próbują nas w tym utwierdzić i podejrzewam, że dlatego większość ludzi nawet nie próbuje zrobić czegoś inaczej. Pomysły pozostają w naszej głowie i tam umierają, dlatego, bo ktoś próbuje nam wmówić, że się nie uda, że jeszcze za mało wiemy, że nie poradzimy sobie albo że komuś się nie udało to Tobie też może się nie udać.

HIPOKRYZJA

Może i otrę się tu o hipokryzję, jednak sama czekam na ten czas, gdy wreszcie będę mogła Ci powiedzieć o tym, co planuję zrobić, jednak by tego dokonać, czekam aktywnie. Tak, dobrze przeczytałaś, czekam aktywnie. Co to dla mnie znaczy? Że podjęłam kroki, by nauczyć się różnych rzeczy, przyjęłam czas do testowania tego i potrzebuję nakładu finansowego na spełnienie mojego małego marzenia. 

Sama mówię Ci o tym, byś przestała stać w miejscu i czekała na idealny moment, gdy sama „nie robię nic w tym kierunku”, wręcz przeciwnie. Robię, tylko po cichu. Przestałam czekać na idealny moment i zaczęłam robić coś innego, coś co mnie pochłania i ciągle zagłębiam wiedzę z tego tematu. Zaczęłam tworzyć rzeczy, które wcześniej miały tylko swoje istnienie w mojej głowie, a teraz przekładają się na rzeczywistość. Nie od razu Rzym zbudowano, ktoś musiał najpierw to przemyśleć, dlatego rozpisz swoje cele na bardzo szczegółowe małe zadania, które po jakimś czasie doprowadzą Cię do tego, że uznasz, że już masz to, co chciałaś. 


TYLKO TY

Przestań myśleć o tym, że zrobisz to po studiach, jak będziesz mieć dużo pieniędzy, jak urodzisz dzieci, jak wybudujesz dom, tylko zacznij działać już dziś. Im wcześniej zaczniesz robić to, co chcesz, tym wcześniej będziesz mógł pochwalić się swoimi efektami. 

Jeżeli Ci się nie uda to co, przecież nic się nie stanie. Nikt nie wyśmieje Cię dlatego, że nie udało Ci się prowadzić firmy, że nie skończyłaś swojej książki, że nie zacząłeś ćwiczyć. Tak strasznie boimy się porażki, że nawet nie próbujemy, co już skazało nas na niepowodzenie. 



I kiedy uznasz już, że nie ma tego idealnego momentu, który zadecyduje za Ciebie, że to już czas, weź sprawy w swoje ręce. Weź swoje życie w swoje ręce i zastanów się czego tak naprawdę chcesz i o czym marzysz a później po to sięgnij. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie na spełnianie swoich marzeń. Stwórz sobie warunki jeżeli ich nie masz, przygotuj się, uwierz mi, że to też jest krok do przodu i zacznij robić swoje dla siebie. 

Jeżeli spodobał Ci się wpis koniecznie podziel się swoim zdaniem w komentarzu, będzie mi niezmiernie miło, gdy pokażesz ten post innym za pomocą przycisków poniżej. Dodatkowo zachęcam do zajrzenia do moich innych wpisów na blogu.
Jeżeli nie będziesz próbować, nie dowiesz się co lubisz.

Jeżeli nie będziesz próbować, nie dowiesz się co lubisz.

Bardzo rzadko piszę przy stole, ogólnie rzadko robię cokolwiek na stole, raczej traktuję to jako zbiorowisko różnych rzeczy, przeważnie moje teksty powstają leżąc w łóżku z kubkiem herbaty i psem u boku, jednak dzisiaj jest zupełnie inaczej. Siedzę przy stole, który jest zawalony różnymi rzeczami, bo nigdy nie ma czasu ich ogarnąć, przesuwając to co aktualnie znajduje się pod ręką, by znaleźć miejsca na laptopa i herbatę. Trochę podobnie, jednak jakoś inaczej, jakoś wiem, że przy stole raczej nie usnę w trakcie pisania wpisu, co czasami mi się zdarza. Chcę próbować nowych, innych alternatywnych rozwiązań do robienia czegoś lub stricte robienia czegoś innego, sprawdzania tego, co jest dla mnie a co nie do końca. 

Codziennie robimy praktycznie to samo: praca, dom, dzieci, trening, sprzątanie, gotowanie, pranie i inne „domowe rzeczy”, w których często zapominamy, co tak naprawdę chcielibyśmy robić i o czym marzyliśmy będąc dziećmi.  Niektóre czynności wykonujemy automatycznie i nie szukamy w nich jakiś emocji, w sumie większość czynności, które robimy nie sprawia nam żadnej przyjemności, nie powiesz mi przecież, że sprzątanie garów sprawia, że się uspokajasz i jesteś szczęśliwa. Wpadająca w nasze życie rutyna tworzy w nas taką ogromną bańkę „Chęci zrobienia czegoś, ale nie wiadomo czego, jak i kiedy”, tylko pamiętaj, że każda bańka kiedyś pęka. 


PRÓBOWANIE JAK DZIECI

Jak byłam dzieckiem zawsze chciałam próbować wielu rzeczy a to nauka pływania, język obcy, rolki, rower, tenis, konie i wiele innych aktywności, by poznać to, co mi się podoba. Praktycznie co tydzień coś innego, przez co podejrzewam, że moja mama nie nadążała w pewnej chwili za mną. Dzięki temu mamy wtedy szansę lepiej poznać siebie i to, co nam pasuje. Dzieci mają to do siebie, że są po prostu ciekawe, co daje im ogromne szanse na szukanie takich aspektów życia, w których mogą się potencjalnie rozwijać. 

Mam wrażenie, że teraz coraz więcej osób wzięło sobie do serca rady mówców motywacyjnych, by szukać siebie, przecież stare porzekadło mówi, że „zawsze jest dobry czas na zmianę”, na każdą zmianę, taką dotyczącą pracy, rzucenia palenia, rozpoczęcia diety i zdrowego stylu życia, wyróżnienia się, znalezienia pasji itd. Szukamy tego czegoś, co nas porwie, co będzie nam się tak podobało, że zgubimy poczucie czasu. 

Szukamy czegoś dla siebie, dlatego tyle razy zmieniamy pracę, tyle razy zmieniamy mieszkania i miejsca zamieszkania, zmieniamy znajomych, ale przede wszystkim zmieniamy siebie, by być tym, kim chcemy być w naszej głowie. Poprzez próbowanie różnych rzeczy uświadamiamy sobie co chcemy robić a czego absolutnie nie chce dalej robić. Ja tam miałam w przypadku pracy. Pracuję od 17 roku życia i pierwsza praca, którą miałam to była praca w gastronomii i jeżeli ktoś mi powie, że jest to praca łatwa i przyjemna, to się grubo myli. Jest zupełnie odwrotnie, gdy pracowałam w kawiarni często zdarzało się, że o 8 godzinach pracy mogłam zapomnieć, natomiast przywitać nienormowany czas pracy, gdzie bardzo często było to ponad 14 h. Taka praca nauczyła mnie, że nie chcę nigdy więcej pracować w ten sposób. Nigdy więcej. 


GŁÓWNA MYŚL

I dochodzi do myśli, gdzie próbowanie oznacza dla nas szansę na poznanie siebie. Nie dowiesz się, czy potrafisz zarządzać swoją firmą, jeżeli nie założysz firmy, nie dowiesz się czy nowy związek będzie dobry, jeżeli masz strach w oczach przed zagadaniem do faceta, nie dowiesz się czy potrafisz coś zrobić, jeżeli tego nie spróbujesz. I nie uda Ci się raz, drugi, trzeci, ale co z tego, czy to od razu nas przekreśla? Nie. 
 
Co roku w styczniu kładziemy przed sobą kartkę i spisujemy postanowienia, co chcemy zrobić, czego spróbować, co poprawić, jednak często nie dochodzą one nawet do skutku, bo nie próbujemy tego robić. Nie nauczysz się języka nie mówiąc, nie nauczysz się tańczyć nie tańcząc. Chcemy zmienić w swoim życiu wszystko, jednak nie potrafimy skonkretyzować tego co faktycznie chcielibyśmy zmienić. Nasze pragnienia są coraz to bardziej globalne, chcemy schudnąć, mieć ładną sylwetkę i zdrowo jeść, przy tym może rzucić palenie i zarabiać dobre pieniądze. 



Żyjemy szybko i nie mamy czasu na ciągłe zmiany, próbowanie wielu rzeczy zabiera nam mnóstwo czasu, energii oraz pieniędzy. Nie chcemy przegapić szansy życia, szansy na zdobycie czegoś lepszego. Tylko co z nami, jak działa na nas taki pęd, w którym ciągle żyjemy, czy to nie jest tak, że zatracamy nasze pragnienia i wartości na rzecz kariery. Czy próbowanie schodzi na drugi plan, bo ważne jest to, by nie wypaść z obiegu i przyporządkować całe nasze życie pod pracę. 

Sama staram się próbować wiele, mam wiele marzeń, planów, które realizowałam i realizuję. Wiem, że przede mną jest wiele dróg i to ode mnie zależy, którą drogę wybiorę, jednak jeżeli nie ta, to inna, nie ma się co załamywać, jak coś nam nie wyjdzie, to naturalne. Określenie tego, jak powinno wyglądać nasze życie powinno wychodzić od nas, a nie od osób pośrednich, jak to ktoś powiedział „Nasze życie jest podróżą, szkoda tylko, że nikt mi dobrze nie zapakował walizek”, te „walizki’ pakujemy sobie sami. To my odpowiadamy za siebie, to my poznajemy świat w sposób jaki chcemy, to my staramy się robić to, co sprawia, że polepszamy się w tym co robimy. Nie próbując, nie dowiesz się co jest dla Ciebie, co lubisz, czego nie lubisz, co chcesz robić w swoim życiu i czego absolutnie nie chcesz robić. Nie dowiesz się tego siedząc ciągle na dupie. 

Jeżeli spodobał Ci się mój wpis koniecznie napisz mi o tym w komentarzu, będzie mi niezmiernie miło, gdy podzielisz się z innymi tym wpisem za pomocą przycisków poniżej. Dodatkowo zachęcam Cię do zapisania się na mojego newslettera! Dowiesz się tam czegoś, czego nie wie nikt!


Kiedyś się tego wstydziłam, dziś jestem z tego dumna.

Kiedyś się tego wstydziłam, dziś jestem z tego dumna.

Wstyd to przedziwne uczucie, które towarzyszy nam na różnych etapach życia. Przypominając sobie w głowie te sytuacje, które z pozoru mogą być dla nas wstydliwe możemy podzielić je na dwie kategorie, na te, na które nie mamy absolutnie żadnego wpływu, czyli np. krzywe zęby, odstające uszy, blizny czy kolor skóry oraz na to, co tak naprawdę jest dla nas najlepsze, ale często wstydzimy się tego robić, a mianowicie spełniać nasze pasje, marzenia, zamiłowania do robienia różnych rzeczy, po prostu robienia tego, co daje nam ogromną radość i spełniamy się w tym, co robimy. Często wstydzimy się przed samym sobą, nasze pragnienia i to jakim człowiekiem chcemy być ale może być to niezaakceptowane przez innych, dlatego schodzi to na drugi plan i żyjemy w cieniu niczym niewyróżniających się ludzi jako jedna z nieszczęśliwych istot.  

Mówi się, że na starość najbardziej żałujemy rzeczy, których nie zrobiliśmy w obawie przed wstydem, upokorzeniem, krytyką czy poniżeniem ze strony innych osób. Zdecydowanie nie żałuję rzeczy, których potencjalnie mogłabym się wstydzić a przytrafiły mi się w życiu, to pewnego rodzaju lekcja, która uczy wartości człowieka. Paradoksalnie częściej wstydzimy się tego, czego nie powinniśmy, dlaczego mam się wstydzić, że mam pasję, że coś mi się podoba, że lubię coś robić, że próbuję nowych rzeczy, że szukam siebie. Zamiast tego powinniśmy wstydzić się wyśmiewania innych, obrażania, sprawiania innym przykrości i traktowania innych źle, dotyczy to nie tylko ludzi, ale również zwierząt.


Doskonale wiedziałam, że udostępniając wpisy na portalu społecznościowym będzie on przez jaką część osób przeczytany, przez jednych z pozytywnym odbiorem, przez innych z cisnącym się na klawiaturę hejtem i pogardą a przez jeszcze innych w zupełności olany. Słowa „widziałem Twojego bloga”, „przeczytałam, co tam sobie piszesz” wzbudzały we mnie panikę i ogromny wstyd, że ktoś czyta to, co ja sobie nabazgrałam leżąc na łóżku pod kołdrą z psem u boku. Dziś jestem z tego dumna i cieszę się za każdym razem, gdy ktoś wspomni na temat mojego bloga, bo wiem, że jest to nie tylko dla mnie, ale również dla innych. Cieszę się, że coraz więcej osób pisze do mnie tak po prostu napisać mi, że to co robię jest fajne i im się podoba i żebym nie przestawała.

WSTYD JEST OGRANICZENIEM

Pamiętam, ile razy w myślach wszystko wychodziło idealnie, prezentacje w szkole zawsze były ciekawie opowiedziane i każdy słuchał ze szczególną uwagą. Rozmowa z chłopakiem, który Ci się podobał zawsze się kleiła, mieliście o czym rozmawiać i byłaś naprawdę zabawna i seksowna, jednak gdy doszło już co do czego rzeczywistość zawarła niechciany wstyd, który przyczynił się do kompletnej klapy, gdzie prezentacja jest do poprawy a facet, z którym się spotkałaś myślał tylko o tym, by iść do domu i wypić piwo. 

Ile razy nie zrobiłeś czegoś tylko dlatego, że się wstydziłeś, ile razy w swoich myślach robiłeś to, co faktycznie chcesz i co sprawia, że jesteś lepszym człowiekiem. Ograniczając się, nigdy nie dowiesz się tego, co może się stać, jakie korzyści możesz mieć jak coś zmienisz, czego się nauczysz i jak ludzie to odbiorą. Dla mnie kiedyś blog był pewnego rodzaju wstydem na barkach na własne życzenie, dziś jest zupełnie odwrotnie. Chcę się rozwijać w wielu dziedzinach i każdego dnia robię jakieś małe kroczki nie zważając na wstyd i na to, co ktoś o mnie pomyśli, czy mi się to uda czy nie. 

CO ROBI Z NAMI WSTYD?

Sprawia, że odwlekamy nasze rzeczy na możliwe, na jak najpóźniejszy termin, wstydzimy się iść na siłownię, zacząć dietę dlatego przeciągamy to do „terminu ostatecznego”. Myślimy sobie, że jeśli nie podejmiemy jakiegoś wyzwania, to możliwa porażka nie będzie dla nas wstydliwa i odbiera to nam całkowicie motywację do działania. Budzimy się dopiero w momencie, gdy nasz organizm przestaje działać poprawnie i zaczynają się rożnego rodzaju choroby. 

Wstyd sprawia, że chcemy być idealni, gdzie dobrym przykładem będzie mówienie w języku obcym. Nie mówimy w obcym języku, bo nie jesteśmy w tym idealni, nie potrafimy wszystkiego, zastanawiamy się nad gramatyką, nad poprawną składnią zdania czy szykiem, co powoduje w nas bariera mówienia. Myślimy, że ktoś ocenia nas, dokładnie tak samo jak w szkole i że jeżeli nie będzie to powiedziane poprawnie, to nikt nas nie zrozumie lub co gorsza wyśmieje, więc wolimy po prostu nie powiedzieć nic i nie dać się ośmieszyć innym.  

Bronimy się przed tym, czego się boimy. Mogę to określić jako „niebranie odpowiedzialności za swoje działania”, zrzucamy coś na innych, obwiniamy innych, bo po prostu się boimy. Boimy się tego, że ktoś może powiedzieć o nas coś złego, co nas zaboli, boimy się zrobić krok do przodu, bo ktoś może Cię wyśmiać, że próbujesz się wyróżnić. 


I wbrew myśli niektórych będę robić to dalej, bo jestem z tego dumna. Jestem z tego dumna, że teraz to czytasz, jestem dumna, że przeczytałeś też inne wpisy, jestem dumna z tego, jaki osiągnęłam progres w pisaniu, tworzeniu postów, robieniu zdjęć, poprawianiu HTML i innych rzeczy, o których w zupełności nie masz pojęcia. Nie wstydzę się tego, że robię dużo, nie wstydzę się tego, że poznaję siebie i to, co chce robić, co mi się podoba i co mi to daje. Będę to robić i jestem z tego niesamowicie dumna! 

Jeżeli spodobał Ci się mój wpis koniecznie podziel się swoją opinią w komentarzu, będzie mi niezmiernie miło, jak przeczytasz jeszcze jakieś moje wpisy na blogu. Zachęcam do podzielenia się również tym wpisem z innymi za pomocą przycisków poniżej i nie wstydź się, bo naprawdę nie warto!
Jak cienka jest granica pomiędzy skąpstwem a oszczędzaniem?

Jak cienka jest granica pomiędzy skąpstwem a oszczędzaniem?

Przyznanie się do tego, że nie mamy pieniędzy lub musimy oszczędzać dla niektórych jest wręcz nie do pomyślenia i jest równoznaczne z tym, że nie radzimy sobie nie tylko finansowo, ale również z naszym życiem osobistym. Zdarzają się sytuacje podbramkowe, że przez miesiąc, dwa, trzy trzeba naprawdę zacisnąć pasa, ale wydaje mi się to normalne. Nie każdy ma stałą pracę, nie każdemu na wszystko wystarcza. Nie ma co ukrywać, ale pieniądze są jedną z ważniejszych rzeczy w naszym życiu, bez nich nie mamy gdzie mieszkać, co jeść, jak się przemieszczać na dłuższe odległości w szybkim tempie, jak spełniać swoje marzenia czy realizować swoje hobby, dlatego moim zdaniem mówiąc, że pieniądze nie są ważne w naszym życiu, oszukujemy siebie. Możemy nie przykładać wagi do statusu materialnego, ale pieniądze są potrzebne do życia. 

I kiedy zastanawiam się, jaka dokładnie jest różnica między skąpstwem a oszczędzaniem, dochodzę do wniosku, że skąpstwo mogę zaklasyfikować jako chorobę, która wyklucza z życia społecznego. Przecież kawa na mieście kosztuje, wyjście ze znajomymi na wieczór do klubu również i to czasem nie małą sumę, a przecież my nie planowaliśmy takiego wydatku w tym miesiącu, dlatego lepiej siedzieć w domu. Przecież nie zjemy pysznego łososia z sosem kurkowym na obiad, bo jest nam szkoda wydawać pieniędzy na składniki, które mogą kosztować więcej niż fast-food. Wyżej wymienione zachowania skąpstwa możemy zaobserwować w naszym gronie znajomych, ludzi, z którymi przebywamy na co dzień, jednak osoby oszczędne biorą pod uwagę jakość a nie ilość.



PRESJA SPOŁECZEŃSTWA

Nie jest łatwo sprostać oczekiwaniom ludzi, którzy oszczędzanie na swoją przyszłość mają po prostu gdzieś i nie są w stanie zrozumieć, jak możesz myśleć o tym, co będzie za kilka lat, skoro żyje się tu i teraz. Dostosowując się do innych czujemy się źle sami z sobą, jednak nie chcemy zostać wykluczeni z grupy, więc kolejne wydane pieniądze nas bolą, natomiast nie działa to w drugą stronę, że to właśnie Twoi znajomi nie są w stanie dostosować się do Ciebie. 

Ze strony otoczenia możemy słyszeć różne dogryzki przez co, po jakimś czasie po prostu zostajesz oddalony od ludzi, bo nie wydajesz pieniędzy na to co oni, na najdroższego hamburgera, chociaż wiesz, że robiąc je u siebie w domu zrobiłoby się je o wiele smaczniejsze i zdrowsze czy na kawę, która jak dla mnie nie ma żadnego smaku i po prostu mi nie smakuje. 

Niestety często osoba, która jest oszczędna jest zaszufladkowana również jako osoba skąpa, zupełnie niesłusznie. Różnica pomiędzy osobą skąpą a oszczędną jest ogromna, sknera zawsze będzie szukał rozwiązania najtańszego, znajdzie najtańsze bułki, najtańsze jajka i mleko, nieważne czy będzie musiał jechać po nie na drugi koniec miasta czy nie, ważne, by były one najtańsze, w przeciwieństwie do osoby oszczędnej, która będzie chciała kupić produkt dobry jakościowo, bo nie potrzebne jej są buble. Oszczędzanie dla sknerusa wiąże się z tym, że chce mieć jak najwięcej pieniędzy i nie chce się nimi z kimkolwiek dzielić, natomiast osoby, które oszczędzają wydają pieniądze na realizację swoich marzeń i potrafią dzielić się tym co ich.


NIE OCENIAJ

Od oceniania ludzi trzymam się z daleka, nie tylko tego powierzchownego, ale również tego finansowego, nie chcę oceniać czyjegoś portfela, dlatego, że prowadzi to do uproszczeń, które mogą być dla innych krzywdzące. Zawsze staram się poznać człowieka osobiście i dopiero wtedy określić swoje zdanie na czyjś temat, nie na podstawie opinii innych ludzi, którzy słyszą plotki, bo nigdy nawet z Tobą nie rozmawiali, tylko samemu.  

Co do oszczędzania, nie oznacza to, że jemy jedzenie ze śmietnika, tylko z góry mamy zaplanowany budżet i plan finansowy. Dlatego drażni mnie, kiedy ktoś później mówi za plecami a z pewnością mówią a ten to sknera, oszczędza na wszystkim, nie ma na to, nie ma na to, a tamten to skąd ma pieniądze, pewnie ukradł, albo od mamusi i tatusia. 

Nikt nie pomyśli o tym, ile wyrzeczeń i konsekwencji w działaniu kosztowało kogoś pojechanie na upragnione wakacje, na które zbierał kilka dobrych miesięcy. Nikt nie pomyśli o tym, ile godzin ktoś musiał pracować na to, by kupić sobie z własnych pieniędzy samochód, który był jego marzeniem. Nikt nie pomyśli o tym, ile rzeczy ktoś musiał sobie odmawiać przez jakiś czas, by starczyło mu na coś dla kogoś, na nowe mieszkanie dla dzieci, na rower, na samochód.


KAŻDY CZŁOWIEK MA INNĄ HISTORIĘ

Nie każdy rodzi się w bogatej rodzinie i nie każdy z nas ma tak dobrze, żeby nie martwić się o to, czy starczy nam pieniędzy do końca miesiąca. Jesteśmy inaczej wychowywani, dla każdego pieniądz ma różną wartość, w każdym domu inaczej postrzegane są kwestie finansowe. Nie każdy ma dylemat czy kupić sobie nowe buty, bo stare są już na skraju wytrzymania czy może za te pieniądze kupić sobie jedzenie. Mam świadomość, że oszczędzanie jest procesem długim, jednak daje ogromne poczucie kontroli nad sobą. 

Pamiętam jak dziś dni, w których to wyciągałam ostatnie pieniążki ze skarbonki jako mała dziewczynka tylko po to, bo chciałam sobie coś kupić, jedną małą pierdołę, teraz już jako prawie 21 letnia kobieta inaczej postrzegam tę kwestię. Skarbonka, do której będziemy wkładać nawet dziennie po 2-3 zł po czasie będzie miała w sobie naprawdę ciekawą sumkę, którą można przeznaczyć na dowolny cel, jednak w oszczędzaniu istnieje zasada : KONSEKWENTNOŚĆ.



NIE MYŚL O TYM, CO TRACISZ TERAZ, ALE POMYŚL O TYM, CO MOŻESZ ZYSKAĆ W PRZYSZŁOŚCI

Odkąd mój zakupoholizm odszedł już dawno w odstawkę, jestem czujniejsza na różnego rodzaju promocje i okazje. Kilka złotych tu, kilka złotych tam i całkiem pokaźna sumka nam się tworzy na rzeczy, których normalnie byśmy nie kupili. Dla mnie wydawanie pieniędzy jest koniecznością, gdy naprawdę coś jest mi potrzebne i nie mogę tego jakkolwiek zastąpić i gdy przemyślę to 10 razy, że faktycznie tego potrzebuję. 

Dobrym przykładem na pokazanie tego, co teraz tracisz a później możesz zyskać, jest kupowanie słodyczy. Dla mnie mogłyby nie istnieć, nie mam żadnej potrzeby ich spożywania, dlatego dobrym sposobem na uzbieranie pokaźnej sumki jest odkładanie pieniędzy za każdym razem, gdy będąc w sklepie pomyślimy o tym, by kupić sobie coś na osłodę. Oczywiście nie ulegajcie pokusom, tylko faktycznie konsekwentnie odkładajcie pieniążki. Ja tak wyzbyłam się pragnienia chipsów, polecam, działa!

Granica pomiędzy byciem sknerą a byciem oszczędnym zależy od nas, dojście do poziomu żeby oszczędzanie obyło się bez skąpstwa wymaga ogromnej ilości czasu, by było to automatyczne i płynęło z nas. Poczucie kontroli nad swoimi wydatkami pozwala nam na swobodne planowanie swojej przyszłości. Osobiście nie myślę o sobie w kwestii finansowej w kategorii tu i teraz, bardziej myślę o sobie, jako o inwestycji, która wymaga sporego nakładu pracy i czasu, dlatego tak ważne jest, by wiedzieć na co chce się odkładać pieniądze, znając swój cel jest nam o wiele prościej  odmówić sobie czegoś teraz, by w przyszłości zdobyć to, na co się pracowało przez dłuższy okres. 

Jeżeli spodobał Ci się wpis koniecznie podziel się swoim komentarzem poniżej, będzie mi niezmiernie miło, gdy pokażesz ten wpis innym za pomocą przycisków poniżej. Zajrzyj też na inne wartościowe wpisy na blogu.
4 rzeczy, których nikt Ci nie powie na temat prowadzenia bloga

4 rzeczy, których nikt Ci nie powie na temat prowadzenia bloga

Jeżeli kiedykolwiek myślałeś o tym, by zacząć pisać swojego bloga, ale jeszcze tego nie zrobiłeś, to jest dobre miejsce dla Ciebie. Często słyszymy o tym, jak to komuś się udało i, że jest to naprawdę banalne i wystarczy tylko dobry temat i już jakoś leci, jednak spotkanie z rzeczywistością często sprowadza nas na równe nogi i pokazuje, że wpisy, które miały być świetne dla innych, nie są wcale czytane, przez co odechciewa nam się wszystkiego, bo mamy wrażenie, że piszemy tylko dla siebie. Proces powstawania wpisów u każdego wygląda zupełnie inaczej, mój się zmienił na przestrzeni lat, bo jak wiecie nie jest to mój pierwszy blog, jednak pierwszy blog, którego traktuję jako pewnego rodzaju projekt.

Pisanie swojego bloga to nie tylko chwała, blask i sława, którą często widzimy na portalach społecznościowych, ma to tak samo pozytywne strony, jak i te negatywne. Oczywiście nie zamierzam mówić Ci o tym, jak ciężka jest to praca nad pisaniem tekstów, przerabianiem zdjęć, uczęszczaniem na sesje zdjęciowe i wyszukiwanie najlepszych tematów na bloga, jednak o tym, o czym często się nie mówi. Blogosfera to taki twór, w którym niekoniecznie znane są zasady gry, inaczej blogowało się kilka lat temu jak stawiałam swojego pierwszego bloga i sprawy "fashion" były dla mnie priorytetem, a zupełnie inaczej jest teraz, gdy chcę, aby każdy tekst, który piszę był w jakiś sposób merytoryczny, bo po co wstawić coś, by tylko było, skoro wiem, że jestem w stanie zrobić coś, co może komuś pomóc. 




JESTEŚ SAM

Nawet teraz, jak siedzę przed otwartym Wordem pod kocem i z herbatą w ręku, jestem sama. Nikt za mnie tego nie napisze, nikt za mnie nie wymyśli tematu, na który chcę się wypowiedzieć. Niezależnie od tego, jak wiele osób Cię czyta, ilu masz subskrybentów, ile zawiązałeś znajomości dzięki blogowaniu, jesteś w tym sam. 

Jesteś sam przed pustą kartką zapełniając ją powoli swoimi myślami i kreując powoli tekst w głowie, który ma się magicznie pojawić w dokumencie, niestety migający kursor często wyprowadza Cię z równowagi, bo tracisz myśli i widzisz znów czystą kartkę, bo to co napisałeś nie ma sensu. 

Nikt nie ponosi odpowiedzialności za to, co pojawi się na Twojej stronie, nikt inny nie zostanie za to pochwalony albo zlinczowany, nikt inny tylko Ty, dlatego zapadły mi w pamięć słowa: "W ten świat nie warto wchodzić nie mając wyrobionego poczucia własnej wartości." i zdecydowanie się z tym zgadzam. Jesteś sam w całym procesie tworzenia, pisania, przerabiania, wymyślania tłoczno robi się dopiero, gdy klikając opublikuj wypuszczasz na świat swoje nowe dziecko, które jest narażone na krytykę. 

KROK OD SUKCESU I KROK OD PORAŻKI

Zbudowanie zdrowej relacji pomiędzy Tobą a Twoimi czytelnikami wymaga naprawdę sporo czasu, budujemy wtedy zaufanie, którym obdarzają nas nasi odbiorcy a my sami czujemy, że robimy to dla kogoś a nie tylko dla siebie. Tworzymy swój wizerunek, pozwalamy się poznać innym ludziom, to my mamy w rękach swój wizerunek. 

Wystarczy tylko podejmować dobre decyzje, jednak słowo "dobre" nie jest ani trochę konkretne, dlatego nigdy nie wiemy, jak zostaniemy odebrani przez innych. Nasz tekst może okazać się strzałem w dziesiątkę albo kompletną klapą, na którą niepotrzebnie straciliśmy czas. Jednak czy jest to takie proste pozostaje kwestią umowną, potrzeba wiele by zyskać wiernych czytelników i naprawdę niewiele potrzeba, żeby przestali być Twoimi odbiorcami. 



MAŁO KTO ODBIERZE ZAWÓD "BLOGER" NA POWAŻNIE


Osobiście nie traktuję bloga, jako mój zawód, prowadzę go spełniając się pod względem hobby oraz poprawienia swojego języka pisanego, nie wykluczam możliwości, żeby w odległej przyszłości stało się to moim pełnoprawnym zawodem, jednak na chwilę obecną hobby to podstawa. 

Czytamy o wielu osobach, które porzuciły swoją normalną, dotychczasową pracę na rzecz bloga, który stał się ich pełnoetatową pracą, moje zdanie na ten temat brzmi: Im więcej osób zastanawia się nad fenomenem tego zawodu, tym lepiej dla osób, które mogą robić to co chcą i rosnąć w swoich oczach i w oczach innych. 

Samozaparcie w dojściu do swojego celu to podstawa, pomyśl sobie o ludziach, którzy będą z niesmakiem, niedowierzaniem patrzeć na Twój sukces, musisz się na to odpowiednio przygotować psychicznie. 




CZYTANIE O SOBIE PÓŁPRAWD i GÓWNOPRAWD

Nieważne, co robisz, jeśli pokazujesz to publicznie musisz nastawić się na różne opinie osób, niektóre przychylne, niektóre wręcz takie, że zastanawiasz się, dlaczego w ludziach jest tyle jadu skoro oni nawet Cię nie znają. Wiele osób myśli, że w internecie są całkowicie anonimowi przez co nie hamują słów i sprawiają przykrość innym. 

Wchodzenie w świat, gdzie ktoś ma oceniać to, co robisz wręcz wymusza na Tobie posiadania ogromnej poczucia własnej wartości. Wiele razy czytałam o sobie w internecie różne rzeczy, które z prawdą miało tyle wspólnego co ja z naprawą silnika w aucie, ale nie przejmuję się tym zupełnie, bo wiem jaka jest prawda i nie tyle, co moja pewność siebie, co moje poczucie własnej wartości nie pozwala mi przejmować się takimi komentarzami. 

Jestem jak najbardziej za konstruktywną krytyką, bo przez to możemy zmienić coś co nie do końca pasuje innym ( w moim wypadku było tak z czcionką bloga, którą zmieniłam po to, by Wam czytało się lepiej), jednak jeżeli ma to być zwykły "hejt" bez żadnych podstaw to nie ma dla mnie sensu wysilanie się na mój komentarz w ten sprawie. 

Zakładając bloga pamiętajmy o tym, że to nie tylko darmowe rzeczy od firm, świetne pieniądze i mało pracy, ale ogromna ilość pracy nad prowadzeniem swojej strony, by jakoś prosperowała oraz ogrom pracy nad sobą, by nie dać się przysłowiowo zjeść hejterom. Pamiętam, jak pewnego dnia napisał do mnie znajomy właśnie z zapytaniem o to, kiedy zaczyna się zarabiać na blogu i czy przychodzi to łatwo, uwierzcie mi, że do tej pory nie widzę jego jakichkolwiek poczynań w tym kierunku. Nie wszystko przychodzi od razu, nikt na start nie da Ci kredytu zaufania, musisz zachęcić ludzi do siebie a dopiero później możesz otrzymać coś w zamian. 

Jeżeli spodobał Ci się mój wpis zapraszam Cię serdecznie do podzielenia się tym w komentarzu, będzie mi niezmiernie miło, gdy pokażesz ten wpis innym, którzy chcą zacząć swoją przygodę z blogowaniem za pomocą przycisków poniżej. 

A jeżeli chcesz być ze mną na bieżąco zapraszam Cię serdecznie na mój newsletter, gdzie pokazuję treści, które nie pojawiają się na blogu. 
Syndrom Zosi Samosi, czyli dlaczego chcemy robić wszystko sami.

Syndrom Zosi Samosi, czyli dlaczego chcemy robić wszystko sami.

Idealna kobieta, czy mężczyzna charakteryzuje się tym, że potrafi dosłownie wszystko. Kobieta powinna być spełniona zawodowo, dodatkowo sprzątać, gotować, wychowywać i opiekować się swoimi dziećmi i jeszcze jej humor zawsze powinien być w stadium satysfakcji życiowej a jej wygląd przeplatał się wyrafinowanym odzieniem z gustownym makijażem. Natomiast idealny mężczyzna powinien potrafić naprawić w domu dosłownie wszystko, od kranu po całą elektrykę, byłoby fajnie, gdyby potrafił gotować, sprzątać, miał dla Ciebie mnóstwo czasu i przy tym wyglądał jak grecki Bóg. Jak doskonale wiemy ideałów nie ma, jednak każdy z nas chce zbliżyć się do nieosiągniętego przez nikogo stadium.

Niestety wiele z nas wychodzi z założenia, że to co potrafimy zrobić sami, to jak bardzo jesteśmy samowystarczalni i niezależni świadczy o naszym poczuciu wartości. Oczywiście, człowiek jest w stanie zrobić wszystko, skoro potrafimy się nauczyć wszystkiego to jesteśmy w stanie dokonywać rzeczy niemożliwych, jednak nikt z nas nie ma poczucia szczęścia na takim samym wysokim poziomie, przecież każdemu z nas zdarzają się dni, gdy najlepszym rozwiązaniem będzie zawinięcie się w burrito z kołdry i wegetacja. 

                                                                                                                    
CZY MOŻNA ZROBIĆ WSZYSTKO SAMEMU?

Oczywiście, że tak, tylko po co robić wszystko samemu. Już jako mała dziewczynka zakodowałam sobie w głowie to, że wszystko sama, nie lubiłam, gdy ktoś mi pomagał i wręcz miałam pretensje do ludzi, gdy próbowali mi pomagać, nie chciałam tego, bo twierdziłam, że sama zrobię wszystko lepiej i po mojemu.

Z wiekiem troszeczkę mi się zmieniło, mimo że nadal wolę robić wszystko sama i po mojemu to rzeczy, których nie potrafię wykonać po prostu zlecam komuś, tak było w przypadku postawienia bloga na własnej domenie, kompletnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać i było mi to obce, dlatego postanowiłam, że po prostu zlecę to komuś, kto się tym zajmuje i oszczędzę sobie trudu nauki znowu czegoś nowego, co zajęłoby mi sporo czasu. Jednak patrząc z perspektywy czasu i tego, że wiem, że jeżeli coś chcę to po prostu się tego uczę było to banalnie proste i gdybym miała to zrobić w tym momencie, to nie miałabym żadnego problemu, grzebanie w HTML nie należy do najprostszych rzeczy, jednak można się tego nauczyć. 


DLACZEGO CHCESZ ROBIĆ WSZYSTKO SAMA?

Powodów może być mnóstwo, jednak najczęstszym jest pokazanie swojej niezależności czy samowystarczalności, niekoniecznie innym a sobie. Życie w poczuciu obowiązku, że trzeba robić coś ciągle, bo w przeciwnym razie narazimy się na nieakceptację społeczeństwa. Przecież nie jest istotne to, że nie jadłaś nic od 12 h i jesteś po prostu zmęczona, ale jeszcze przecież musisz pozmywać czy odkurzyć, bo co by było, gdyby nagle ktoś do Ciebie przyszedł i zobaczył zlew pełen naczyń? Niestety żyjemy w przekonaniu, że większym zaufaniem możemy obarczyć osobę, która jest zapracowana, niezależna niż taka, która niekoniecznie dużo pracuje i polega na innych. 

Może być to również spowodowane tym, że chcemy się w jakiś sposób dowartościować. Przecież często słyszymy wtedy, jak Ci się to udało samej, taka mądra, zaradna co podnosi nasze poczucie wartości i po prostu tryskamy dumą, często przy tym tracąc zdrowie, bo zatraciliśmy się w tym, by być idealnym we wszystkim zapominając o tym, że nikt zdrowy nie działa na najwyższych obrotach 24h na dobę. 



SUPERWOMAN ISTNIEJE TYLKO W FILMACH

Bycie superbohaterką imponuje nie tylko innym, ale nam samym. Wzrasta nasze poczucie wartości, nasza pewność siebie, czujemy się lepiej ze świadomością, że potrafimy więcej, że uczymy się szybciej i łatwiej i że osiągnęliśmy jakiś progres na przestrzeni lat. Wszystko jest świetne, układa się i każdy projekt, którego się podejmiesz kończy się sukcesem w Twoich oczach i oczach innych, jednak nikt z nas nie działa na wysokich obrotach przez cały czas. 

Nauczenie się każdej rzeczy z najróżniejszych dziedzin życia jest niemożliwe, dlatego im szybciej zrozumiesz, że nie jesteś w stanie zrobić zawsze wszystkiego i istnieją osoby, które znają się lepiej na czymś niż Ty i możesz im powierzyć swoje zadania, które musisz zrobić, tym lepiej nie tylko dla Ciebie, ale również dla innych. Dla Ciebie, bo jest to ogromne odciążenie a dla innych, ponieważ dajesz im pracę.


DAJ PRACĘ INNYM

Mimo że należę do osób, które na myśl o wydawaniu pieniędzy po prostu czują się źle, to istnieją sytuacje, gdy wolę zapłacić za coś komuś niż robić to sama. Tak jest np. w wypadku naprawy samochodu, na którym kompletnie się nie znam i nie czuję się z tego powodu ani trochę gorsza, ponieważ nie jest mi to do niczego potrzebne, nie będę tego nigdy robić i nie chcę tego robić, dlatego cieszę się, że mężczyzna mojego życia potrafi to robić i jego poziom wiedzy w tym temacie jest ogromny, jednak nawet jemu jeżeli nie chce się czegoś zrobić to po prostu woli za to zapłacić. 

Istnieje wiele firm, które profesjonalnie zajmują się nawet tymi najdrobniejszymi rzeczami, dlatego zamiast się męczyć ucząc się nowych rzeczy, możesz po prostu za to zapłacić. Będąc u fryzjera nie płacisz tylko za to, że ktoś obetnie Ci włosy, wystylizuje, jednak również za odrobinę relaksu, czasu dla siebie, spędzenie miłych chwil, które upiększają Cię. 

Nie zawsze bycie samowystarczalnym jest najważniejsze. Wydaje mi się, że możemy dołożyć wszelkich starań, by to co wyprodukujemy (nasza treść, usługa, produkt) było jak najlepsze, ale czy będzie perfekcyjnie. Czy ktoś nie potrafi zrobić tego lepiej, czy może nie potrzebujesz pomocy? 

Jeżeli spodobał Ci się tekst koniecznie napisz mi w komentarzu, będzie mi również niezmiernie miło, gdy podzielisz się tym tekstem za pomocą przycisków poniżej. Jak chcesz być ze mną na bieżąco i zobaczyć treści, których nie publikuję na blogu zapisz się mojego newslettera.

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger