To, że jestem online, nie oznacza, że masz mnie oceniać.

To, że jestem online, nie oznacza, że masz mnie oceniać.

Odkąd opublikowałam kilka lat temu pierwszy wpis na starym blogu, wiedziałam, że narażam się na krytykę innych osób, jednak patrząc na to teraz nie wiedziałam, że na taką skalę i mogę stwierdzić, że ludziom się poprzewracało w dupach. Czują, że mają pełne prawo do oceny kogoś, tylko dlatego, że publikuje coś w internecie czy innych mediach, pokazuje to innym i wydaje im się, że każdy ma prawo ocenić jego, jako człowieka. Nie raz spotkałam się z nic niewnoszącymi komentarzami typu: „jesteś brzydka”, „jesteś głupia” czy „za kogo Ty się uważasz”. Nikt nie widzi problemu napisać czegoś takiego, szczególnie anonimowo.

 Zdjęcia: Anna Lignarska

Oczywiście zaraz posypią się komentarze, że istnieje coś takiego jak wolność słowa i każdy się tym broni, owszem istnieje, jednak nie daje Ci to przyzwolenia na upokarzanie kogoś czy poniżenie, istnieje pewna granica. Konstruktywna krytyka nie ma nic wspólnego ze stwierdzeniem, że jesteś brzydka. Nigdy w żadnych rozmowach twarzą w twarz nie spotkałam się z wyśmianiem tego, czym się zajmuję, co robię w internecie, wręcz przeciwnie. Towarzyszy mi wsparcie i cieszę się, że są osoby, które nawet podpowiadają, co może się tam znaleźć. W internecie o wiele łatwiej jest krytykować drugiego człowieka, bo czujemy się bezkarni, natomiast w rzeczywistości nikt nie podejdzie do drugiej osoby i nie wytknie tego, co mu się nie podoba. Ciekawe dlaczego na żywo nie jesteśmy w stanie skrytykować kogoś, natomiast w internecie już przychodzi nam to z łatwością.

Często zdarza się tak, że większość czasu spędzamy na bycie online niż na faktycznym istnieniu wśród ludzi, dlatego wydaje nam się, że nasza opinia jest najważniejsza i mamy prawo komentować wszystko wszędzie, zwracając szczególną uwagę na te negatywne komentarze. Nie widzimy nic złego w tym, że wytykamy komuś jego wady (nie każdy jest odporny na krytykę, nie każdy przyjmuje ją dobrze) nie przejmując się zupełnie tym, co czuje druga osoba.

Pokazując coś w internecie, nieważne co to będzie, czy to będzie Twój wpis na blogu, Twoja kolekcja ubrań, Twoja twarz, Twoje ubrania, Twoje ciało zawsze będzie dla innych „za mało”. Pewnie spotkaliście się z nieprzychylnymi komentarzami osób, które wymagają od innych to, czego sami nie mają. Zapominają o tym, że zamiast ocenić kogoś, powinni ocenić siebie.

Mówiąc ogólnie, mamy w dupie nasze uczucia. Nie patrzymy na to, czy komuś zrobimy krzywdę, czy faktycznie jest to prawdą i czy ktoś może nie czuć się urażony. Mamy to gdzieś. Ważniejsze jest, by sprowadzić kogoś do parteru, jeżeli chce zrobić coś więcej, ale ja NIE ZGADZAM SIĘ NA TO.
Mam dość chamstwa i wiecznej krytyki osób, które nawet Cię nie widziały a już tym bardziej nie rozmawiały z Tobą na poważniejsze tematy. Możecie oceniać moją pracę, moje wpisy, możecie nie zgadzać się z moimi decyzjami czy opiniami, ale ocenianie mnie po wyglądzie lub próby uprzykrzenia życia bezsensownymi komentarzami to po prostu bycie chamem.

#1 Vintage shopping

#1 Vintage shopping

Nie pamiętam już kiedy ostatnio byłam na zakupach w lumpeksie, pewnie dlatego nie pojawiały się żadne wpisy dotyczące tej tematyki i temat został mocno zapomniany. Dziś pierwszy raz od dawna pojawiłam się w sklepach z używaną odzieżą z zamiarem obkupienia się jak nigdy, jednak wyszło tak, że kupiłam tylko jedną bluzkę, którą możecie zobaczyć poniżej. 

Jak wiecie, nie wstydzę się tego, że mam ubrania z lumpeksu, wręcz jestem z tego dumna, jakie ubrania można tam znaleźć za niewielkie pieniądze. Dzisiaj chcę Wam pokazać kilka ubrań, które udało mi się kupić na przestrzeni czasu. Raz na miesiąc bądź raz na dwa miesiące zamierzam pokazywać Wam co udało mi się zakupić w lumpeksach, co zachęci mnie do chodzenia do tych sklepów na nowo zapoczątkowując nową serię pod nazwą #vintage shopping, bo widzę, że interesuje Was ten temat. 



Wielu ubrań z lumpeksów już się pozbyłam, ale tylko po to by zrobić miejsce na nowe rzeczy, kupowanie w lumpeksach ma to do siebie, że rządzi się trochę innymi prawami niż normalne zakupy, jesteśmy w stanie przymknąć oko na niektóre mankamenty, jeżeli wiemy, jak je zniwelować. Tak oto i stało się z tymi ubraniami. 

Moja przygoda z lumpeksami jest dość odległa, jednak fascynacja tymi sklepami, w których można znaleźć dosłownie wszystko pozostała do teraz i podejrzewam, że pozostanie jeszcze na długo. 



Za czasów świetności (wypełnienia 2 szaf po brzegi) robiłam zakupy głównie u siebie w mieście w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie naprawdę można znaleźć świetne ubrania, czego przykładem jest biała sukienka, którą widzicie poniżej. Co prawda jakość tej rzeczy jest do podważenia (wcześniej nie za bardzo zwracałam uwagę z czego dane ubrania są zrobione) to wiem, że będzie ona odpowiednią bazą do sukienek mojego projektu! Teraz zaopatruję się też w Łodzi, czyli miejscu gdzie mieszkam obecnie, mam tu kilka swoich ulubionych lumpeksów, do których zdarza mi się w wolnej chwili zajrzeć. 

Właśnie kolejne rzeczy jak beżowa sukienka, którą zakupiłam ponad rok temu w jednym z łódzkich lumpeksów jest jedną z ulubionych w mojej szafie. Mogliście ją zauważyć już w innych postach na mnie. To była rzecz, której trzeba było delikatnie pomóc, bo była w rozmiarze XL, a ja potrzebuję XS/S, więc sprytnie wspólnie z mamą zrobiłyśmy ciach ciach i już była w moim rozmiarze, noszę ją do dziś i sprawuje się świetnie. 



Dzisiejszym zakupem okazała się tylko bladoróżowa bluzeczka z baskinką, która przypadkiem wpadła w moje ręce i tam już została. Nie do końca wiem, czy będę chodzić w tej bluzce, bo raczej przeważnie unikałam baskinki, jednak ta jest całkiem urocza. Prezentuje się zgrabnie, co pewnie zobaczycie w niedalekiej przyszłości w postach. 

Mam nadzieję, że nowa seria, którą dla Was stworzyłam przypadnie Wam do gustu. Zachęcam do obserwowania mnie na kanałach social media, by na bieżąco sprawdzać co u mnie i w mojej szafie. A Wam co udało się ostatnio znaleźć w lumpeksach? Kupujecie w takich sklepach? Macie jakieś ulubione? 
Ciało zmienisz za pieniądze, umysłu już nie, czyli trochę inaczej o akceptacji siebie.

Ciało zmienisz za pieniądze, umysłu już nie, czyli trochę inaczej o akceptacji siebie.

Mogłabym napisać kolejny z tysięcy wpisów na temat tego, jak zacząć akceptować siebie i zwiększyć swoją pewność siebie, bo niby jestem na to dobrym przykładem, ale nie chcę. Mogłabym napisać Ci jak to akceptacja siebie jest kluczem do osiągnięcia szczęścia i zadowolenia z siebie, ale nie chcę. Powiem Ci tylko, że nie robiąc nic nie tylko ze swoim ciałem, ale i umysłem stoisz w umysłowym korku, który ani trochę nie popycha Cię do przodu.

Boimy się tego, co powiedzą inni, czy zaakceptują nasze decyzje, wybory, które często niewiele wspólnego mają z ogólnie przyjętymi "normami" określającymi, co jest jeszcze do zaakceptowania a co niekoniecznie. Ograniczamy się, bo nie wiemy jak ktoś zareaguje na nasze zachowanie.

Zdjęcia: Anna Lignarska


Czy ja faktycznie lubię siebie?

Zaczęłam się zastanawiać nad tym, czy ja lubię siebie, to jak wyglądam, jaki mam sposób bycia i czy mogę cokolwiek powiedzieć na tematy, na które się wypowiadam. Czasem tak, czasem nie. Szczególnie, gdy ubrudzę założoną chwilę temu ostatnią sukienkę i nie mam co na siebie włożyć albo gdy przez chwilę nieuwagi muszę zaczynać coś od nowa, jednak większość sytuacji przyczynia się do tego, że tak, lubię siebie, ale nie za sprawą wyglądu, tylko tego w jaki sposób podchodzę do swojego życia, ciała a przede wszystkim umysłu.

We wpisie możesz zobaczyć zdjęcia, które chodziły mi po głowie już od paru lat, jednak nie byłoby ich gdybym do nich nie dorosła. Kobiecość ma wiele wymiarów i to właśnie tę stronę sensualną chciałam na nich pokazać w sposób smaczny. Mimo że ciało dojrzałe, umysł nie zawsze i dopiero w wieku 21 lat zdecydowałam się na odważniejsze krok w swojej głowie znając już swoją wartość do tego stopnia, że nie poczuję się urażona, skrępowana czy wyśmiana, nastawiając się na krytykę osób, które często potrafią tylko mówić.

Chcemy coraz więcej, coraz szybciej i coraz lepiej, dlatego na to, co było często patrzymy z niechęcią. Bo chcemy robić wszystko jak najlepiej a jeżeli nie wychodzi to nasza pewność siebie spada niczym człowiek skaczący ze spadochronem.


Ciało zmienisz za pieniądze, umysłu już nie. Gdy byłam mała ogromnym upokorzeniem dla mnie było, że musiałam nosić okulary przez swoją wadę wzroku, dało się temu zaradzić i nosiłam soczewki. Później patrzyłam na piękne proste zęby innych i było mi wstyd, że moje niekoniecznie takie są, założyłam aparat ortodontyczny. Posiadając pieniądze jesteśmy w stanie poprawić każdą część naszego ciała do stanu "idealnego", ale czy wtedy będziemy czuć się lepiej? Bez zmiany swojego nastawienia, nigdy.

Osiąganie sukcesu powinieneś zacząć od swojej głowy, by była jak najbardziej uporządkowana. Bez wstydu, bez ograniczeń, bez zbędnych toksycznych osób, które ciągną Cię w dół, bez zbędnego słuchania wywodów innych, jaki to jesteś zły. Sukces zaczyna się w Twojej głowie, przełożenie go na rzeczywistość pokaże Ci, że możesz osiągnąć sukces też w życiu.

Dlatego skończ gadać o tym, jaki jesteś nieudolny, zły tylko weź kartkę i zapisz wszystko, co Cie denerwuje i zacznij krok po kroku to niwelować. Wkurza Cię to, że masz krzywe zęby, idź do odpowiedniego lekarza. Wkurza Cię, że czegoś nie umiesz, idź i się naucz. 
Nie stać mnie na ubrania z sieciówek

Nie stać mnie na ubrania z sieciówek

Z ogromnym niedowierzaniem patrzę na zdjęcia idealnych szaf dziewczyn wypełnionych po brzegi ubraniami, butami, torebkami i innymi dodatkami. Pamiętam, jak kiedyś sama nie mieściłam się w dwóch szafach i ubrania wysypywały się na podłogę, mimo że zawsze nie było się w co ubrać i zawsze było wszystkiego za mało, ale chyba jest to problem większości dziewczyn. Zastanawiam się, kiedy one w tym wszystkim chodzą i do czego tak naprawdę im to potrzebne, przecież to tylko ubranie, bo ja marnowałam tylko pieniądze na rzeczy, które później leżały nieużywane i często z metkami w moich szafach.  

Trendy zmieniają się jak w obracającym kalejdoskopie wskazując co chwilę coś nowego, eliminując poprzedników. Nakładamy na siebie ubrania, które nie pasują do nas, naszego stylu życia czy wyglądu, ale spora część kobiet nie patrzy na to i robią wszystko, by dostosować się do obecnie panującej mody kupując co kilka miesięcy nowe ubrania i wymieniając całą swoją szafę na modną. Kupując słabe jakościowo, modne ubrania na jeden sezon za ogromne pieniądze. 



Jednak nie ja. 

Z wiekiem moje postrzeganie ubrań zmieniło się drastycznie, szczególnie w ostatnim czasie, gdzie zainteresowałam się jeszcze bardziej jakością i materiałami. Patrzę na swoje ubrania powieszone równo na wieszakach w dobranej kolorystyce i widzę, że obecnych trendów tam nie po prostu nie ma, jednak ubrania klasyczne i dopasowane do mnie już tak. Jestem na etapie zmiany swojej szafy, która jest zróżnicowana jakościowo (nie pod względem fasonów, krojów czy kolorystyki, ale jakości) do tej „idealnej” dla mnie. Przede wszystkim nie patrzę na to, co jest teraz modne lub co takie będzie, a na to, co jest wykonane zgodnie z moimi przekonaniami i z materiałów, które są lepsze dla skóry. 

Wyszłam z założenia, że nie stać mnie jest na ubrania tanie, które po kilku praniach będę mogła wyrzucić do kosza. Długoterminowością kieruję się nie tylko w życiu, ale też podczas zakupów, które chcę robić jak najrzadziej i by ubrania „starczały” mi na więcej niż jeden sezon. Nie chcę co kilka miesięcy wyrzucać pieniędzy do kosza ani na nowe ubrania, które nie są moim priorytetem.
Kupując w sieciówkach jestem skazana na niepowodzenie, słabe jakościowo tkaniny, praca krawcowych (bądź dzieci) w nieludzkich warunkach i efekt końcowy produktu nie zachwyca, bo kupując bluzki za 10,20 zł nie sądzę, że starczą nam dłużej niż na miesiąc, jednak różne galerie i centra handlowe są skupiskiem ubrań „z niższej półki”, gdzie machina ekonomiczna jest nakręcona na największy kołowrotek. Produkowanie ubrań, sprzedaż i znów produkcja, nie patrząc na to, jakie te ubrania faktycznie są. 

Wybrałam smart shopping, gdzie chcę kupować ubrania jak najlepszej jakości w najodpowiedniejszej dla mnie cenie. I wiecie co, jest bardzo ciężko znaleźć takie ubrania. Pominę już fakt wyglądu, chociaż u mnie nigdy nie było i nie będzie ubrań z różnego rodzaju dziwnymi wzorami dostępnymi wszędzie, jednak by znaleźć te ubrania idealne trzeba się sporo naszukać. 

Zdarza się, że ludzie mają obawy wydać więcej pieniędzy na jedną rzecz, bo co jeśli nie będzie pasować, jeśli się zepsuje lub będzie mieć niezmywalne plamy, dlatego wolimy kupić więcej rzeczy niższej jakości niż jedną porządną, ale nie ja. 

Kupowanie ubrań nie jest sztuką, wybór odpowiednich ubrań dla nas już tak. Dlatego tak, NIE STAĆ MNIE NA UBRANIA Z SIECIÓWEK, bo oczekuję czegoś więcej, znaczy więcej. Oczekuję jakości, oczekuję długotrwałości, oczekuję tego, że nic się nie rozerwie, że nic się nie zepsuje, suwaki nie będą się psuły a w skórzanych butach będę chodzić latami i podbijać swój świat, osiągać swoje cele w idealnie wyglądających butach.
Czy aby przypadkiem nie minęłam się z powołaniem?

Czy aby przypadkiem nie minęłam się z powołaniem?

Od jakiegoś czasu wspominam Wam o moim nowym hobby, nowej pasji, która tkwiła we mnie już długo. Na blogu ukradkiem przemycam informacje o moich planach, które w mojej głowie osiągnęły już stadium rozkwitu, natomiast w praktyce pomysły dopiero raczkują i tworzą się pierwsze projekty rzeczy, które w przyszłości będą osiągały lepszą jakość i wygląd. Tworząc coś pierwszy raz nigdy nie będzie to idealne, jednak z czasem zobaczycie, że się wprawię i to, co będzie powstawać z moich rąk i nie tylko będzie przypominało ideał (ten z mojej głowy).

Jako mała dziewczynka wakacje spędzałam często u mamy w pracy, jednak nigdy się tam nie nudziłam, sprawiło to, że już od małego interesowało mnie szycie, jakby było delikatnie mówiąc zakorzenione w mojej głowie. Godzinami patrzyłam z podekscytowaniem, jak z kawałka materiału można zrobić przeróżne cuda, które później są noszone przez nas. 




Przeszło mi przez myśl ostatnio, że będąc na swoich ówczesnych studiach nie spełniam się do końca w tym, co chcę robić, dlatego zaczęłam na własną rękę szukać tego, co sprawia mi przyjemność i co mogę robić tracąc przy tym poczucie czasu. I przypomniałam sobie właśnie o tym, jak mama tworzyła i tworzy do tej pory cuda z tkaniny. Niewiele jest rzeczy, które potrafią mnie pochłonąć, że zapominam o całym świecie, ale teraz już wiem, że to właśnie jest szycie i projektowanie ubrań. 

I teraz dokładnie robię to samo, a przynajmniej się staram, z kawałka materiału, który nie ma żadnego kształtu, jest bezpłciowy, robię coś, co mi się podoba i do mnie pasuje. Wielokrotnie szukałam tych idealnych ubrań, które chodziły mi po głowie w sklepach i nigdy nie udało mi się znaleźć dokładnie tego, czego szukam a patrząc teraz rozwiązanie było tak blisko, po prostu trzeba było zacząć te ubrania tworzyć samemu. Nie chciałam mieć rzeczy ledwo dochodzącej do akceptowalnej w mojej szafie a teraz mogę mieć każde ubranie, jakie tylko mi się wymarzy.

Myślę czasem, że minęłam się z powołaniem nie idąc na ASP na projektowanie ubioru, ale jako 19 letnia dziewczyna podążyłam w drugą stronę moich zainteresowań, które są bardziej racjonalne. Jednak do tworzenia ubrań i własnych kolekcji nie potrzeba ukończenia szkoły, wystarczy bardzo dobra znajomość tego, co się robi. Kursy, szkolenia, warsztaty to tylko niektóre z tego, co mnie czeka, by osiągnąć stopień zadowolenia.

Zaczynam nową przygodę, zaczynacie ją ze mną, teraz będziecie widzieć na bieżąco to, co będę nosić i jak będę to tworzyć. Mam nadzieję, że będziecie oceniać moje projekty i wskazywać, co można poprawić, jednak dziś oznajmiam, że już za miesiąc pojawi się moja debiutancka sukienka, mam nadzieję, że Wam przypadnie do gustu! 

To, że może minęłam się z powołaniem nie oznacza, że całkowicie rezygnuję z tego, co chcę robić. Rozwijam się na własną rękę, robię to, bo mam w tym cel i wiem, że będzie to dobre nie tylko dla mnie, ale i dla Was, dlatego aby być na bieżąco zachęcam do zaobserwowania mnie na Facebooku (TU).
Każda kobieta powinna to umieć

Każda kobieta powinna to umieć

Żyjemy w specyficznych czasach, gdzie role kobiet i mężczyzn w ówczesnym świecie delikatnie się pomieszały. Kobiety chcą być jak mężczyźni, robić męskie rzeczy i chcą być traktowane na równi z mężczyznami wliczając w to wniesienie lodówki na 10 piętro, natomiast faceci zachowują się i wyglądają jak rozpieszczone 14 latki w podwiniętych najmodniejszych rurkach, którzy nie kwapią się do jakiejkolwiek pracy, szczególnie fizycznej. Nie do końca rozumiem jak i dlaczego tak się stało, jednak może pozostawię to na inny wpis. Jesteś kobietą i to Tobie zdarza się płakać na komediach romantycznych, to Tobie zdarza się leżeć cały tydzień w łóżku zawinięta w burrito, bo masz okres, to Tobie zdarza się wybuchać najróżniejszymi emocjami zwalając wszystko na swoje hormony. Nie facetowi, ale właśnie nam, kobietom. 

Według mnie kobieta powinna zachowywać się jak kobieta, wyglądać jak kobieta i przede wszystkim być kobietą. Niezależnie od tego czy masz 15 czy 25 lat niektóre umiejętności przydają się w życiu i im szybciej nauczysz się tego, tym zaradniejszą kobietą będziesz. Przecież całe życie nikt nie będzie się nad Tobą użalać, że nie potrafisz dokładnie umyć garów i zrobi to za Ciebie. Oczywiście nie mówię tu o feministycznym podejściu do tematu, bo nie jestem feministką (i zupełnie ich nie rozumiem), ale nie będzie tu o tym, że powinnaś umieć pracować fizycznie.



CO Z TĄ KUCHNIĄ?

Umiejętność gotowania to jedna z ważniejszych w życiu umiejętności, którą powinniśmy opanować chociaż w najmniejszym stopniu, jednak nie mówię tutaj o jakichś specjalnych potrawach z kart dań najlepszych restauratorów, ale o tym, żebyś umiała zrobić co najmniej jedno swoje popisowe danie. Dobrze jest mieć w zanadrzu chociaż jeden przepis na coś co możesz podać swoim gościom, którzy będą tylko czekali z cieknącą ślinką aż danie pojawi się na stole. Nie musi być to coś wykwintnego, może być to zwykła pizza zrobiona na Twój sposób, który będzie tym idealnym. 

Odkąd mieszkam z facetem w ekspresowym tempie nauczyłam się gotować i wychodzi mi to całkiem całkiem, jednym z moich „popisowych dań” są panierowane polędwiczki, które uwierzcie mi, ale smakują fenomenalnie. Ciekawi mnie, czy chcielibyście może serię „Od kuchni”, bo przepisów w zanadrzu mam dość sporo i chętnie pokazałabym Wam co mi smakuje.  

Zawsze kobieta będzie bardziej panią domu, dlatego za ugotowanie bądź przygotowanie jednego dania korona nam z głowy nie spadnie a możemy komuś zrobić „dzień dobry” i może to sprawić, że ktoś Was za to polubi jeszcze bardziej. 


ZARADNA KOBIETA TO DOBRA KOBIETA

Nie twierdzę, że facet nie powinien być zaradny, to już u nich jest jakimś wymogiem. Nikt chyba nie chce drugiej połówki z dwoma lewymi rękoma. Kobieta powinna wiedzieć, gdzie coś załatwić, gdzie co zjeść, gdzie zadzwonić jak się coś popsuje, jak wymienić żarówkę czy bezpiecznik, gdzie najbliższe przedszkole, czym sprać plamy z ubrań, odkurzacz i mop nie powinny być naszym przeciwnikiem, wszycie guzika żadnym problemem czy wypełnienie przeróżnych dokumentów. Nie jesteśmy księżniczkami, które całymi dniami leżą na łóżku i pachną, tylko kobietami, które znają pojęcia, jak obowiązek i praca. 

Teraz wstyd jest nie wiedzieć podstawowych rzeczy, a jeżeli już czegoś nie wiesz, to najlepiej dyskretnie się tego dowiedzieć dla samej siebie. Szybkie wygooglowanie i po kłopocie. 

Jednym z podstawowych narzędzi zaradnej kobiety jest z pewnością kalendarz lub notes, w którym jest dosłownie wszystko, od wizyt lekarzy, po ważne spotkania. Zapisując i realizując cele odnosimy wrażenie, że faktycznie dajemy sobie radę i jesteśmy samowystarczalne. Zawsze wszystko zaplanowane, ułożone i pod klucz, co w oczach innych jest ogromnym plusem za zaradność.


ZACHOWANIE ODPOWIEDNIE DO SYTUACJI

Umiejętność zachowania się odpowiednio do sytuacji powinna dotyczyć każdego człowieka a już w szczególności kobiet. Inaczej zachowamy się gdy widzimy kogoś pierwszy raz a zupełnie inaczej gdy widzisz się z kimś po raz 1000. Inne zachowanie przewiduję w stosunku do osób starszych a zupełnie inne do dzieci, którymi ciągle trzeba się zajmować. 

Ogólnie staramy się generalizować i nasze zachowanie jest podobne niezależnie od tego gdzie i z kim się znajdujemy, kobiecie pewnych rzeczy nie wypada ani robić ani mówić, dlatego zwracam się do kobiet, przykładajcie większą wagę do swojego zachowania, by było dostosowane do sytuacji, chyba, że chcecie później słyszeć pretensje, że nie potrafisz się zachować. 

Inteligenta i mądra kobieta wie, jak się zachować i przede wszystkim wie, co powiedzieć. Nie musisz znać się na wszystkim, ale warto mieć swoje hobby, pasję, o której możesz opowiadać godzinami, ciągle się dokształcając w tym co lubisz robić i czym możesz zarazić innego człowieka. Nieważne czy jest to hodowla roślin doniczkowych czy najnowsze trendy w modzie, jeżeli potrafisz opowiadać o tym z pasją, będziesz słuchany.


BYCIE SOBĄ

Świat pędzi a wraz z nim nowe wzorce, które chcemy doścignąć. Odnoszę wrażenie, że teraz każdy chce być fit, interesuje się zdrowym odżywieniem i najważniejsza jest dla niego umięśniona do granic możliwości sylwetka. Trudno w tym wszystkim być prawdziwym, dlatego jeżeli lubisz jeździć konno, rób to. Lubisz pisać bloga, nikt Ci w tym nie przeszkadza. Lubisz hodować kwiaty, wyhoduj jak największą ilość. Gotowanie to Twoja pasja, pokaż innym swoje przepisy. Nie musisz podążać za tym, co każdy. 

Indywidualność się ceni. Kobiety, które są sobą, mają swoje pasje, w których się realizują są ciekawe. Nie każdy lubi to samo, jednak jeżeli jesteś w stanie mówić innym o tym, co Cię interesuje w ciekawy, inny sposób, Twój słuchacz z pewnością będzie chciał wiedzieć o tym więcej i więcej. 

Ciekawa, kobieca kobieta powinna umieć nie tylko to co napisałam, jednak to tylko taki wstęp do nowej serii na blogu odnośnie bycia kobietą, kobiecości i zaradności. Jestem kobietą, jestem kurą domową, jestem zaradna, jestem ambitna i z celami i wcale nie wstydzę się tego. Kocham to. Co według Ciebie powinna umieć jeszcze kobieta, a czego zupełnie nie powinna się uczyć? 

Będzie mi niezmierni miło, gdy podzielisz się swoim zdaniem w komentarzu, zachęcam do podzielenia się tym wpisem z innymi za pomocą przycisków poniżej. Dodatkowo zapraszam do przeczytania innych tekstów na blogu i śledzenia mnie na bieżąco na Facebooku.
Stań w tym biegu zwanym życiem

Stań w tym biegu zwanym życiem

Im jestem starsza tym częściej zaczynam dostrzegać to, jak szybko czas przepływa mi przez palce. Ledwo co miałam 18 lat i żyłam nieprzejmując się niczym a teraz mam prawie 21 i na głowie praktycznie wszystko. Często bierzemy na siebie tak wiele obowiązków, że nie wiemy od czego zacząć, by nie zwariować. Nawet pisząc dla Ciebie ten post powinnam się uczyć na jutrzejszy egzamin i dopracować prezentację. Ostatnio moje życie przypomina delikatny wyścig z czasem, w którym wszystko kumuluje się i miesza w jednym wielkim garnku obowiązków. 

Zdarza mi się słyszeć, że ja przecież "tylko studiuję", jednak rzeczywistość jest troszkę inna. Od zawsze lubiłam brać na siebie masę różnych obowiązków, nie wiem czemu, ale w większym stresie lepiej mi się pracuje, dlatego im mam więcej do zrobienia, tym szybciej i łatwiej to robię. Tegoroczny maj, który jeszcze się nie skończył dał mi w kość, bo takiej masy pracy nie miałam od dawna. Pomijam już studia, które są priorytetem w tym momencie, praktyki zawodowe, które trwały przez większą część maja, zdarzała mi się praca w weekendy (pomimo że powiedziałam sobie, że w maju nie będę pracować, bo nie mam na to fizycznie czasu a jednak się znalazł!), nie ukrywam, że blog również zajmuje jakąś część mojego życia, nie wiecie jak czasem jest ciężko znaleźć właściwy temat, który będzie przez Was czytany, czasem z pozoru rzeczy normalne, zwykłe mogą okazać się tymi, które zabierają Ci najwięcej czasu i nie każdy je widzi mówiąc, że robisz "tylko to". 



CIĄGLE BIEGAMY 

Nasze życie powoli zaczyna przypominać niekończący się bieg po coś, czego nawet nie potrafimy nazwać. Rzeczywistość wymaga od nas coraz więcej, próbujemy sprostać każdemu i zawsze, nawet kosztem siebie i swojego zadowolenia. Żyjemy w coraz szybszym tempie, bo mamy świadomość, że trzeba się wysilić, by osiągnąć sukces, nieważne czym jest. Pragnienie osiągnięcia kariery jest tak duże, że jesteśmy w stanie poświęcić naprawdę wiele, tylko po to, by mieć coś więcej niż inni. 

Biegniemy po lepsze życie, po wyższą pensję, po większe mieszkanie, po większe auto, po to, by móc się pokazać innym od jak najlepszej strony. Szukamy swojej drogi kariery, która ma nam zapewnić lepsze życie. Zatracamy się w pracy i dopiero po jakimś czasie zauważamy, że w swoim mieszkaniu przebywasz jako gość w hotelu (zjeść, umyć się, spać) i widzisz, że tylko istniejesz a nie żyjesz. Zdarza mi się rozmawiać z ludźmi, którzy nigdy na nic nie mają czasu, bo ciągle gdzieś biegną tracąc przez to ludzi, którymi się otaczali. W tym czasie można przecież zarabiać pieniądze a nie spotykać się z innymi. 

Przecież nie stać nas na marnotrawstwo pieniędzy, a przecież czas to pieniądz, który w naszym świecie pokazuje "wartość człowieka", dlatego tak bardzo chcemy je gromadzić. Zabójcze tempo życia nie pomaga w cieszeniu się tym, co jest teraz. Często zapominamy o sobie w tym całym chaosie, który tylko nam wydaje się uporządkowany. Aby znaleźć się w tym wszystkim potrzebujemy się zatrzymać i złapać oddech. 

ZAOPIEKUJ SIĘ SOBĄ

Natłok obowiązków nie pozwala nam myśleć o tym, żeby zaopiekować i zająć się sobą, bo zawsze jest coś do zrobienia. A to napisać artykuł, a to wziąć się za nowy projekt, a to iść zarobić dodatkowe pieniądze i w tym wszystkim zapominamy o tym, że najważniejsi jesteśmy my. Nasze zdrowie i nasze samopoczucie. 

Nie samą pracą człowiek żyje, dlatego zajmij się wreszcie sobą. Stań w tym całym swoim życiu i popatrz na siebie z boku. Usiądź w kawiarni i napij się herbaty patrząc na ludzi, odłóż laptopa, maile nie uciekną a Ty odpoczniesz. Naciesz się spacerem z psem po parku, w którym jest pełno różnych ludzi, roślin, zwierząt, popatrz na nie. Zrelaksuj się w domu, poczytaj książkę, zrób sobie gorącą kąpiel czy zrób sobie paznokcie. Naciesz się chwilą, stań w miejscu i zobacz, jak świat wokół Ciebie jest aktywny, czy Ty też chcesz taki być? 

Może to skrajny przypadek, jednak nie chcesz być przecież bogaty i umierający, bo całe życie poświęciłeś temu jednemu celowi. Znajdź coś co ma też inną wartość niż materialną a zobaczysz jak bardzo jest to w stanie Cię uszczęśliwić. Może wolontariat albo praca w schronisku, domu dziecka czy pomoc dzieciakom w szkole w nauce, sposobów jest mnóstwo, jednak żeby cieszyć się tym, co jest teraz musisz się na chwilę zatrzymać. 


Dlatego zatrzymaj się na chwilę i zastanów się nad swoim życiem, czy aby nie za szybko ono przelatuje Ci przez palce. Czasu nie cofniesz, dlatego przemyśl swoje decyzje, by jak najmniej go marnować. Znajdź czas nie tylko na pracę, ale również dla siebie, bo jeżeli właśnie Ty nie będziesz dobrze funkcjonować, to nawet fakt, że jesteś bogaty nic nie zmieni. 

Będzie mi niezmiernie miło, jak skomentujesz wpis i podzielisz się nim z innymi za pomocą przycisków poniżej. Wierzę, że Ci się spodobał jeśli dotrwałeś do końca. Zachęcam do zajrzenia również na inne wpisy na moim blogu, jakie są przeszkody do osiągnięcia sukcesu oraz czy istnieje moment idealny

Obserwatorzy

Copyright © 2014 Kasia Basara , Blogger